Autobus jechał
powoli i ociężale. Za każdym razem, gdy wjeżdżał na jakąś
koleinę, podskakiwałam ku górze. Mocno trzymałam się rączki
uwieszonej u góry autobusu. Słuchawki co chwila wypadały mi z uszu
od tych wszystkich wstrząsów, więc chwiejnym krokiem ruszyłam w
stronę wolnego siedzenia. Usiadłam na twardym krześle obłożonym
cienką okładziną w pstrokate wzorki. Obok mnie siedziała jakaś
starsza kobieta. Trzymała w rękach bladoniebieski beret i patrzyła
się przez szybę. Nagle podniosła na mnie wzrok. Chyba chciała coś
powiedzieć, więc prędko wyjęłam słuchawki z uszu .
- Kochanieńka, czy
mogłabyś mi powiedzieć, która jest godzina? - powiedziała cicho,
uśmiechając się do mnie ciepło.
Kiwnęłam szybko
głową. Wyjęłam telefon i przeczytałam jej na głos godzinę.
- 17:37 proszę
pani. - powiedziałam z uśmiechem.
Kiwnęła głową.
Wstała i skinęła na mnie wyczekująco. Podniosłam się z fotela i
przepuściłam ją. Pokuśtykała do drzwi pośrodku autobusu,
opierając się na jasnej lasce. Przyglądałam się na nakłada
sprawnie beret i wychodzi z autobusu na najbliższym przystanku.
Potrząsnęłam głową i wsunęłam w uszy słuchawki. Uśmiechnęłam
się słysząc moją ulubioną piosenkę Bastille i zamknęłam oczy
ponownie siadając na krzesełku.
* * *
Weszłam
do domu wzdychając ciężko. Zamknęłam za sobą drzwi i zasunęłam
zasuwkę zamka. Zdjęłam ciasnawe już trampki i z uśmiechem
rozprostowałam moje palce u stóp. Ruszyłam w stronę kuchni, ale
moja stopa natrafiła na coś miękkiego i papierowego. Spojrzałam w
dół. Po moją prawą stopą leżała biała koperta. Ktoś musiał
wsunąć ją pod drzwiami. Podniosłam ją i obejrzałam dokładnie.
Tylko nieco się pogniotła. Nie było na niej ani adresata, ani
nadawcy. Zbladłam i mocniej zacisnęłam palce na kopercie.
Oderwałam papierowe zabezpieczenie i chwyciłam list pomiędzy dwa
palce. Wyciągnęłam go, a kopertę odstawiłam na szafkę,
potykając się o jeszcze nie rozpakowane kartony. Otworzyłam zgiętą
na pół kartkę i zamarłam.
Kochana
Olivio
Cóż,
przyglądałem się ci bacznie. Czyżbyś chciała nauczyć się
strzelać?
To
ci nie pomoże. Gdybym chciał, już dawno byłabyś martwa kochanie.
Obserwuje
każdy twój ruch.
Każdy.
Będziesz
następna zaraz po twoim bracie. Nie wiem jeszcze kiedy, nie wiem
jak...
Ale
poniesiesz karę za długi Adama.
Nawet
nie próbuj uciekać ani iść na policję. Jedna próba ucieczki....
Jedna
próba
a twój przyjaciel Niall zginie.
Zrozumiałaś?
Pewnie
zastanawiasz się, dlaczego piszę ci ten list.
Otóż
odpowiedź jest dziecinnie prosta – piszę go po to, żebyś się
bała.
Żebyś
nie mogła spać po nocach wiedząc, że czyha na ciebie śmierć.
Tak,
śmierć Olivio. Dobrze widzisz.
Z
poważaniem – Grave
Czytając list niemalże słyszałam szyderczy śmiech tego, który
go pisał. Każda litera była idealnie wykaligrafowana. I jeszcze
ten podpis... Grave. Przecież to znaczy „Grób”. Mogłam mieć
100 procent pewności, że ten cały Grave rzuca mi aluzję.
Śmiertelnie przerażającą mnie aluzję.
List wypadł mi z rak i powoli poszybował na podłogę. Zaczęłam
drżeć niespokojnie. Na prawdę byłam przerażona. Adam, w coś ty
mnie wpakował do cholery! Z moich oczu potoczyły się spore łzy,
powoli spływając na mój blade ze strachu usta. Jakim cudem on do
kurwy obserwował każdy mój krok? W pewnym momencie miałam nawet
przebłysk, że to ta babcia z autobusu mnie śledzi, ale zaraz
uderzyłam się w głowę.
- Głupia... Na pewno nie. - szepnęłam płaczliwie.
Wyciągnęłam telefon i bez wahania wykręciłam numer Ni alla.
Chciałam dowiedzieć się, czy jest bezpieczny i poprosić go, żeby
do mnie przyjechał. Sygnał oczekiwania przeciągał się w
nieskończoność, a ja coraz bardziej się denerwowałam. Kiedy w
końcu automatyczna sekretarka poinformowała mnie, że „Abonent
jest czasowo niedostępny” postanowiłam nagrać wiadomość.
- Niall... Przyjedź. Dostała list z groźbami, boję się.
