sobota, 22 marca 2014

Rozdział 5


 Autobus jechał powoli i ociężale. Za każdym razem, gdy wjeżdżał na jakąś koleinę, podskakiwałam ku górze. Mocno trzymałam się rączki uwieszonej u góry autobusu. Słuchawki co chwila wypadały mi z uszu od tych wszystkich wstrząsów, więc chwiejnym krokiem ruszyłam w stronę wolnego siedzenia. Usiadłam na twardym krześle obłożonym cienką okładziną w pstrokate wzorki. Obok mnie siedziała jakaś starsza kobieta. Trzymała w rękach bladoniebieski beret i patrzyła się przez szybę. Nagle podniosła na mnie wzrok. Chyba chciała coś powiedzieć, więc prędko wyjęłam słuchawki z uszu .
- Kochanieńka, czy mogłabyś mi powiedzieć, która jest godzina? - powiedziała cicho, uśmiechając się do mnie ciepło.
Kiwnęłam szybko głową. Wyjęłam telefon i przeczytałam jej na głos godzinę.
- 17:37 proszę pani. - powiedziałam z uśmiechem.
Kiwnęła głową. Wstała i skinęła na mnie wyczekująco. Podniosłam się z fotela i przepuściłam ją. Pokuśtykała do drzwi pośrodku autobusu, opierając się na jasnej lasce. Przyglądałam się na nakłada sprawnie beret i wychodzi z autobusu na najbliższym przystanku. Potrząsnęłam głową i wsunęłam w uszy słuchawki. Uśmiechnęłam się słysząc moją ulubioną piosenkę Bastille i zamknęłam oczy ponownie siadając na krzesełku.

* * *

Weszłam do domu wzdychając ciężko. Zamknęłam za sobą drzwi i zasunęłam zasuwkę zamka. Zdjęłam ciasnawe już trampki i z uśmiechem rozprostowałam moje palce u stóp. Ruszyłam w stronę kuchni, ale moja stopa natrafiła na coś miękkiego i papierowego. Spojrzałam w dół. Po moją prawą stopą leżała biała koperta. Ktoś musiał wsunąć ją pod drzwiami. Podniosłam ją i obejrzałam dokładnie. Tylko nieco się pogniotła. Nie było na niej ani adresata, ani nadawcy. Zbladłam i mocniej zacisnęłam palce na kopercie. Oderwałam papierowe zabezpieczenie i chwyciłam list pomiędzy dwa palce. Wyciągnęłam go, a kopertę odstawiłam na szafkę, potykając się o jeszcze nie rozpakowane kartony. Otworzyłam zgiętą na pół kartkę i zamarłam.

Kochana Olivio

Cóż, przyglądałem się ci bacznie. Czyżbyś chciała nauczyć się strzelać?
To ci nie pomoże. Gdybym chciał, już dawno byłabyś martwa kochanie.
Obserwuje każdy twój ruch.
Każdy.
Będziesz następna zaraz po twoim bracie. Nie wiem jeszcze kiedy, nie wiem jak...
Ale poniesiesz karę za długi Adama.
Nawet nie próbuj uciekać ani iść na policję. Jedna próba ucieczki.... Jedna
próba a twój przyjaciel Niall zginie.
Zrozumiałaś?
Pewnie zastanawiasz się, dlaczego piszę ci ten list.
Otóż odpowiedź jest dziecinnie prosta – piszę go po to, żebyś się bała.
Żebyś nie mogła spać po nocach wiedząc, że czyha na ciebie śmierć.
Tak, śmierć Olivio. Dobrze widzisz.
Z poważaniem – Grave

