wtorek, 6 maja 2014

Rozdział 20


(Harry)
Idąc w stronę salonu zauważyłem Liv wracającą z kuchni już bez odłamków szkła w dłoni. Łzy ściekały jej po policzkach, co dosłownie krajało moje serce od środka na kawałeczki. Wiedziałem jednak, że nie mogę do niej podejść i jej przytulić. Nie czułem, że zasłużyłem na jej bliskość, na nią.
Ściskałem kurczowo koc i poduszkę dla Louisa tłumiąc upokarzające mnie łzy, gdy Olivia zatrzasnęła za sobą drzwi łazienki. Co ona ze mną wyprawiała? Nigdy wcześniej nie płakałem z powodu dziewczyn, nie myślałem nawet że mógłbym, ale teraz... Teraz to było coś innego. Ona była inna, lepsza niż wszystkie inne dziewczyny. Czułem, że potrzebowała mnie bardziej niż zdawała sobie sprawę. Tak samo ja potrzebowałem jej.
W głowie obmyślałem już plan ucieczki. Musieliśmy we trójkę jak najszybciej wyjechać z Londynu gdzieś daleko, ponieważ byłem pewien, że Niall już jutro rano się tu zjawi, jeśli nie zrobi tego w nocy. Za punkt naszego schronienia uznałem domek letniskowy Louisa, który odziedziczył po zmarłych rodzicach. Przyznany mu został dopiero gdy skończył osiemnaście lat i w sumie spędzaliśmy tam razem każde wakacje. Leżał niedaleko Machesteru, który był dość blizko Londynu Wszystko w mojej głowie zaczynało wychodzić na prostą, tylko ta jedna koleina o imieniu Olivia Prince nie dawała mi spokoju... Co będzie z nią, znaczy, co będzie z nami? Ona nie chce mnie znać, uważa mnie za potwora. To było jak nóż w serce, ale miała racje. Byłem potworem, damskim bokserem i zwykłą szują... Ale chciałem się dla niej zmienić. Czułem, że to więcej niż tylko zwykłe pożądanie jakie wcześniej żywiłem do kobiet. Miłością nie mógłbym tego jeszcze nazwać, ale może... Stanem przejściowym?
To zabawne jak w krótkim czasie świat może zawirować ci z powodu jednej dziewczyny... Jeszcze zabawniejsze było to, że Olivia nie wiedziała o mnie wszystkiego – nie wiedziała, że przez pewien czas pomagałem Grave'owi ją schwytać, że w pewnym sensie chciałem ją oddać w jego ręce. Zapewne gdybym jej to powiedział, wyrósł by pomiędzy nami mur jej nienawiści do mojej osoby, a tego absolutnie nie chciałem.
Zamyślony wszedłem do salonu potykając się o dywan, a Louis spoglądał na mnie spod przymrużonych, sennych powiek. Złapałem równowagę i odetchnąłem głęboko. Tomlinson uśmiechał się żałośnie starając się podnieść mnie nieco na duchu. Chyba łatwo dostrzegł, że jestem podłamany. Nie pomogło. Położyłem koc wraz z poduszką obok kanapy i ukucnąłem przy nich. Zdjąłem z wierzchu poduszkę, a Louis uniósł głowę. Położyłem miękką poszewkę wypełnioną pierzem na zagłówku, a on uśmiechnął się kładąc na niej obolały kark. W duszy cieszyłem się widząc jego ulgę, ale mięśnie mojej twarzy był zbyt osowiałe ze smutku, żebym mógł użyć ich do okazania choćby najmniejszego uśmiechu.
- Nakryć cię? - zapytałem cicho Louisa chwytając rogi koca i rozkładając go rękoma w powietrzu.
Nie czekając na odpowiedź okryłem go delikatnie grubym kocem, a Tomlinson patrzył na mnie z politowaniem.
- Chcesz o czymś pogadać? - zapytał słabo, a moje usta ułożyły się w cienką linię.
Zacisnąłem zęby i pokiwałem twierdząco głową, chociaż nie bardzo lubiłem rozmawiać o moich uczuciach. Osunąłem się na ziemię i usiadłem oparty plecami o kanapę. Westchnąłem i zacząłem opowiadać Louisowi wszystko od początku, czując, że ciężar tych przytłaczających tygodni powoli ze mnie ulatuje.


