(Harry)
Idąc w stronę
salonu zauważyłem Liv wracającą z kuchni już bez odłamków
szkła w dłoni. Łzy ściekały jej po policzkach, co dosłownie
krajało moje serce od środka na kawałeczki. Wiedziałem jednak, że
nie mogę do niej podejść i jej przytulić. Nie czułem, że
zasłużyłem na jej bliskość, na nią.
Ściskałem
kurczowo koc i poduszkę dla Louisa tłumiąc upokarzające mnie łzy,
gdy Olivia zatrzasnęła za sobą drzwi łazienki. Co ona ze mną
wyprawiała? Nigdy wcześniej nie płakałem z powodu dziewczyn, nie
myślałem nawet że mógłbym, ale teraz... Teraz to było coś
innego. Ona była inna, lepsza niż wszystkie inne dziewczyny.
Czułem, że potrzebowała mnie bardziej niż zdawała sobie sprawę.
Tak samo ja potrzebowałem jej.
W głowie
obmyślałem już plan ucieczki. Musieliśmy we trójkę jak
najszybciej wyjechać z Londynu gdzieś daleko, ponieważ byłem
pewien, że Niall już jutro rano się tu zjawi, jeśli nie zrobi
tego w nocy. Za punkt naszego schronienia uznałem domek letniskowy
Louisa, który odziedziczył po zmarłych rodzicach. Przyznany mu
został dopiero gdy skończył osiemnaście lat i w sumie spędzaliśmy
tam razem każde wakacje. Leżał niedaleko Machesteru, który był
dość blizko Londynu Wszystko w mojej głowie zaczynało wychodzić
na prostą, tylko ta jedna koleina o imieniu Olivia Prince nie dawała
mi spokoju... Co będzie z nią, znaczy, co będzie z nami? Ona nie
chce mnie znać, uważa mnie za potwora. To było jak nóż w serce,
ale miała racje. Byłem potworem, damskim bokserem i zwykłą
szują... Ale chciałem się dla niej zmienić. Czułem, że to
więcej niż tylko zwykłe pożądanie jakie wcześniej żywiłem do
kobiet. Miłością nie mógłbym tego jeszcze nazwać, ale może...
Stanem przejściowym?
To zabawne jak w
krótkim czasie świat może zawirować ci z powodu jednej
dziewczyny... Jeszcze zabawniejsze było to, że Olivia nie wiedziała
o mnie wszystkiego – nie wiedziała, że przez pewien czas
pomagałem Grave'owi ją schwytać, że w pewnym sensie chciałem ją
oddać w jego ręce. Zapewne gdybym jej to powiedział, wyrósł by
pomiędzy nami mur jej nienawiści do mojej osoby, a tego absolutnie
nie chciałem.
Zamyślony wszedłem
do salonu potykając się o dywan, a Louis spoglądał na mnie spod
przymrużonych, sennych powiek. Złapałem równowagę i odetchnąłem
głęboko. Tomlinson uśmiechał się żałośnie starając się
podnieść mnie nieco na duchu. Chyba łatwo dostrzegł, że jestem
podłamany. Nie pomogło. Położyłem koc wraz z poduszką obok
kanapy i ukucnąłem przy nich. Zdjąłem z wierzchu poduszkę, a
Louis uniósł głowę. Położyłem miękką poszewkę wypełnioną
pierzem na zagłówku, a on uśmiechnął się kładąc na niej
obolały kark. W duszy cieszyłem się widząc jego ulgę, ale
mięśnie mojej twarzy był zbyt osowiałe ze smutku, żebym mógł
użyć ich do okazania choćby najmniejszego uśmiechu.
- Nakryć cię? -
zapytałem cicho Louisa chwytając rogi koca i rozkładając go
rękoma w powietrzu.
Nie czekając na
odpowiedź okryłem go delikatnie grubym kocem, a Tomlinson patrzył
na mnie z politowaniem.
- Chcesz o czymś
pogadać? - zapytał słabo, a moje usta ułożyły się w cienką
linię.