Czytając list niemalże słyszałam szyderczy śmiech tego, który go pisał. Każda litera była idealnie wykaligrafowana. I jeszcze ten podpis... Grave. Przecież to znaczy „Grób”. Mogłam mieć 100 procent pewności, że ten cały Grave rzuca mi aluzję. Śmiertelnie przerażającą mnie aluzję.
List wypadł mi z rak i powoli poszybował na podłogę. Zaczęłam drżeć niespokojnie. Na prawdę byłam przerażona. Adam, w coś ty mnie wpakował do cholery! Z moich oczu potoczyły się spore łzy, powoli spływając na mój blade ze strachu usta. Jakim cudem on do kurwy obserwował każdy mój krok? W pewnym momencie miałam nawet przebłysk, że to ta babcia z autobusu mnie śledzi, ale zaraz uderzyłam się w głowę.
- Głupia... Na pewno nie. - szepnęłam płaczliwie.
Wyciągnęłam telefon i bez wahania wykręciłam numer Ni alla. Chciałam dowiedzieć się, czy jest bezpieczny i poprosić go, żeby do mnie przyjechał. Sygnał oczekiwania przeciągał się w nieskończoność, a ja coraz bardziej się denerwowałam. Kiedy w końcu automatyczna sekretarka poinformowała mnie, że „Abonent jest czasowo niedostępny” postanowiłam nagrać wiadomość.
- Niall... Przyjedź. Dostała list z groźbami, boję się.
Pomyślałam, że taka informacja mu wystarczy. Miałam nadzieję , że jak najszybciej ją dosłucha i zjawi się u mnie.
Chwiejnym krokiem poszłam do salonu. Odciągnęłam krzesło od stołu i postawiłam przy szafie. Stanęłam na nim i zdjęła koc z wierzchu szafy. Przetrzepała go z kurzu i upewniwszy się, zamknęłam drzwi frontowe, usiadłam na kanapie owijając się nim. Trzęsłam się cała i kiwałam na boki. Mój słuch wyczulił się i nawet najmniejszy szmer był dla mnie krokami zabójcy. To było okropne.
Nie wiem jak długo siedziałam tak nasłuchując. Może godzinę, może mniej, ale wiem, że moja psychika bardzo się wtedy pokruszyła. Najgorsze było to, że w pewnym momencie usłyszałam czyjeś szybkie kroki na klatce schodowej. Za szybkie.
Już miałam pójść do sypialni, zamknąć pokój na klucz,rzucić się na łóżko i najzwyczajniej w świecie rozryczeć przed „śmiercią”, kiedy pomieszczenie rozdarło pukanie do drzwi. Momentalnie zrzuciłam z siebie koc. Weszłam do przedpokoju i stanęłam przed drzwiami. Może to był jakiś głupi akt odwagi z mojej strony, ale jak głupia stałam przed nimi. Drzwi zadrżały, chyba osoba po drugiej stronie uderzyła w nie barkiem.
Nie. Proszę, nie. Odsunęłam się w tył i potknęłam o karton. Pukanie nie ustawało, wręcz przewinie, stawało się coraz bardziej donośne.
- Liv? - usłyszałam po drugiej stronie ten znajomy, zachrypnięty głos.
Harry.
Mój oddech nieco się unormował, ale nie wiedziałam, czego Styles ode mnie chce. Może był zły i chciał na mnie nakrzyczeć? A może... Dobra, pierdolić to.
Podeszłam do drzwi i przetarłam łzy wierzchem dłoni. Odsunęłam nieco zardzewiałą zasuwkę. Musiałam odskoczyć, ponieważ drzwi otworzyły się gwałtownie prawie uderzając mnie boleśnie w twarz.
Harry patrzył na mnie i oddychał ciężko. Podszedł do mnie i mocno chwycił mój podbródek unosząc go do góry. Skuliłam się czekając na jakiś cios, ale on tylko przejechał wolną dłonią po moim policzku i pogładził kciukiem linie mojej szczęki.
- Myślałem, że coś ci się stało. - szepnął z troską, co sprawiło, że moja wnętrzności przekręciły się wewnątrz mojego ciała. - Nie powinnaś uciekać. - powiedział cicho.
- Tylko dlatego tu przyjechałeś? - zapytałam sucho.
Nie chciało mi się wierzyć, że taki typ jak Styles przyjechał do mnie tylko z czystej ciekawości czy nic mi się nie stało.
Jego usta wygięły się w łuk i westchnął. Dwa dołeczki pojawiły się na jego policzkach. Wyglądał wtedy jak mały chłopczyk a nie oschły facet. Wyjął z kieszeni małą, połyskująca zawieszkę w kształcie znaku nieskończoności.
Odruchowo złapałam się za łańcuszek. Brakowało mojej zawieszki. Harry trzymał ją ku górze pomiędzy dwoma palcami. Bez problemu odebrałam mu ją i przyczepiłam do łańcuszka z lekką trudnością.
- Zgubiłaś gdy uciekałaś. - zaakcentował ostatnie słowo tak, jakby bardzo go to irytowało.
Westchnęłam. Jak mogłam nie zauważyć, że go zgubiłam? Był po mamie, jedyna rzecz jaka przetrwała po wypadku. Jeżeli ktoś przyjrzałby mu się z bliska na pewno dostrzegłby kilka malutkich wyszczerbień, które na nim pozostały. Mimo to i tak miiał dla mnie szczególne znaczenie.
- Dziękuje. - bąknęłam.
Harry spojrzał na mnie, Nagle jego wzrok zjechał na moje stopy.
- Co to? - wskazał na list leżący niecały metr ode mnie.
Momentalnie kucnęłam, żeby go podnieść, ale on mnie uprzedził. Kurwa mać. Wyprostował się i uniósł list do góry widząc, że próbuje mu go wyrwać. Podskakiwałam bez skutku. Byłam po prostu za niska, żeby go dosięgnąć.
- Przestań. - powiedział i położył dłoń na moim ramieniu.
Przestałam podskakiwać. Jego dłoń utrzymywała moje stopy na ziemi tak mocno, aż samą mnie to dziwiło. Harry rozwinął kartkę i zaczął czytać list. Patrzyłam na niego, i czułam, że gula w moim gardle robi się coraz większa. Nie chciałam, żeby to czytał. Jego oczy coraz szybciej przejeżdżały po papierze, a jego szczęka zaciskała się jeszcze bardziej niż zwykle.
Gdy skończył, odrzucił list, i zdjął rękę z mojego ramienia. Za to chwycił moje policzki w swoje dłonie. Do nozdrzy dostał mi się jego miętowy oddech, tak blisko były nasze twarze.
- A teraz uważnie mnie posłuchaj. - powiedział tonem nie znoszącym sprzeciwu – Weźmiesz teraz z pokoju torbę, spakujesz kilka rzeczy i pojedziesz dziś do mnie na noc, tak? - wysyczał przez zęby przyprawiając mnie o dreszcze.
Kiwnęłam głową. Błyskawicznie znalazłam się w pokoju popędzana przerażeniem. Drżącymi dłońmi pakowałam ubrania i najpotrzebniejsze rzeczy. W myślach upominałam się, żeby nie zapomnieć szczoteczki do zębów.
Ja... Chciałam pojechać do Harrego. Mimo tego, że to był raczej rozkaz z jego strony, ja wolałam być przy kimś kto w razie czego mógłby mnie obronić. Może myślałam wtedy jak egoistka, ale bałam się o siebie. Cholernie się bałam.