* * *

(Niall)
Wróciłem na salę bez pardonu zatrzaskując za sobą drzwi tarasu. Oczy wszystkich ludzi zwróciły się na moją rozzłoszczoną twarz. Czułem, że zaraz eksploduje... Cały mój misterny plan w krótką chwilę poszedł w pizdu.
- Co się gapicie chuje? - warknąłem bardzo cicho, dając delikatny upust mojej złości.
Ludzie jeszcze chwilę wlepiali we mnie swoje oczy, a potem odwrócili się i wrócili do jedzenia i cichych rozmów. Ja, nadal wkurwiony mocno uderzając moimi błyszczącymi butami o podłogę wróciłem do stolika, przy którym siedziała Gin wraz z moimi rodzicami, którzy z zaciekawieniem słuchali jej paplaniny, którą już powoli zaczynałem rzygać. Na środku stał świecznik z 3 świecami, które płonęły jednostajnie. Nachyliłem się i bez uprzedzenia zgasiłem je jednym dmuchnięciem.
Mama podniosła głowę i zmierzyła mnie wzrokiem.
- Kochanie, co ty wyprawiasz? - zapytała, a ja fuknąłem.
- Muszę jak najszybciej wracać do Londynu, interesy. - wyjaśniłem szybko, a mama westchnęła.
- Wiesz, my z twoim tatą zostaniemy jeszcze tydzień w Liverpoolu. Potem przyjedziemy do Londynu. Przepraszam, że ci nie powiedziałam, ale tak strasznie chciałam się wraz z ojcem z tobą spotkać. - powiedziała uśmiechając się krzywo.
Napiąłem mięśnie i zacisnąłem pięści. Czułem, że moja cierpliwość zaraz się skończy.
- Co. Ty. Kurwa. Powiedziałaś? - zapytałem cicho, ale miałem ochotę ryknąć.
- Niall! - skarciła mnie Ginevra, odkładając widelec na w połowie opróżniony talerz ravioli.
- Jak mogłaś to kurwa zrobić! - krzyknąłem i momentalnie obdarzyłem moją matkę winą za to, że Louis tak łatwo dostał się w łapy Olivii... Gdybym tylko był wtedy w Londynie katując Tomlinsona, nie doszło by do tego.
Oczy ludzi w restauracji skupiły się na mnie, a ja zupełnie je ignorowałem, dysząc ciężko ze złości. W tamtym momencie, pierwszy raz w życiu miałem ochotę uderzyć własną matkę.
Nagle coś mnie uderzyło. Kurwa, skąd Prince wzięła 30 tysięcy? Wymierzyłem sobie cios dłonią w czoło. Musiała zapierdolić mi z sejfu. Skrzywdzę ją tak, że będzie błagała o szybką śmierć. Zimna suka. Zabrałem rękę z czoła i chwyciłem mocno nadgarstek Ginevry.
- Wracamy do Londynu .- warknąłem – A was nie chcę widzieć. - spojrzałem na rodziców z pogardą.
Gin przez chwilę zapierała się nogami, gdy ciągnąłem ją w stronę wyjścia z sali, ale gdy złamał jej się obcas przestała stawiać mi opór. Spojrzałem na nią zagryzając wargę. Grzeczna dziewczynka.

* * *
(Harry)
Louis siedział ze mną w przyjemnym milczeniu. Wysłuchał mojej historii i porządnie mnie opierdolił. Nagadał mi, co chwilą wtrącając jakieś siarczyste przekleństwo. Wygarnął mi wszystko – zaczynając od tego, że zacząłem pracować dla Nialla, a kończąc na krzywdzeniu Olivii.
W sumie tego oczekiwałem – porządnego opierdolu, który pokazał by mi co zrobiłem źle i zmotywował do jak najlepszego naprawienia wszystkich błędów. W dodatku oczekiwałem też od Lou wyjaśnień – jakim cudem Olivia odbiła go od Nialla, nie rozumiałem nic a nic z tej sytuacji. Wyjaśnił mi wszystko, a moje oczy rozszerzały się z każdym jego słowem. Nie mogłem uwierzyć, że ta idiotka ryzykowała swoje życie dla mnie i dla niego. Ona czasem zupełnie nie myślała. Lecz... Lecz mimo to byłem jej tak cholernie wdzięczny. Pokazała mi, że to chyba ona nosi spodnie w naszej relacji.
Gdy spoglądałem na Louisa widziałem, że jest totalnie wyczerpany, więc wstałem i poprawiłem mu koc, który nieco osunął się w dół.
- Na pewno chcesz spać tu, na kanapie? - zapytałem, a on tylko kiwnął głową.
- Jest okej, zostanę tu. Idź już spać i przemyśl to, jak mógłbyś naprawić swoje błędy stary... Ja muszę się wyspać. Mówisz, że o której chcesz stąd wyjechać? - zapytał ziewając.
- O 4 rano. Śpij już. - mruknąłem.
- Zrób mi rano kawę w termosie. - mruknął Louis – Czarną, bez cukru. Cholernie mi jej brakowało. - obrócił się delikatnie i skrzywił się z bólu. - Mówiłeś Olivii, że zabierasz ją do tego domku?
Oblizałem wargi i przez chwilę milczałem.
- Nie. Ona nie chce ze mną rozmawiać. Sam słyszałeś co o mnie mówiła... Obudzę ją rano i po prostu jej to powiem...
- Jesteś pierdolonym tchórzem. - powiedział Louis jakby od niechcenia a z jego ust ponownie wydostało się ciche ziewnięcie.
Westchnąłem i kiwnąłem głową zgadzając się poniekąd z jego słowami.
- Dobranoc Tommo. - mruknąłem.
- Branoc. - odpowiedział cicho i obojętnie, podnosząc głowę, po czym bezwładnie opadł zpowrotem na poduszkę zatapiając się w błogim śnie.

