niedziela, 18 maja 2014

Rozdział 26




(Harry)
Jeden z tych 3 pierdolonych idiotów podszedł do mnie. Eric. Kucnął przy mnie i swoim nożem przeciął materiał, uwalniając moje usta. Nie szczędziłem bluźnierstw pod adresem Horana, który właśnie kucał przy Liv.
- Tylko ja tkniesz, tylko coś jej zrobisz pierdolony chuju. - warknąłem, nie mogąc się powstrzymać.
- Ja tylko chcę dać jej wody... Jak prosiła. Uspokój się. - odwrócił się do mnie i wyszczerzył zęby.
Miał w rękawie jakąś intrygę, tylko jeszcze nie wiedziałem jaką.
- Harry... - usłyszałem cichy głosik Olivii, która wychylała głowę, aby tylko na mnie spojrzeć.
- Jest okej, będzie okej... - szepnąłem, ale Eric zamknął mi usta uderzając mnie pięścią w twarz.
Ból przeszył całą moją szczękę. Miałem wrażenie, że jeszcze kilka takich uderzeń i mi ja połamią, ale dzielnie znosiłem ból, żeby tylko bardziej nie zasmucać Liv. Splunąłem krwią na podłogę po dłuższym czasie prostując kark. Spojrzałem na mięśniaka który przyłożył mi pistolet do skroni i spojrzał na Nialla. Liv łkała żałośnie przerażona, a mój oddech przyśpieszył. Jej strach docierał tu aż do mnie, przeszywając moją skórę, a jej gorący oddech zdawało mi się, że czuje na własnym torsie. Ale nic nie mogłem wskórać. Wiem, że sam chciałem tu być, ale to tylko dla niej. Jeśli Niall miał ją zabić, to mnie też, razem z nią.
- Więc... Kochasz ją? - zapytał mnie Horan, unosząc dzbanek a ja przełknąłem ślinę.
Nie odpowiadałem Wzrok Olivii przeszywał mnie na wskroś, a ja nadal zszokowany tym pytaniem nie byłem w stanie wykrztusić z siebie słowa. Zdecydowanie nie tak miało wyglądać wyznanie mojej miłości, jeżeli można to było tak nazwać. Czułem, że Liv jest tą jedyną, że chcę z nią być, że jest ważniejsza niż ktokolwiek inny.
- Mów, albo cię zajebię! - krzyknął Eric.
Spojrzałem w jego oczy i dostrzegłem w nich... strach? On chyba bał się bardziej niż ja – trzęsły mu się ręce, i spoglądał to na mnie, to na Nialla. Miałem wrażenie, że jego życie też wisi na włosku, że jest winny Horanowi pieniądze albo jest po prostu jego dłużnikiem. Miałem ochotę się zaśmiać, ale ostry kopniak w posiniały brzuch wyrwał mnie z zamyślenia.
- Mów! Liczę do trzech! Raz, dwa... - zaczął, a na jego skroni dostrzegłem kropelkę potu.
Sam pewnie nie byłem lepszy. Niall odsunął się nieco od Liv w dłoni trzymając dzbanek z parującą wodą. Powoli zaczynałem podejrzewać, co tu się święci, ale zamknąłem oczy, przemyślałem sobie wszystko na szybko.
- Nie, nie kocham jej.
Na moje usta weszło kłamstwo tak okrutne, że sam chciałem się zastrzelić. Olivia. Nie musiałem podnosić głowy aby znać jej reakcję, ponieważ ona zaczęła głośno płakać.
Skłamałem, to fakt. Zraniłem ją, to również prawda. Ale znałem Horana zbyt dobrze. Wiedziałem, że jeżeli odpowiedziałbym twierdząco, skrzywdził by ją tak okrutnie, żeby tylko sprawić mnie ból samym tego widokiem. Sam nie byłem pewien swoich uczuć, ale ta przerażona brunetka była dla mnie najważniejsza. Nie chciałem jej krzywdy.
W głębi duszy miałem nadzieję, że gdy odpowiem przecząco, Niall przemyśli to i owo, na pewno nie puściłby Liv wolno, ale ukrócił jej cierpienie i szybciej zabił. Jeżeli jedynym wyjściem dla nas obojga z tej głupiej sytuacji była śmierć, to chciałem, aby Liv zakończyła swój żywot szybko i w miarę jak najmniej boleśnie. A kłamstwo było najlepszym wyjściem.
- Oh... Widzisz, teraz przez ciebie płacze. - żachnął się Niall i wskazał na trzęsącą się w konwulsjach Liv – A mówią, że to ja jestem potworem. - dodał sarkastycznie, chwytając w drugą dłoń lejek. - Wiesz Harry... Kłamstwo nie popłaca. - westchnął obracając lejek w palcach.
Kurwa jebana jego w dupę mać!
- Zostaw ją. Skrzywdź mnie, daj jej spokój. - prosiłem wyrywając się.
Patrzyłem na Olivię przepraszająco wiedząc, że moje błagania na pewno nic nie zdziałają. Ona jednak uciekła wzrokiem trzęsąc się. Wiedziałem, że złamałem jej serce na pół, że teraz na pewno rozstaniemy się rozdzieleni wysokim murem.
- A za kłamstwo się płaci. Tyle że tym razem twój dług przejmie ona... - zaśmiał się szyderczo blondyn, przykładając biały, plastikowy lejek do lewej piersi Olivii.
Uniósł dzbanek, a Liv zaczęła wierzgać nogami. Gregory momentalnie zerwał się z miejsca i podbiegł do niej. Z tylnej kieszeni spodni wyciągnął sznurek i związał jej nogi w kostkach w ekspresowym tempie.
- Nie, proszę, nie! - płakała, kiedy Niall ponownie przyłożył lejek do jej piersi i nachylił nad nim dzbanek.
- Słyszysz, przestań! - krzyczałem wręcz płaczliwie, a rury, do których były przywiązane moje nadgarstki trzęsły się uderzając o siebie. - Zrób to dla mnie, nie dla niej!
- Za kłamstwa się płaci. - powtórzył i zaśmiał się, po czym przechylił dzbanek nieco mocniej, ale to wystarczyło, aby do lejka polała się gorąca ciecz.
Już po chwili piwnice rozdarł przeraźliwy krzyk Liv, po której piersi i brzuchu spłynęła gorąca, parująca woda. Po kilku sekundach krzyczałem również ja, nie mogąc znieść tego, co właśnie działo się na moich oczach.
* * *