Pomyślałam, że taka informacja mu wystarczy. Miałam nadzieję ,
że jak najszybciej ją dosłucha i zjawi się u mnie.
Chwiejnym krokiem poszłam do salonu. Odciągnęłam krzesło od
stołu i postawiłam przy szafie. Stanęłam na nim i zdjęła koc z
wierzchu szafy. Przetrzepała go z kurzu i upewniwszy się, zamknęłam
drzwi frontowe, usiadłam na kanapie owijając się nim. Trzęsłam
się cała i kiwałam na boki. Mój słuch wyczulił się i nawet
najmniejszy szmer był dla mnie krokami zabójcy. To było okropne.
Nie wiem jak długo siedziałam tak nasłuchując. Może godzinę,
może mniej, ale wiem, że moja psychika bardzo się wtedy
pokruszyła. Najgorsze było to, że w pewnym momencie usłyszałam
czyjeś szybkie kroki na klatce schodowej. Za szybkie.
Już miałam pójść do sypialni, zamknąć pokój na klucz,rzucić
się na łóżko i najzwyczajniej w świecie rozryczeć przed
„śmiercią”, kiedy pomieszczenie rozdarło pukanie do drzwi.
Momentalnie zrzuciłam z siebie koc. Weszłam do przedpokoju i
stanęłam przed drzwiami. Może to był jakiś głupi akt odwagi z
mojej strony, ale jak głupia stałam przed nimi. Drzwi zadrżały,
chyba osoba po drugiej stronie uderzyła w nie barkiem.
Nie. Proszę, nie. Odsunęłam się w tył i potknęłam o karton.
Pukanie nie ustawało, wręcz przewinie, stawało się coraz bardziej
donośne.
- Liv? - usłyszałam po drugiej stronie ten znajomy, zachrypnięty
głos.
Harry.
Mój oddech nieco się unormował, ale nie wiedziałam, czego Styles
ode mnie chce. Może był zły i chciał na mnie nakrzyczeć? A
może... Dobra, pierdolić to.
Podeszłam do drzwi i przetarłam łzy wierzchem dłoni. Odsunęłam
nieco zardzewiałą zasuwkę. Musiałam odskoczyć, ponieważ drzwi
otworzyły się gwałtownie prawie uderzając mnie boleśnie w twarz.
Harry patrzył na mnie i oddychał ciężko. Podszedł do mnie i
mocno chwycił mój podbródek unosząc go do góry. Skuliłam się
czekając na jakiś cios, ale on tylko przejechał wolną dłonią po
moim policzku i pogładził kciukiem linie mojej szczęki.
- Myślałem, że coś ci się stało. - szepnął z troską, co
sprawiło, że moja wnętrzności przekręciły się wewnątrz mojego
ciała. - Nie powinnaś uciekać. - powiedział cicho.
- Tylko dlatego tu przyjechałeś? - zapytałam sucho.
Nie chciało mi się wierzyć, że taki typ jak Styles przyjechał do
mnie tylko z czystej ciekawości czy nic mi się nie stało.
Jego usta wygięły się w łuk i westchnął. Dwa dołeczki pojawiły
się na jego policzkach. Wyglądał wtedy jak mały chłopczyk a nie
oschły facet. Wyjął z kieszeni małą, połyskująca zawieszkę w
kształcie znaku nieskończoności.
Odruchowo złapałam się za łańcuszek. Brakowało mojej zawieszki.
Harry trzymał ją ku górze pomiędzy dwoma palcami. Bez problemu
odebrałam mu ją i przyczepiłam do łańcuszka z lekką trudnością.
- Zgubiłaś gdy uciekałaś. - zaakcentował ostatnie słowo tak,
jakby bardzo go to irytowało.
Westchnęłam. Jak mogłam nie zauważyć, że go zgubiłam? Był po
mamie, jedyna rzecz jaka przetrwała po wypadku. Jeżeli ktoś
przyjrzałby mu się z bliska na pewno dostrzegłby kilka malutkich
wyszczerbień, które na nim pozostały. Mimo to i tak miiał dla
mnie szczególne znaczenie.
- Dziękuje. - bąknęłam.
Harry spojrzał na mnie, Nagle jego wzrok zjechał na moje stopy.
- Co to? - wskazał na list leżący niecały metr ode mnie.
Momentalnie kucnęłam, żeby go podnieść, ale on mnie uprzedził.
Kurwa mać. Wyprostował się i uniósł list do góry widząc, że
próbuje mu go wyrwać. Podskakiwałam bez skutku. Byłam po prostu
za niska, żeby go dosięgnąć.
- Przestań. - powiedział i położył dłoń na moim ramieniu.
Przestałam podskakiwać. Jego dłoń utrzymywała moje stopy na
ziemi tak mocno, aż samą mnie to dziwiło. Harry rozwinął kartkę
i zaczął czytać list. Patrzyłam na niego, i czułam, że gula w
moim gardle robi się coraz większa. Nie chciałam, żeby to czytał.
Jego oczy coraz szybciej przejeżdżały po papierze, a jego szczęka
zaciskała się jeszcze bardziej niż zwykle.