* * *

(Olivia)
Wycierałam właśnie apatycznie mokre ciało w łazience, gdy usłyszałem ciche trzaśnięcie drzwi sypialni Harrego. Najwidoczniej szedł już spać, nawet nie troszcząc się o kąpiel... W sumie to nie bardzo mnie to teraz interesowało – moje myśli zakrzątało straszne poczucie winy. Styles cały czas mówił mi prawdę, a ja nie uwierzyłam mu. Jaka jestem głupia. Teraz udawałam tak wielce poszkodowaną, lecz naprawdę wcale nie byłam bez winy. Spojrzałam na szklany kubek ze szczoteczką Harrego stojącą na umywalce. Przypomniałam sobie o umyciu zębów. Swoją szczoteczkę miałam w pokoju. Westchnęłam, i nałożyłam moje czarne majtki, a na wierzch męską koszulkę, którą miałam do spania. Wysuszyłam w 10 minut mojej średniej długości włosy , które i tak jak an złość przybrały kształt fali, po czym przeczesałam je grzebieniem, który Harry miał na szafce. 
Gdy wyszłam z łazienki, delikatnie zarzuciłam włosy na jedno ramię pod pachą trzymając mokry ręcznik. Kilka razy odetchnęłam głęboko i ruszyłam w stronę pokoju gościnnego, lecz, ku mojemu zdziwieniu drzwi do niego były zamknięte. Stałam chwilę jak głupia siłując się z klamką, ale gdy stwierdziłam, że już nic nie zdziałam, ruszyłam powoli w stronę sypialni Harrego. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Brunet siedział na łóżku ze spuszczoną głową, a jego włosy zwisały w dół. Nie mogłam na niego patrzeć, gdy był taki smutny i zawiedziony – uczucia kołatały mną od środka i miałam wrażenie, że zwrócę śniadanie. Gdy zamknęłam za sobą drzwi momentalnie podniósł głowę. Patrzył się na mnie i przygryzał wargę. Zachłysnęłam się powietrzem starając się kontrolować szloch, który powoli starał się opanować moje ciało. Tak bardzo chciałam teraz podbiec do niego i mocno go objąć, ale... Ale nie potrafiłam. To nie byłoby teraz dobre ani dla mnie, ani dla niego – ja potrzebowałam chwili, aby to wszystko poukładać w swojej głowie a on... On musiał odpocząć ode mnie po tym, co dziś usłyszał z moich ust.
Podeszłam do kaloryfera i delikatnie powiesiłam na nim ręcznik, starając się nie spoglądać na Harrego, ponieważ czułam jego wzrok na sobie. Gdy wstałam rozejrzałam się. Na moją twarz wkradło się zdziwienie. Moje ubrania nie leżały już w przesiąkniętej perfumami torbie, lecz w ładnej, zielonej walizce poskładane i pookładane jak należy. Wiedziałam, że to sprawka Harrego, ale nie miałam odwagi aby mu podziękować.
A on cały czas się mi przyglądał.
Kucnęłam i spojrzałam na torbę. Z bocznej, wewnętrznej kieszonki wystawał skrawek foliowego woreczka, w którym miałam schowaną szczoteczkę. Wsunęłam dłoń w kieszonkę i wyjęłam fioletową szczoteczkę wzdychając. Wstałam i spojrzałam na Harrego, który również wstał, i patrzył się na mnie dziwnym wzrokiem. Przez sekundę nasze spojrzenia się spotkały, ale ja pierwsza spuściłam wzrok i opuściłam jego sypialnię szybko, idąc do łazienki. Lecz gdy odwróciłam odruchowo głowę zorientowałam się, że Styles idzie krok w krok za mną, jak cień. Postanowiłam to ignorować i iść przed siebie, ale było to strasznie trudne zadanie, zważywszy na to, że jego zapach cały czas wirował w moim nosie sprzyjając powstawaniu dreszczy w doli mojego brzucha.
Gdy przekroczyłam próg łazienki, serce podskoczyło mi do gardła, bo Harry zrobił to samo i zamknął za sobą drzwi. Zasunął zamek i wszedł w głąb łazienki. Stałam przy umywalce wyjmując szczoteczkę, a moje serce biło jak oszalałe, gdy Harry stanął obok mnie bardzo, nawet za delikatnie chwytając mnie w tali i odsuwając nieco w bok, aby mógł mieć miejsce. Jak gdyby mnie nie było nachylił się i z szafki pod umywalką wyjął zapakowaną jeszcze w plastikowe opakowanie maszynkę jednorazową, piankę i buteleczkę z płynem po goleniu. Przyjrzałam się mu dokładniej i dopiero teraz dostrzegłam niewielką szczecinę na jego twarzy. Odkręciłam kran spuszczając z jego wzrok, kiedy przyuważył to, że na niego spoglądam. Wsunęłam włosie szczoteczki pod strumień wody i po chwili zakręciłam kran przyciągając szczoteczkę bardziej do siebie. Nałożyłam na nią pastę którą Harry miał w łazience i zaczęłam delikatnie szczotkować zęby nieco zakłopotana. Harry szybko odpakował maszynkę, ponownie odkręcił wodę i namoczył twarz, nałożył na nią piankę i zaczął się golić patrząc w lustro. Wyglądaliśmy jak stare, dobre małżeństwo, podczas wieczornego korzystania z łazienki. Ciche szuranie maszynki po skórze Harrego sprawiało że krzywiłam się nieco. Styles oczyszczał ją pod strumieniem gorącej wody co chwila z pianki, a ja wypluwałam miętową piane z ust. Chyba zupełnie mu to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie, przyglądał się mojemu odbiciu w lusterku a na jego twarzy co jakiś czas pojawiał się nikły uśmiech.