(Olivia)
Czułam się tak, jakby ktoś przypiekał mi skórę gorącym żelazem. Czajnik po krótkiej chwili był już pusty, a ja gorzko płakałam, ponieważ jego zawartość co do kropli Niall wylał na moją skórę. Moje piersi, uda, brzuch. Wszystko był upstrzone czerwonymi plamami, które strasznie mnie piekły, wręcz czułam, jakby skóra mi się paliła. Siedziałam w kałuży wody, co dawało mi nie mały dyskomfort. Zaczynałam odczuwać potrzebę skorzystania z łazienki, ale bałam się zapytać, czy mogłabym do niej pójść.
Czekałam więc na cud.
Chyba płakałam głośniej niż zdawałam sobie z tego sprawę, ale powoli traciłam kontakt z rzeczywistością. Mimo, że tortury ze strony Horana już się skończyły, ja miałam wrażenie, że trwają nadal. Całe ciało przeszywał ból, który nieco zagłuszyła ulga, gdy Niall wstał z dzbankiem w ręku.
Otworzyłam oczy. Harry wlepiał oczy w moje ciało a ja widziałam, mimo zamglonego pola widzenia, łzy toczące się po jego policzkach.
- Dlaczego mi to robisz? - krzyczał do Nialla, a ja poczułam, że okropnie boli mnie głowa. - Zabiłeś Louisa, a teraz krzywdzisz Olivię, ona jest niewinna!
Miałam strasznie suche usta. Myślę, że mimo pragnienia dałabym radę coś powiedzieć, ale tym razem to ból fizyczny i złamane serce nie pozwalały mi wypowiedzieć nawet jednego słowa. Owszem, Harry miał prawa mnie nie kochać, ale te słowa wypowiedział tak... Tak jakby wcale mu na mnie nie zależało, powiedział to tak, jakbym była niczym.
- Posłuchaj mnie, Styles. - warknął gardłowo – Odpłaca mi za Adama. On był mi winny pieniądze, nie oddał. Z resztą, ona też zapierdoliła mi 50 tysięcy!
- Przecież te pieniądze i tak wróciły do ciebie! - odpowiedział krzykiem Harry, po czym, nabrał gwałtownie powietrza i ponownie otworzył usta – Ona odpłaca za Adama? Co ona ma wspólnego z tymi twoimi narkotykami? Nic! - krzyczał, a jego głos brzmiał płaczliwie, co zdawało się sklejać moje serce z powrotem.
Niall zaśmiał się tylko w odpowiedzi i skinął palcem na Gregorego.
- Ty i Eric idziecie ze mną. Pojedziemy po towar. Wracamy za pół godziny. Ty Mike, pilnujesz ich. Rozumiesz? Ginevrę zabieram ze sobą.
Mięśniak kiwnął głową obojętnie i podrapał się po karku. Nadal siedział na starym materacu nie podnosząc się z niego ani przez chwilę. Gdy Niall wyżywał się na mnie, on odwracał głowę gdy krzyczałam i palił papierosy, do których gryzącego dymu zdążyłam się już przyzwyczaić, chociaż i tak co chwila kasłałam, czując się tak, jakbym miała wypluć własne płuca.