Gdy skończył, odrzucił list, i zdjął rękę z mojego ramienia.
Za to chwycił moje policzki w swoje dłonie. Do nozdrzy dostał mi
się jego miętowy oddech, tak blisko były nasze twarze.
- A teraz uważnie mnie posłuchaj. - powiedział tonem nie znoszącym
sprzeciwu – Weźmiesz teraz z pokoju torbę, spakujesz kilka rzeczy
i pojedziesz dziś do mnie na noc, tak? - wysyczał przez zęby
przyprawiając mnie o dreszcze.
Kiwnęłam głową. Błyskawicznie znalazłam się w pokoju popędzana
przerażeniem. Drżącymi dłońmi pakowałam ubrania i
najpotrzebniejsze rzeczy. W myślach upominałam się, żeby nie
zapomnieć szczoteczki do zębów.
Ja... Chciałam pojechać do Harrego. Mimo tego, że to był raczej
rozkaz z jego strony, ja wolałam być przy kimś kto w razie czego
mógłby mnie obronić. Może myślałam wtedy jak egoistka, ale
bałam się o siebie. Cholernie się bałam.
* * *
Znowu siedziałam z przodu auta Harrego nie mogąc znieść ciszy
panującej pomiędzy nami. Styles wybijał palcami rytm cichych
melodii dobiegających z radia a ja znowu miałam ochotę poszurać
po jego wycieraczce, ale wiedząc, że strasznie go to denerwuje,
ledwo co się powstrzymywałam.
- Jak długo ci ktoś grozi? - zapytał tak, jakby czytał mi w
myślach.
Zastanawiałam się chwilę, czy skłamać, ale...
- W dzień zabójstwa Adama, chwile przed nim ktoś do mnie zadzwonił
i rzucił tekstem „Jesteś następna”. - powiedziałam szybko.
Jak dobrze było to w końcu z siebie wyrzucić. Nie było to jednak
dobre dla mojego czoła.
Harry zatrzymał się gwałtownie. Tym razem nie miała tyle
szczęścia i przywaliłam głową w deskę rozdzielczą. Mogłam
zapiąć te cholerne pasy. Przed oczami pojawił mi się mroczki.
Usłyszałam jeszcze krzyk Harrego i poczułam jak unosi mnie do
oparcia fotela. Ale dalej nie ma już nic, tylko ciemność. Jeszcze
tylko jego zatroskana twarz przeleciała mi przed oczyma.
A więc, jest sobota więc dodaje nowy rozdział: :) Przypominam o dodawaniu komentarzy i zapisywaniu się do Informowanych :) Dziękuje za ponad 1200 wejść <3

Naprawdę bardzo mi się podoba, jestem ciekawa kim jest ten cały Grave.
OdpowiedzUsuńIntryguje mnie postać Harry'ego, bo z jednej strony wydaje mi się trochę szorstki, ale z drugiej widać, że coś czuje do Olivii.
Będę czytać.
o boshe najlepsze ! Kocham to i pisz dalej :* @emili_sd
OdpowiedzUsuńchce juz kolejny rozdział!! dodaj niedługo!! wciąga, bardzo. ciekawa jestem co dalej zrobi Harry.
OdpowiedzUsuńomg.to było super ,dziekuje ci za tego bloga .:)
OdpowiedzUsuńWow. Świetnie, bardzo mi się podobał.
OdpowiedzUsuńKsywkę gościu ma jak z taniego kryminału, ale chyba nie będą robić z tego żartów?
Nie?
To szkoda.
xoxo
Cudowny rozdział! Harry jest zarazem taki troskliwy i taki chamski, to mnie trak drażni! XD
OdpowiedzUsuńAle ogólnie bardzo mi się podoba i nie mogę doczekać się następnego posta!
Życzę dużo weny i gorąco pozdrawiam :3
wow wow wow kim jest grave?! czy Liv będzie bezpieczna u Harrego? Prześpi się z nim XD? mam nieodparte wrażenie że Harry = Grave ale to chyba nie możliwe :O czekam na nn xx.
OdpowiedzUsuń@trouvdag
taka byłam 13 rozdziałów temu :O xd
Usuń@trouvdag
Czemu Niall nie odbiera? OMFG to jest takie wciągające *_* Świetne. Nie mogę się doczekać kolejnej części. @Gagrasia
OdpowiedzUsuńk o c h a m <3
OdpowiedzUsuńpostaraj się dać rozdział jak najszybciej :(
OdpowiedzUsuńjej, co będzie dalej...
O kurcze o kurcze suuuper :D aaaaa nie umiem się doczekać kolejnego rozdziału :D
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział ! Mam nadzieję,że Harry zmieni swoją postawię co do Liv ;) I ten cały list OMG ! <3 czeeeekam xx
OdpowiedzUsuń26 year-old Software Test Engineer III Emma Rand, hailing from Quesnel enjoys watching movies like Americano and Lego building. Took a trip to Archaeological Sites of the Island of Meroe and drives a 3500. kliknij tutaj po informacje
OdpowiedzUsuńdobry adwokat sprawy rodzinne rzeszow
OdpowiedzUsuń