~
Wyszłam z łazienki wcześniej od Harrego, on chyba chciał jeszcze wziąć prysznic, tak przynajmniej wywnioskowałam, ponieważ nie zamieniliśmy ze sobą ani słowa gdy razem byliśmy w łazience. Zboczyłam nieco z trasy do sypialni, zbiegłam cicho po schodach i zajrzałam jeszcze do Louisa, który smacznie spał. Położyłam mu na sporego siniaka na czole zimny okład i poszłam do sypialni. Umiejscowiłam się wygodnie na łóżku, i przykryłam się kołdrą, delikatnie zaplątując w nią swoje nogi. Wpatrywałam się chwile w sufit chyba czekając aż Harry wróci, lecz sama w tym czasie zasnęłam, czując ulgę, że chociaż na chwilę mogę zapomnieć o tym wszystkim wtulona w miękką kołdrę pachnącą moim Harrym.



Kilka godzin później ciche uderzanie kropel deszczu o szybę wyrwało mnie ze snu. Zaczęłam odruchowo szukać obok siebie ręką Harrego, ale nie było go. Zmarszczyłam brwi i podniosłam się. Pokój oświetlała jedynie słaba poświata księżycowego światła wpadająca do pokoju, więc zapaliłam lampkę stojącą na szafce nocnej. Gdzie on mógł być? Może czuwał przy Louisie? Rozglądałam się po pokoju, póki nie dostrzegłam na brzegu łóżka koszulki i jeansów Harrego. Zerknęłam na podłogę po mojej stronie łóżka sprawdzając, czy nie śpi tam Harry. Nie było go. Poczłapałam więc na czworakach na drugi kraniec łóżka i wychyliłam głowę sprawdzając, czy Harry bynajmniej nie leży tam na podłodze. Moje przypuszczenia potwierdziły się, gdy dostrzegłam go leżącego skulonego na gołej ziemi. Najwyraźniej spał, chociaż nie mogłam uwierzyć, że w ogóle zasnął na twardym parkiecie. Westchnęłam.
- Jesteś cholernie uparty Styles. - szepnęłam sama do siebie.
Bez zastanowienia chwyciłam swoją poduszkę i przyjrzałam się jej. Była w sam raz dla nas obojga, więc uważając, żeby nie nadepnąć Harremu na głowę wstałam i zsunęłam jednocześnie kołdrę z łóżka. Przez chwilę zastanawiałam się, jak dalej wprowadzać mój plan w życie. Kucnęłam i nakryłam bruneta połową kołdry, a jego ciało zareagowało natychmiastowo na ciepłą powłokę – jego podkurczone z zimna nogi rozluźniły się, a zgięte dotychczas łokcie nieco wyprostowały. Uśmiechnęłam się krzywo. Położyłam się tuż obok jego chłodnego ciała na boku, twarzą do niego i zakryłam swoje własne ciało resztą kołdry. Po chwili wygięłam się z dyskomfortu, jaki dawała mi podłoga. Jezu, jak on mógł tam spać – już miałam przed oczami wizję jutrzejszego bólu karku. Westchnęłam i unosząc się na łokciu nieco uniosłam głowę Harrego wolną ręką i podsunęłam pod nią poduszkę. Delikatnie ułożyłam głowę Harrego z powrotem w tej samej pozycji, lecz tym razem na poduszce. Kiedy jego policzek dotknął miękkiego materiału, powieki chłopaka otworzyły się gwałtownie.
Zamknęłam momentalnie oczy kładąc szybko głowę na poduszce. Miałam nadzieję, że nie bardzo widział to, że próbuje udawać sen.
Lecz gdy jego dłoń znalazła się na moim policzku to miałam pewność że on wie, iż nie śpię. Gładził mój polik, delikatnie muskając opuszkami palców linię mojej szczęki. Takiego Harrego chciałam. Nagle przyjemne chłód jego palców zniknął z mojej twarzy, a ja miałam ochotę jęknąć z niezadowolenia. Usłyszałam świst kołdry, i delikatnie uchyliłam powieki. Harry delikatnie zrzucił z nas obojga kołdrę, która wylądowała tuż obok moich nóg.