Gdy Niall opuścił piwnicę, Harry spojrzał na Mike'a a potem na mnie.
- Liv... - zaczął, lecz jego słowa przerwały łzy.
Płakał przede mną jak małe dziecko, chociaż to ja powinnam teraz płakać, ja powinnam się rozklejać, lecz postanowiłam chociaż przez chwilę przeżywać ból w ciszy, mimo że powoli moja milcząca powłoka zaczynała pękać. Chciałam umrzeć. Już w ogóle nie przejmowałam się tym, że jestem tu półnaga, że poparzenia na moim ciele cholernie bolą. Po prostu chciałam skulić się na ziemi tak jak wtedy w sypialni i umrzeć.
Kiedy Harry podniósł głowę i spojrzał na mnie ze smutkiem w oczach, ja już nie wytrzymałam.
- To tak strasznie boli, Harry... - zapłakałam, nie mogąc dłużej gnieździć w sobie emocji.
Huk przewracanego taboretu sprawił, że serce podskoczyło mi do gardła. Mike wstał przewracając go nienaumyślnie i podszedł do mnie pewnym krokiem z uniesioną ręką, w której trzymał scyzoryk.
Harry zareagował natychmiastowo.
- Zostaw ją, nie dotykaj jej! - krzyczał, ale chyba zdawał sobie sprawę, że jego prośby nic dla tego brutala nie znaczą.
A ja bałam się coraz bardziej. Skuliłam się a moja poczochrane włosy opadły na twarz zasłaniając mi pole widzenia. Słyszałam oddech Mike'a coraz bliżej mojego ciała, co przyprawiało mnie o dreszcze i dodatkową porcję strachu.
Nadgarstki.
Moje nadgarstki był 'wolne' wraz z cichym cięciem scyzoryka w jego dłoni. Poruszyłam palcami i uniosłam nadgarstki ku górze wyciągając je zza pleców. Były całe zakrzepniętej krwi od ran, które powstały na nich od wierzgania i wyrywania się. Gdy tylko na nie spojrzałam, zaczęły strasznie piec i boleć. Dopadł mnie chyba właśnie efekt placebo, ale sama nie byłam pewna.
Mike rozciął jeszcze liny na moich kostkach w milczeniu i zdjął swoją czarną koszulkę. Rzucił ją na moje kolana a ja odskoczyłam łkając z bólu. Poparzenia na wewnętrznej stronie ud otarły się o siebie wywołując jeszcze większy ból, na co zareagowałam przeciągłym piśnięciem.
Oparłam się głową o ścianę i chwyciłam koszulkę w dłonie. Odliczyłam w ciszy do 10 i zaczęłam ją zakładać mając nadzieję, że po to właśnie mi ją dał. Pachniała papierosami ale nie przejmowałam się tym. Skrawek godności został mi przywrócony, gdy moje piersi zniknęły pod czarnym materiałem.
- Wstawaj. - polecił mi Mike, a ja zacisnęłam szczękę.
Z bólem zaczęłam się podnosić starając się przy okazji nie podrażnić licznych poparzeń. Gdy już stałam na równych nogach drżąc, Mike chwycił moje ramię, również nieco poparzone. Cicha profanacja spowodowana bólem wydostała się z moich ust, gdy popchnął mnie w stronę Harrego.
* * *
(Harry)
Mike popchnął Liv w moja stronę, a ona zachwiała się stając tuz przede mną. Szła w moją stronę strasznie pokracznie Podniosłem głowę i spojrzałem na nią smutnymi oczyma. Widziałem ból w wyrazie jej twarzy, jej poparzone uda miałem tuż przed oczyma, gdy spuściłem wzrok.