Zacisnąłem zęby
i pokiwałem twierdząco głową, chociaż nie bardzo lubiłem
rozmawiać o moich uczuciach. Osunąłem się na ziemię i usiadłem
oparty plecami o kanapę. Westchnąłem i zacząłem opowiadać
Louisowi wszystko od początku, czując, że ciężar tych
przytłaczających tygodni powoli ze mnie ulatuje.
* * *
(Niall)
Wróciłem
na salę bez pardonu zatrzaskując za sobą drzwi tarasu. Oczy
wszystkich ludzi zwróciły się na moją rozzłoszczoną twarz.
Czułem, że zaraz eksploduje... Cały mój misterny plan w krótką
chwilę poszedł w pizdu.
-
Co się gapicie chuje? - warknąłem bardzo cicho, dając delikatny
upust mojej złości.
Ludzie
jeszcze chwilę wlepiali we mnie swoje oczy, a potem odwrócili się
i wrócili do jedzenia i cichych rozmów. Ja, nadal wkurwiony mocno
uderzając moimi błyszczącymi butami o podłogę wróciłem do
stolika, przy którym siedziała Gin wraz z moimi rodzicami, którzy
z zaciekawieniem słuchali jej paplaniny, którą już powoli
zaczynałem rzygać. Na środku stał świecznik z 3 świecami, które
płonęły jednostajnie. Nachyliłem się i bez uprzedzenia zgasiłem
je jednym dmuchnięciem.
Mama
podniosła głowę i zmierzyła mnie wzrokiem.
-
Kochanie, co ty wyprawiasz? - zapytała, a ja fuknąłem.
-
Muszę jak najszybciej wracać do Londynu, interesy. - wyjaśniłem
szybko, a mama westchnęła.
-
Wiesz, my z twoim tatą zostaniemy jeszcze tydzień w Liverpoolu.
Potem przyjedziemy do Londynu. Przepraszam, że ci nie powiedziałam,
ale tak strasznie chciałam się wraz z ojcem z tobą spotkać. -
powiedziała uśmiechając się krzywo.
Napiąłem
mięśnie i zacisnąłem pięści. Czułem, że moja cierpliwość
zaraz się skończy.
-
Co. Ty. Kurwa. Powiedziałaś? - zapytałem cicho, ale miałem ochotę
ryknąć.
-
Niall! - skarciła mnie Ginevra, odkładając widelec na w połowie
opróżniony talerz ravioli.
-
Jak mogłaś to kurwa zrobić! - krzyknąłem i momentalnie
obdarzyłem moją matkę winą za to, że Louis tak łatwo dostał
się w łapy Olivii... Gdybym tylko był wtedy w Londynie katując
Tomlinsona, nie doszło by do tego.
Oczy
ludzi w restauracji skupiły się na mnie, a ja zupełnie je
ignorowałem, dysząc ciężko ze złości. W tamtym momencie,
pierwszy raz w życiu miałem ochotę uderzyć własną matkę.
Nagle
coś mnie uderzyło. Kurwa, skąd Prince wzięła 30 tysięcy?
Wymierzyłem sobie cios dłonią w czoło. Musiała zapierdolić mi z
sejfu. Skrzywdzę ją tak, że będzie błagała o szybką śmierć.
Zimna suka. Zabrałem rękę z czoła i chwyciłem mocno nadgarstek
Ginevry.
-
Wracamy do Londynu .- warknąłem – A was nie chcę widzieć. -
spojrzałem na rodziców z pogardą.
Gin
przez chwilę zapierała się nogami, gdy ciągnąłem ją w stronę
wyjścia z sali, ale gdy złamał jej się obcas przestała stawiać
mi opór. Spojrzałem na nią zagryzając wargę. Grzeczna
dziewczynka.
* * *
(Harry)
Louis
siedział ze mną w przyjemnym milczeniu. Wysłuchał mojej historii
i porządnie mnie opierdolił. Nagadał mi, co chwilą wtrącając
jakieś siarczyste przekleństwo. Wygarnął mi wszystko –
zaczynając od tego, że zacząłem pracować dla Nialla, a kończąc
na krzywdzeniu Olivii.