* * *

Znowu siedziałam z przodu auta Harrego nie mogąc znieść ciszy panującej pomiędzy nami. Styles wybijał palcami rytm cichych melodii dobiegających z radia a ja znowu miałam ochotę poszurać po jego wycieraczce, ale wiedząc, że strasznie go to denerwuje, ledwo co się powstrzymywałam.
- Jak długo ci ktoś grozi? - zapytał tak, jakby czytał mi w myślach.
Zastanawiałam się chwilę, czy skłamać, ale...
- W dzień zabójstwa Adama, chwile przed nim ktoś do mnie zadzwonił i rzucił tekstem „Jesteś następna”. - powiedziałam szybko.
Jak dobrze było to w końcu z siebie wyrzucić. Nie było to jednak dobre dla mojego czoła.
Harry zatrzymał się gwałtownie. Tym razem nie miała tyle szczęścia i przywaliłam głową w deskę rozdzielczą. Mogłam zapiąć te cholerne pasy. Przed oczami pojawił mi się mroczki. Usłyszałam jeszcze krzyk Harrego i poczułam jak unosi mnie do oparcia fotela. Ale dalej nie ma już nic, tylko ciemność. Jeszcze tylko jego zatroskana twarz przeleciała mi przed oczyma.

A więc, jest sobota więc dodaje nowy rozdział: :) Przypominam o dodawaniu komentarzy i zapisywaniu się do Informowanych :) Dziękuje za ponad 1200 wejść <3 



15 komentarzy:

  1. Naprawdę bardzo mi się podoba, jestem ciekawa kim jest ten cały Grave.
    Intryguje mnie postać Harry'ego, bo z jednej strony wydaje mi się trochę szorstki, ale z drugiej widać, że coś czuje do Olivii.
    Będę czytać.

    OdpowiedzUsuń
  2. o boshe najlepsze ! Kocham to i pisz dalej :* @emili_sd

    OdpowiedzUsuń
  3. chce juz kolejny rozdział!! dodaj niedługo!! wciąga, bardzo. ciekawa jestem co dalej zrobi Harry.

    OdpowiedzUsuń
  4. omg.to było super ,dziekuje ci za tego bloga .:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow. Świetnie, bardzo mi się podobał.
    Ksywkę gościu ma jak z taniego kryminału, ale chyba nie będą robić z tego żartów?
    Nie?
    To szkoda.

    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowny rozdział! Harry jest zarazem taki troskliwy i taki chamski, to mnie trak drażni! XD
    Ale ogólnie bardzo mi się podoba i nie mogę doczekać się następnego posta!
    Życzę dużo weny i gorąco pozdrawiam :3

    OdpowiedzUsuń
  7. wow wow wow kim jest grave?! czy Liv będzie bezpieczna u Harrego? Prześpi się z nim XD? mam nieodparte wrażenie że Harry = Grave ale to chyba nie możliwe :O czekam na nn xx.
    @trouvdag

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taka byłam 13 rozdziałów temu :O xd
      @trouvdag

      Usuń
  8. Czemu Niall nie odbiera? OMFG to jest takie wciągające *_* Świetne. Nie mogę się doczekać kolejnej części. @Gagrasia

    OdpowiedzUsuń
  9. k o c h a m <3

    OdpowiedzUsuń
  10. postaraj się dać rozdział jak najszybciej :(
    jej, co będzie dalej...

    OdpowiedzUsuń
  11. O kurcze o kurcze suuuper :D aaaaa nie umiem się doczekać kolejnego rozdziału :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny rozdział ! Mam nadzieję,że Harry zmieni swoją postawię co do Liv ;) I ten cały list OMG ! <3 czeeeekam xx

    OdpowiedzUsuń
  13. 26 year-old Software Test Engineer III Emma Rand, hailing from Quesnel enjoys watching movies like Americano and Lego building. Took a trip to Archaeological Sites of the Island of Meroe and drives a 3500. kliknij tutaj po informacje

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K