- Siadaj obok niego. Macie pół godziny dla siebie. - westchnął już nieco spokojniej Mike, a ja momentalnie rozchyliłem nogi.
Kiwnąłem do niej porozumiewawczo głową. Stała chwilę, po czym niepewnie kucnęła odwracając się do mnie plecami. Usiadła na zimnej podłodze pomiędzy moimi udami i oparła się plecami o mój tors. Cała drżała. Tak chciałem mocno ją przytulić, pocieszyć, ale po pierwsze ten kutas nie rozwiązał mi rąk, a po drugie jej brzuch był tak poparzony, że sprawiłbym jej tym jeszcze większy ból.
- Dlaczego to robisz? - zapytałem Mike'a, a Liv odchyliła głowę wtulając ją w zagłębienie mojej szyi.
- Bo to ostatnie pół godziny waszego życia. - powiedział obojętnie i podszedł do materaca na którym wcześniej siedział.
Olivia momentalnie wyprostowała szyję.
- Jak... Jak to? - zapytała.
Najwidoczniej przerażała ją ta myśl. Ja mentalnie się na to przygotowywałem, ale również uderzyło mnie to prosto w serce. Nie chciałem teraz umierać. Cholera jasna. Nie, my nie mogliśmy teraz umrzeć. Jeszcze tyle przed nią, przede mną, przed nami. Dosłownie przed nami jeszcze całe życie, ono nie może się tak skończyć.
- Myślisz, że po co Horanowi towar? Słyszałaś o czymś takim jak złoty strzał? - zapytał jak gdyby nigdy nic odpalając papierosa, a ja skrzywiłem się momentalnie.
- Co? Nie. - powiedziałem energicznie kręcąc głową – Nie pozwolę na to.
- Co to jest Harry?- zapytała Liv, obracając do mnie głowę.
Przygryzłem wargę widząc łzy w jej oczach.
- Rozwiąż mi ręce. - poprosiłem Mike'a.
Spojrzał na mnie i zamrużył oczy.
- Tylko bez żadnych numerów. - chwycił papierosa pomiędzy zęby i podszedł do nas nieco chwiejnym krokiem.
Ukucnął przy mnie i bez zbędnych ceregieli rozciął liny na moich nadgarstkach. Syknąłem cicho i wyciągnąłem je zza pleców. Były tak drętwe, że nie byłem pewien czy należą do mnie. Skóra na nich była pozdzierana do żywego, byłem pewien że jak zdrętwienie przejdzie to poczuje cholerny ból, ale nie przejmowałem się tym.
Za to Olivia patrzyła na moje dłonie przerażona.
- To trzeba opatrzyć. - szepnęła i z trudem obróciła się do mnie przodem i klęknęła przede mną.
Widziałem, jak się krzywi, gdy jej poparzone łydki odtykają zimnej podłogi.
- Usiądź, to cię boli. - szepnąłem, ale ona pokręciła głową.
- To przyjemne uczucie Harry. Bolesne, ale przyjemne. Podłoga jest zimna, wiesz? - szepnęła przymrużając powieki.
- Wiem. - uśmiechnąłem się delikatnie słysząc ulgę w jej głosie.
Mike obserwował nas obojętnie z powrotem siadając na materacu.
- Spokojnie, możecie się tu nawet pieprzyć, ja nie patrzę. - powiedział socho, po czym zaciągnął się dymem.