Jego prawa dłoń powoli powędrowała na moje plecy, a lewa pod prawy bok. Szybkim ruchem, przytulając mnie do siebie uniósł mnie do góry i położył na swoim nagim, chłodnym torsie. Otworzyłam oczy. Nasze spojrzenia od razu się spotkały, lecz tym razem żadne z nas nie zabrało głowy. Patrzyliśmy tak na siebie w przyjemnym milczeniu, a Harry jedną dłonią obejmował moje plecy, a drugą bawił się kosmykiem moich ciemnych włosów. To, co właśnie zrobił sprawiło, że coraz bardziej zaczynałam się w nim zakochiwać, a każdy jego, chociażby najdelikatniejszy dotyk wywoływał nieposkromione dreszcze. Potrzebowałam kogoś, kto by mnie teraz przytulał i dawał poczucie bezpieczeństwa, a Harry był dla mnie teraz jedyną osobą, która mogła mi to bezpieczeństwo chociaż częściowo zapewnić.
Powoli przerzuciłam ugięte nogi na obie strony jego bioder i nieco odsunęłam je do tyłu, aby wygodniej ułożyć się na jego torsie. Kołdra, wcześniej zdjęta z nas przez Harrego, została ponownie przeze mnie naciągnięta na wysokość mojej talli. Gdy poprawiłam ją i ponownie wróciłam wzrokiem na oczy chłopaka, a jego usta rozchyliły się, zadając ciche pytanie.
- Dlaczego jesteś dla mnie taka dobra po tym wszystkim co ci zrobiłem? - szepnął ochryple, a w jego oczach zauważyłam zabłąkane łzy, które po chwili spływały po jego policzkach.
Większość osób powiedziałaby, że łzy u faceta to najbardziej upokarzająca go rzecz, lecz dla mnie był one oznaką skruchy i smutku, jaki panował nad silnym, dotychczas stanowczym umysłem Harrego. 
- Każdy zasługuje na wybaczenie Harry, tak samo jak każdy popełnia błędy. Też je popełniłam. - szepnęłam spuszczając wzrok – Przepraszam, wybacz. - nachyliłam nieco głowę i delikatnymi muśnięciami ust scałowałam jego łzy z policzków.
Nadal czuć było od niego wodą, którą użył po goleniu – delikatny, idealny jak dla mnie zapach wody perfumowanej wirował w moim nosie. Wódki nie było czuć już wcale. Może to dlatego, że umył zęby a może po prostu Harry wytrzeźwiał pod natłokiem tych wszystkich przykrych i szokujących zdarzeń? Podobno to możliwe.
Styles zabrał dłonie z moich pleców i położył je na należących do mnie rumianych od zbierającej się w mnie ochoty na wybuchnięcie płaczem policzkach. Uniósł moją twarz abym spojrzała w jego oczy.
- Nigdy nie miałem ci za złe tego, że powiedziałaś mi, że mi nie wierzysz czy że jestem dla ciebie brutalny. - szepnął – Miałaś prawo mi nie ufać... I skrzywdziłem cię. - wszeptał, zabierając dłonie z moich policzków.
Nadal trzymałam głowę w górze, gdy Harry sięgał dłonią po mój nadgarstek. Dłonie trzymałam delikatnie na jego torsie, więc łatwo przyciągnął je do swojej twarzy.
- Siniaki zeszły... - szepnął ze skruchą. - Przykro mi, że musiałaś je przeze mnie nosić. - mruknął, lecz tym razem powstrzymał łzy.
Obdarzył kilkunastoma pocałunkami mój nadgarstek i ponownie, bardzo delikatnie położył go na swoim torsie tuż na wysokości serca.
- Nie uciekaj już więcej. - szepnął, a jego serce nieco przyśpieszyło, co wyczułam, gdyż nadal trzymałam dłoń tam, gdzie ją pozostawił.
- Nie ucieknę. - pociągnęłam nosem
- Nie pozwolę ci uciec. - wyszeptał niepewnie i ponownie objął mnie delikatnie za plecy, przyciągnął do siebie i utulił do snu cicho nucąc znaną mi z dzieciństwa kołysankę.