W
sumie tego oczekiwałem – porządnego opierdolu, który pokazał by
mi co zrobiłem źle i zmotywował do jak najlepszego naprawienia
wszystkich błędów. W dodatku oczekiwałem też od Lou wyjaśnień
– jakim cudem Olivia odbiła go od Nialla, nie rozumiałem nic a
nic z tej sytuacji. Wyjaśnił mi wszystko, a moje oczy rozszerzały
się z każdym jego słowem. Nie mogłem uwierzyć, że ta idiotka
ryzykowała swoje życie dla mnie i dla niego. Ona czasem zupełnie
nie myślała. Lecz... Lecz mimo to byłem jej tak cholernie
wdzięczny. Pokazała mi, że to chyba ona nosi spodnie w naszej
relacji.
Gdy
spoglądałem na Louisa widziałem, że jest totalnie wyczerpany,
więc wstałem i poprawiłem mu koc, który nieco osunął się w
dół.
-
Na pewno chcesz spać tu, na kanapie? - zapytałem, a on tylko kiwnął
głową.
-
Jest okej, zostanę tu. Idź już spać i przemyśl to, jak mógłbyś
naprawić swoje błędy stary... Ja muszę się wyspać. Mówisz, że
o której chcesz stąd wyjechać? - zapytał ziewając.
-
O 4 rano. Śpij już. - mruknąłem.
-
Zrób mi rano kawę w termosie. - mruknął Louis – Czarną, bez
cukru. Cholernie mi jej brakowało. - obrócił się delikatnie i
skrzywił się z bólu. - Mówiłeś Olivii, że zabierasz ją do
tego domku?
Oblizałem
wargi i przez chwilę milczałem.
-
Nie. Ona nie chce ze mną rozmawiać. Sam słyszałeś co o mnie
mówiła... Obudzę ją rano i po prostu jej to powiem...
-
Jesteś pierdolonym tchórzem. - powiedział Louis jakby od
niechcenia a z jego ust ponownie wydostało się ciche ziewnięcie.
Westchnąłem
i kiwnąłem głową zgadzając się poniekąd z jego słowami.
-
Dobranoc Tommo. - mruknąłem.
-
Branoc. - odpowiedział cicho i obojętnie, podnosząc głowę, po
czym bezwładnie opadł zpowrotem na poduszkę zatapiając się w
błogim śnie.
* * *
(Olivia)
Wycierałam
właśnie apatycznie mokre ciało w łazience, gdy usłyszałem ciche
trzaśnięcie drzwi sypialni Harrego. Najwidoczniej szedł już spać,
nawet nie troszcząc się o kąpiel... W sumie to nie bardzo mnie to
teraz interesowało – moje myśli zakrzątało straszne poczucie
winy. Styles cały czas mówił mi prawdę, a ja nie uwierzyłam mu.
Jaka jestem głupia. Teraz udawałam tak wielce poszkodowaną, lecz
naprawdę wcale nie byłam bez winy. Spojrzałam na szklany kubek ze
szczoteczką Harrego stojącą na umywalce. Przypomniałam sobie o
umyciu zębów. Swoją szczoteczkę miałam w pokoju. Westchnęłam,
i nałożyłam moje czarne majtki, a na wierzch męską koszulkę,
którą miałam do spania. Wysuszyłam w 10 minut mojej średniej
długości włosy , które i tak jak an złość przybrały kształt
fali, po czym przeczesałam je grzebieniem, który Harry miał na
szafce.
Gdy
wyszłam z łazienki, delikatnie zarzuciłam włosy na jedno ramię
pod pachą trzymając mokry ręcznik. Kilka razy odetchnęłam
głęboko i ruszyłam w stronę pokoju gościnnego, lecz, ku mojemu
zdziwieniu drzwi do niego były zamknięte. Stałam chwilę jak
głupia siłując się z klamką, ale gdy stwierdziłam, że już nic
nie zdziałam, ruszyłam powoli w stronę sypialni Harrego.
Otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Brunet siedział na łóżku
ze spuszczoną głową, a jego włosy zwisały w dół. Nie mogłam
na niego patrzeć, gdy był taki smutny i zawiedziony – uczucia
kołatały mną od środka i miałam wrażenie, że zwrócę
śniadanie. Gdy zamknęłam za sobą drzwi momentalnie podniósł
głowę. Patrzył się na mnie i przygryzał wargę. Zachłysnęłam
się powietrzem starając się kontrolować szloch, który powoli
starał się opanować moje ciało. Tak bardzo chciałam teraz
podbiec do niego i mocno go objąć, ale... Ale nie potrafiłam. To
nie byłoby teraz dobre ani dla mnie, ani dla niego – ja
potrzebowałam chwili, aby to wszystko poukładać w swojej głowie a
on... On musiał odpocząć ode mnie po tym, co dziś usłyszał z
moich ust.
Podeszłam
do kaloryfera i delikatnie powiesiłam na nim ręcznik, starając się
nie spoglądać na Harrego, ponieważ czułam jego wzrok na sobie.
Gdy wstałam rozejrzałam się. Na moją twarz wkradło się
zdziwienie. Moje ubrania nie leżały już w przesiąkniętej
perfumami torbie, lecz w ładnej, zielonej walizce poskładane i
pookładane jak należy. Wiedziałam, że to sprawka Harrego, ale
nie miałam odwagi aby mu podziękować.
A
on cały czas się mi przyglądał.
Kucnęłam
i spojrzałam na torbę. Z bocznej, wewnętrznej kieszonki wystawał
skrawek foliowego woreczka, w którym miałam schowaną szczoteczkę.
Wsunęłam dłoń w kieszonkę i wyjęłam fioletową szczoteczkę
wzdychając. Wstałam i spojrzałam na Harrego, który również
wstał, i patrzył się na mnie dziwnym wzrokiem. Przez sekundę
nasze spojrzenia się spotkały, ale ja pierwsza spuściłam wzrok i
opuściłam jego sypialnię szybko, idąc do łazienki. Lecz gdy
odwróciłam odruchowo głowę zorientowałam się, że Styles idzie
krok w krok za mną, jak cień. Postanowiłam to ignorować i iść
przed siebie, ale było to strasznie trudne zadanie, zważywszy na
to, że jego zapach cały czas wirował w moim nosie sprzyjając
powstawaniu dreszczy w doli mojego brzucha.
Gdy
przekroczyłam próg łazienki, serce podskoczyło mi do gardła, bo
Harry zrobił to samo i zamknął za sobą drzwi. Zasunął zamek i
wszedł w głąb łazienki. Stałam przy umywalce wyjmując
szczoteczkę, a moje serce biło jak oszalałe, gdy Harry stanął
obok mnie bardzo, nawet za delikatnie chwytając mnie w tali i
odsuwając nieco w bok, aby mógł mieć miejsce. Jak gdyby mnie nie
było nachylił się i z szafki pod umywalką wyjął zapakowaną
jeszcze w plastikowe opakowanie maszynkę jednorazową, piankę i
buteleczkę z płynem po goleniu. Przyjrzałam się mu dokładniej i
dopiero teraz dostrzegłam niewielką szczecinę na jego twarzy.
Odkręciłam kran spuszczając z jego wzrok, kiedy przyuważył to,
że na niego spoglądam. Wsunęłam włosie szczoteczki pod strumień
wody i po chwili zakręciłam kran przyciągając szczoteczkę
bardziej do siebie. Nałożyłam na nią pastę którą Harry miał w
łazience i zaczęłam delikatnie szczotkować zęby nieco
zakłopotana. Harry szybko odpakował maszynkę, ponownie odkręcił
wodę i namoczył twarz, nałożył na nią piankę i zaczął się
golić patrząc w lustro. Wyglądaliśmy jak stare, dobre małżeństwo,
podczas wieczornego korzystania z łazienki. Ciche szuranie maszynki
po skórze Harrego sprawiało że krzywiłam się nieco. Styles
oczyszczał ją pod strumieniem gorącej wody co chwila z pianki, a
ja wypluwałam miętową piane z ust. Chyba zupełnie mu to nie
przeszkadzało, wręcz przeciwnie, przyglądał się mojemu odbiciu w
lusterku a na jego twarzy co jakiś czas pojawiał się nikły
uśmiech.