Na moją twarz wkradł się delikatny uśmiech. Poruszyłem delikatnie palcami gdy nadgarstki zaczęły piec jak cholera. Olivii nie było do śmiechu, więc zaraz przybrałem poważny wyraz twarzy, patrząc na nią bacznie.
Liv położyła swoje małe dłonie na moich. Spojrzałem na nie. Je nadgarstki był w nieco lepszym stanie niż moje. Opuszki jej placów gładziły moje dłonie tuż przy nadgarstkach.
- Co to jest złoty strzał Harry? - zapytała ponownie.
- To jest... To jest takie samobójstwo narkomanów. Gdy wstrzykniesz sobie za dużą działkę heliony, twój organizm nie wytrzymuje... I umiera. - szepnąłem, obejmując sporymi kciukami jej dłonie.
Przeniosła na mnie wzrok.
- Czyli tak umrzemy? - zapytała, a ja rozchyliłem wargi – To boli Harry?
Zacząłem się rozklejać, czułem że zaraz się rozpłacze. Moje kciuki kreśli małe koła na wierzchach jej dłoni. Ich idealnie gładka skóra była nienaruszona przez wrzątek.
- Tylko trochę. - szepnąłem – Nawet mniej niż poparzenie, wiesz? - zacisnąłem wargi, które ułożyły się w cienką linię – To ja powinienem być na twoim miejscu.
Zapanowała pomiędzy nami niezręczna cisza. Mój oddech był postrzępiony.
- Nie kochasz mnie Harry, nie powinieneś się przejmować. - szepnęła.
W tamtym momencie moje serce pękło na malutkie kawałeczki.
Nie, nie, nie. Musiałem to wyjaśnić. Póki miałem czas. Puściłem dłonie Liv i chwyciłem delikatnie jej policzki, unosząc jej twarzy ku górze. Czułem gorąco bijące od jej policzków i uniosłem brew.
- Stwierdzenie, że cię nie kocham było najgorszym łgarstwem, jakie wydostało się z moich ust. - szepnąłem pewnie.
Olivia rozchyliła usta, żeby coś powiedzieć, ale ja przejechałem dłonią po jej czole. Od razu ją cofnąłem.
- Masz gorączkę. - szepnąłem, i spojrzałem prosząco na Mike'a, który wbrew swoim obietnicom cały czas się nam przyglądał.
- Strasznie chce mi się pić Harry... - szepnęła Liv.
Cały czas patrzyłem na mężczyznę, który odrzucił papierosa na bok. Zacisnął szczękę, głośno wypuścił powietrze przez zęby z cichym świstem.
- Ja... Przyniosę wodę. - powiedział Mike wstając z materaca i minął nas szybko.
Po chwili zniknął w górze schodów, a ja przysunąłem się do Liv i delikatnie objąłem jej plecy, przyciągając ją do siebie w uścisku.
- On nam pomoże Harry. - powiedziała - On jest dobry... - położyła czoło na moim ramieniu – Widzę to.
- Masz gorączkę... Gadasz głupoty Olivia. - szepnąłem, i gładziłem jej plecy ukryte pod czarną koszulką.
- On nam pomoże. - szepnęła i zamknęła oczy.
Mój aniołek usnął w moich ramionach. Miałem nadzieję, że przynajmniej podczas snu ból ustał i jest z nią lepiej. Przynajmniej przez te 20 minut. Mniej czy więcej, tylko tyle życia najprawdopodobniej nam zostało. Tuliłem ją delikatnie do siebie i muskałem jej rozpalone od gorączki czoło ustami. Wypuściłem z oczu łzy, nie mogąc utrzymać ich pod powiekami.
A Mike nie wracał.