ALIAHLSIFHAILHFSILAHFILAH HIV MOMENTS
Sama jaram się tym co napisałam
halo
mam fangirlizm
Przepraszam, że rozdział tak szybko, ale nie mogłam was już tak męczyć alsihailfhasilhailshgila
jezu, jezu, jezu
następnego rozdziału spodziewajcie się niedługo :D
mam ochotę przeczytać sb jeszcze raz aftera
i chyba to zrobię :D
Komentujcie pyszczki :(

14 komentarzy:

  1. Suuper, kocham ommm i ten Hiv moment *.* xd @emili_sd

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem Gravenator ok. To jest świetne.

    OdpowiedzUsuń
  3. To było świetne !
    Te ich czułości ,i wgl.
    aww
    kocham Ten ff <3
    Nie mogę sie doczekać next .Awwwww

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja chcę jeszcze, nie umiem się doczekać.@wilk_julia

    OdpowiedzUsuń
  5. awhh Kocham takiego Harry'ego <3 Nie moge się doczekać kolejnego rozdziału ! ILY <3 / @loczekxx

    OdpowiedzUsuń
  6. Awwww jezuuu to jest takie khsbsjalkskasnjsksb no nwm delikatne czule idealne koooochaaaaam
    Chce juz nastepnyyyy
    OMG oni musza byc razem na zawsze bez przeszkód
    JEEEEZUUUUU lakshgsgafshsjksags

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie przeprasza za szybsze dodanie rozdziału haha nam to wcale nie przeszkadza

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow wow wow to się podjarałam... Boże tylko tak dalej *-* to było sweet *-* GENIALNE *-* I LOVE IT *-*

    OdpowiedzUsuń
  9. AAAWWWW *-* kocham kocham kocham!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. HIV momemts..... umarłam. jaki on kochany. jego slowa, jezu sama chciałabym kiedys usłyszeć coś podobnego XD chce juz kolejny rozdział :( ten ff tak wciąga, jezu <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Awww.. to jest swietne! Mam nadzieję że wyjadą zanim Niall wroci. nie mogę się doczekać następnego @_xoxanna

    OdpowiedzUsuń
  12. Bnjfcdxxnkmscjfnnfcjdkfdkxm TO JEST TAKIE CUDOWNE JEJU
    KOCHAM TAKIEGO HARRY'EGO JEJU PROSZĘ DODAJ KOLEJNY ROZDZIAL JAK NAJSZYBCIEJ <3

    OdpowiedzUsuń
  13. OH EM GIE ! kocham to ♥ wspaniałe ♥ Hiv to taka słodka para omg oni są wspaniali ♥ I ten monet aww ♥ czekam na nn ♥ oby zdążyli uciec przed Niallem ♥

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K