~
Wyszłam
z łazienki wcześniej od Harrego, on chyba chciał jeszcze wziąć
prysznic, tak przynajmniej wywnioskowałam, ponieważ nie
zamieniliśmy ze sobą ani słowa gdy razem byliśmy w łazience.
Zboczyłam nieco z trasy do sypialni, zbiegłam cicho po schodach i
zajrzałam jeszcze do Louisa, który smacznie spał. Położyłam mu
na sporego siniaka na czole zimny okład i poszłam do sypialni.
Umiejscowiłam się wygodnie na łóżku, i przykryłam się kołdrą,
delikatnie zaplątując w nią swoje nogi. Wpatrywałam się chwile w
sufit chyba czekając aż Harry wróci, lecz sama w tym czasie
zasnęłam, czując ulgę, że chociaż na chwilę mogę zapomnieć o
tym wszystkim wtulona w miękką kołdrę pachnącą moim Harrym.
Kilka
godzin później ciche uderzanie kropel deszczu o szybę wyrwało
mnie ze snu. Zaczęłam odruchowo szukać obok siebie ręką Harrego,
ale nie było go. Zmarszczyłam brwi i podniosłam się. Pokój
oświetlała jedynie słaba poświata księżycowego światła
wpadająca do pokoju, więc zapaliłam lampkę stojącą na szafce
nocnej. Gdzie on mógł być? Może czuwał przy Louisie?
Rozglądałam się po pokoju, póki nie dostrzegłam na brzegu łóżka
koszulki i jeansów Harrego. Zerknęłam na podłogę po mojej
stronie łóżka sprawdzając, czy nie śpi tam Harry. Nie było go.
Poczłapałam więc na czworakach na drugi kraniec łóżka i
wychyliłam głowę sprawdzając, czy Harry bynajmniej nie leży tam
na podłodze. Moje przypuszczenia potwierdziły się, gdy dostrzegłam
go leżącego skulonego na gołej ziemi. Najwyraźniej spał, chociaż
nie mogłam uwierzyć, że w ogóle zasnął na twardym parkiecie.
Westchnęłam.
-
Jesteś cholernie uparty Styles. - szepnęłam sama do siebie.
Bez
zastanowienia chwyciłam swoją poduszkę i przyjrzałam się jej.
Była w sam raz dla nas obojga, więc uważając, żeby nie nadepnąć
Harremu na głowę wstałam i zsunęłam jednocześnie kołdrę z
łóżka. Przez chwilę zastanawiałam się, jak dalej wprowadzać
mój plan w życie. Kucnęłam i nakryłam bruneta połową kołdry,
a jego ciało zareagowało natychmiastowo na ciepłą powłokę –
jego podkurczone z zimna nogi rozluźniły się, a zgięte dotychczas
łokcie nieco wyprostowały. Uśmiechnęłam się krzywo. Położyłam
się tuż obok jego chłodnego ciała na boku, twarzą do niego i
zakryłam swoje własne ciało resztą kołdry. Po chwili wygięłam
się z dyskomfortu, jaki dawała mi podłoga. Jezu, jak on mógł tam
spać – już miałam przed oczami wizję jutrzejszego bólu karku.
Westchnęłam i unosząc się na łokciu nieco uniosłam głowę
Harrego wolną ręką i podsunęłam pod nią poduszkę. Delikatnie
ułożyłam głowę Harrego z powrotem w tej samej pozycji, lecz tym
razem na poduszce. Kiedy jego policzek dotknął miękkiego
materiału, powieki chłopaka otworzyły się gwałtownie.