    Zastanawiacie się pewnie, czemu rozdział pojawił się tak wcześnie? Otóż nadchodzący tydzień zapowiada się dla mnie baaardzo pracowicie co prawie w 100 % wyklucza dodanie rozdziału. Lecz, znając mnie, 27 może się pojawić około środy, ale nic nie obiecuje x
Ponownie zapraszam was do pisania swoich spekulacji, przemyśleń, opinii pod 'hasztagiem' #GravePL :)
A co do zdjęcia na samym szczycie posta - wiem że może nie być związane z Gravem ale nie mogłam się powstrzymać bo po prostu je k o c h a m całym moim grubiutkim serduszkiem.
Uważam, że ten rozdział wyszedł mi meeeeega słodki, ale jak to się mówi, 'każdy sądzi według siebie'.
 
Cod o moich literówek - mylić się rzecz ludzka kochani, ale staram się ja na bieżąco poprawiać, jeśli jakąś znajdę :)
 
Kocham was x

18 komentarzy:

  1. Jezu, chcę więcej djshsksshhn

    OdpowiedzUsuń
  2. DAJ NASTEPNY :(
    lzy mialam w oczach.. jestes naj naj naj naaaajlepsza!!!! ilysssm x

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwsza! Ha ha. Omg tyle razy Ci to pisałam ale powtórze KOCHAM CIĘ! Omg na pewno ich puści znaczy uda że uciekli bo nie wróci już na dół. Ciekawe kiedy Harry sie skapnie że mogą wiać omg. Czekam na nastepny. Jesteśmy w kontakcie na tt <3 wspaniałe po prostu <3
    Pewnie już to wiesz ale i tak napisze @trouvdag

    OdpowiedzUsuń
  4. Jezu chce nextaa ahagqjwkqasj,qWA *o*

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział, tyle się dzieje że asdfhdkslalsks
    Chcę już nowy rozdział, a ten kocham
    @lou_my_angel

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam aż łzy w oczach ten rozdział jest cudowny, chcę następny, jak najszybciej gfjkdljfkdsldko

    OdpowiedzUsuń
  7. popłakałam się na koniec omg cudowny rozdział ! czekam na kolejny !!

    OdpowiedzUsuń
  8. kocham to FF.
    ono musi być popularne
    każdy musi poznać twój geniusz

    OdpowiedzUsuń
  9. cudowny
    mbdsvmkonbwr
    uwielbiam tw FF

    OdpowiedzUsuń
  10. To było super,!!
    Troche się boje ,ale wiem ,że ktoś ich uratuje :)

    OdpowiedzUsuń
  11. kocham kocham kocham kocham
    kocham ten rozdział bo jest zajebisty
    kocham Mike'a bo to jedyny "goryl" Nialla który nie jest skonczonym chujem
    kocham to ff bo jest mega zakurwiste
    kocham cb bo piszesz to mega zakurwiste ff wiec tez jestes mega zakurwista
    kochaam !!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Rozdział super, boję się co będzie w następnym.. ale napewno Lou jakoś im pomoże @_xoxanna

    OdpowiedzUsuń
  13. Dzis znalazlam tego bloga. Nie zaluje ze zaczelam czytac. Czekam na kolejny rozdzial.

    OdpowiedzUsuń
  14. Kocham. Pisz dalej.

    OdpowiedzUsuń
  15. Czekam na nastepny.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jest super oprocz tego ze sa tu strasznie zboczone sceny (ktore opisujesz szczegolwo) i duzo przeklenstw

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W chillsie, darku, psychoticu, afterze tez są przekleństwa lub sceny ale tam nikt nie narzeka :D taki jest ten ff. Po prostu jego koncepcja jest taka, mi się na przykład bardzo podoba, wszystkiego jest po trochę ale z umiarem

      Usuń

Szablon by S1K