Zamknęłam
momentalnie oczy kładąc szybko głowę na poduszce. Miałam
nadzieję, że nie bardzo widział to, że próbuje udawać sen.
Lecz
gdy jego dłoń znalazła się na moim policzku to miałam pewność
że on wie, iż nie śpię. Gładził mój polik, delikatnie muskając
opuszkami palców linię mojej szczęki. Takiego Harrego chciałam.
Nagle przyjemne chłód jego palców zniknął z mojej twarzy, a ja
miałam ochotę jęknąć z niezadowolenia. Usłyszałam świst
kołdry, i delikatnie uchyliłam powieki. Harry delikatnie zrzucił
z nas obojga kołdrę, która wylądowała tuż obok moich nóg.
Jego
prawa dłoń powoli powędrowała na moje plecy, a lewa pod prawy
bok. Szybkim ruchem, przytulając mnie do siebie uniósł mnie do
góry i położył na swoim nagim, chłodnym torsie. Otworzyłam
oczy. Nasze spojrzenia od razu się spotkały, lecz tym razem żadne
z nas nie zabrało głowy. Patrzyliśmy tak na siebie w przyjemnym
milczeniu, a Harry jedną dłonią obejmował moje plecy, a drugą
bawił się kosmykiem moich ciemnych włosów. To, co właśnie
zrobił sprawiło, że coraz bardziej zaczynałam się w nim
zakochiwać, a każdy jego, chociażby najdelikatniejszy dotyk
wywoływał nieposkromione dreszcze. Potrzebowałam kogoś, kto by
mnie teraz przytulał i dawał poczucie bezpieczeństwa, a Harry był
dla mnie teraz jedyną osobą, która mogła mi to bezpieczeństwo
chociaż częściowo zapewnić.
Powoli
przerzuciłam ugięte nogi na obie strony jego bioder i nieco
odsunęłam je do tyłu, aby wygodniej ułożyć się na jego torsie.
Kołdra, wcześniej zdjęta z nas przez Harrego, została ponownie
przeze mnie naciągnięta na wysokość mojej talli. Gdy poprawiłam
ją i ponownie wróciłam wzrokiem na oczy chłopaka, a jego usta
rozchyliły się, zadając ciche pytanie.
-
Dlaczego jesteś dla mnie taka dobra po tym wszystkim co ci zrobiłem?
- szepnął ochryple, a w jego oczach zauważyłam zabłąkane łzy,
które po chwili spływały po jego policzkach.
Większość
osób powiedziałaby, że łzy u faceta to najbardziej upokarzająca
go rzecz, lecz dla mnie był one oznaką skruchy i smutku, jaki
panował nad silnym, dotychczas stanowczym umysłem Harrego.
-
Każdy zasługuje na wybaczenie Harry, tak samo jak każdy popełnia
błędy. Też je popełniłam. - szepnęłam spuszczając wzrok –
Przepraszam, wybacz. - nachyliłam nieco głowę i delikatnymi
muśnięciami ust scałowałam jego łzy z policzków.
Nadal
czuć było od niego wodą, którą użył po goleniu – delikatny,
idealny jak dla mnie zapach wody perfumowanej wirował w moim nosie.
Wódki nie było czuć już wcale. Może to dlatego, że umył zęby
a może po prostu Harry wytrzeźwiał pod natłokiem tych wszystkich
przykrych i szokujących zdarzeń? Podobno to możliwe.
Styles
zabrał dłonie z moich pleców i położył je na należących do
mnie rumianych od zbierającej się w mnie ochoty na wybuchnięcie
płaczem policzkach. Uniósł moją twarz abym spojrzała w jego
oczy.
-
Nigdy nie miałem ci za złe tego, że powiedziałaś mi, że mi nie
wierzysz czy że jestem dla ciebie brutalny. - szepnął – Miałaś
prawo mi nie ufać... I skrzywdziłem cię. - wszeptał, zabierając
dłonie z moich policzków.
Nadal
trzymałam głowę w górze, gdy Harry sięgał dłonią po mój
nadgarstek. Dłonie trzymałam delikatnie na jego torsie, więc łatwo
przyciągnął je do swojej twarzy.
-
Siniaki zeszły... - szepnął ze skruchą. - Przykro mi, że
musiałaś je przeze mnie nosić. - mruknął, lecz tym razem
powstrzymał łzy.
Obdarzył
kilkunastoma pocałunkami mój nadgarstek i ponownie, bardzo
delikatnie położył go na swoim torsie tuż na wysokości serca.
- Nie uciekaj już
więcej. - szepnął, a jego serce nieco przyśpieszyło, co
wyczułam, gdyż nadal trzymałam dłoń tam, gdzie ją pozostawił.
- Nie ucieknę. -
pociągnęłam nosem
- Nie pozwolę ci
uciec. - wyszeptał niepewnie i ponownie objął mnie delikatnie za
plecy, przyciągnął do siebie i utulił do snu cicho nucąc znaną
mi z dzieciństwa kołysankę.
ALIAHLSIFHAILHFSILAHFILAH HIV MOMENTS
Sama jaram się tym co napisałam
halo
mam fangirlizm
Przepraszam, że rozdział tak szybko, ale nie mogłam was już tak męczyć alsihailfhasilhailshgila
jezu, jezu, jezu
następnego rozdziału spodziewajcie się niedługo :D
mam ochotę przeczytać sb jeszcze raz aftera
i chyba to zrobię :D
Komentujcie pyszczki :(

Suuper, kocham ommm i ten Hiv moment *.* xd @emili_sd
OdpowiedzUsuńJestem Gravenator ok. To jest świetne.
OdpowiedzUsuńTo było świetne !
OdpowiedzUsuńTe ich czułości ,i wgl.
aww
kocham Ten ff <3
Nie mogę sie doczekać next .Awwwww
Ja chcę jeszcze, nie umiem się doczekać.@wilk_julia
OdpowiedzUsuńawhh Kocham takiego Harry'ego <3 Nie moge się doczekać kolejnego rozdziału ! ILY <3 / @loczekxx
OdpowiedzUsuńAwwww jezuuu to jest takie khsbsjalkskasnjsksb no nwm delikatne czule idealne koooochaaaaam
OdpowiedzUsuńChce juz nastepnyyyy
OMG oni musza byc razem na zawsze bez przeszkód
JEEEEZUUUUU lakshgsgafshsjksags
Nie przeprasza za szybsze dodanie rozdziału haha nam to wcale nie przeszkadza
OdpowiedzUsuńWow wow wow to się podjarałam... Boże tylko tak dalej *-* to było sweet *-* GENIALNE *-* I LOVE IT *-*
OdpowiedzUsuńAAAWWWW *-* kocham kocham kocham!!!
OdpowiedzUsuńHIV momemts..... umarłam. jaki on kochany. jego slowa, jezu sama chciałabym kiedys usłyszeć coś podobnego XD chce juz kolejny rozdział :( ten ff tak wciąga, jezu <3
OdpowiedzUsuńAwww.. to jest swietne! Mam nadzieję że wyjadą zanim Niall wroci. nie mogę się doczekać następnego @_xoxanna
OdpowiedzUsuńBnjfcdxxnkmscjfnnfcjdkfdkxm TO JEST TAKIE CUDOWNE JEJU
OdpowiedzUsuńKOCHAM TAKIEGO HARRY'EGO JEJU PROSZĘ DODAJ KOLEJNY ROZDZIAL JAK NAJSZYBCIEJ <3
Cudowne *-*
OdpowiedzUsuńOH EM GIE ! kocham to ♥ wspaniałe ♥ Hiv to taka słodka para omg oni są wspaniali ♥ I ten monet aww ♥ czekam na nn ♥ oby zdążyli uciec przed Niallem ♥
OdpowiedzUsuń