niedziela, 27 kwietnia 2014

Rozdział 16



Moje ciało trzęsło się niekontrolowanie, a palce rozprostowały się, wypuszczając na ziemię telefon Harrego. Już nie wiedziałam o co tu chodzi. Gorące łzy paliły moją skórę, a oddech przyśpieszył znacznie poprzedzając wybuch histerii. Wplotłam dłoń w moje mokre włosy i pociągnęłam za nie mając nadzieję, że ból sprawi, że wybudzę się z tego okropnego koszmaru, który, miałam nadzieję, właśnie trwał. Niestety, nic takiego się nie stało, a ja nadal płakałam głośno czekając tylko, aż stracę siły i opadnę na ziemię nieprzytomna. Przymknęłam oczy roztrzęsiona. Ten 'ktoś' mówił coś o Horanie. Byłam pewna, że chodzi o Nialla. Wiem, że on i Harry się znają, ale... Niall go przed czymś ostrzegał... Co Styles, do kurwy nędzy, zrobił?
- Olivia? - usłyszałam jego donośny głos.
Chyba musiał usłyszeć mój płacz, bo stał pod drzwiami.
Usłyszałam, jak klucz wsuwa się z jego pomocą w zamek i przekręca. Drzwi momentalnie się otworzyły, a ja patrzyłam na Harrego jak przez mgłę, kiedy wszedł gwałtownie do środka. Upadł przede mną na kolana, a ja poczułam dobrze mi znane mrowienie w kręgosłupie, gdy objął mnie czule ramionami. Zdążył już zmienić ubrania, lecz na nic to się zdało, ponieważ ponownie przesiąkły one wilgocią moich ubrań. Wilgotne jeszcze włosy Harrego łaskotały mnie w policzek, ale nie byłam teraz skora do uśmiechu. Nadal trzęsłam się i łkałam, lecz tym razem w jego ramionach.
- Co się stało? - zapytał, przesuwając jedną ręką moją twarz w jego stronę.
Nie mogłam wydusić z siebie słowa. Gdy otwierałam usta, gardło mi się zaciskało i niwelowało moją próbę wyjaśnienia sytuacji. Styles patrzył się na moje wargi, które wykonywały dziwne manewry. W końcu, z wielkim trudem wyszeptałam:
- Telefon... - mój wzrok wylądował na czarnym urządzeniu leżącym tuż obok kolana Harrego.
To, co stało się później wprawiło mnie w nie małe osłupienie i zdziwienie. Tym razem to Harry zaczął się trząść i momentalnie się ode mnie odsunął. Spojrzałam na jego policzki, które różowiały ze złości.
- Co kurwa? Kto dzwonił? - złapał moje ramiona, ponieważ nie odpowiadałam – Liv, kto kurwa dzwonił? - potrząsał mną.
Kręciłam głową bez przerwy, żeby dać mu znak, że nie mam bladego pojęcia.
- Nie udawaj pierdolonej niemowy, tylko mi powiedz! - warknął, co totalnie zbiło mnie z tropu.
Co mu się stało? Już nie wiedziałam, jaki na prawdę jest Harry, gdy zmieniał tak nagle humor. Rozchyliłam wargi a z moich ust wydostał się ledwo słyszalny szept.
- Nie wiem Harry... Mówił coś o tobie.. Że Niall cię ostrzegał... Harry, o co chodzi? Czemu ten ktoś strzelał? Co ma z tym wspólnego Niall? - poczułam kolejne, gorące łzy na policzkach.
- Strzelał? - zupełnie zignorował moje inne pytania. - Jesteś pewna? - widziałam w jego oczach zdeterminowanie, zmartwienie i... łzy?
Nie byłam pewna, ale kiedy jedna z nich spłynęła po jego policzku już byłam pewna. Harry Styles płakał.
- Harry... - powiedziałam czując, że oboje jesteśmy teraz podłamani – O co chodzi?
Styles spojrzał na mnie i od razu otarł łzę widząc, że wlepiam w nią swój wzrok. Przygryzł wargę i oparł się plecami o łóżko. Trząsł się.
- Pamiętasz to zdjęcie... Które znalazłaś w aucie? - zapytał.
Momentalnie skinęłam głową przypominając sobie mój pierwszy pocałunek z Harrym, który zupełnie zawirował w moim życiu.
- Jestem na nim z moim przyjacielem, Louisem... - szepnął, a jego wargi niebezpiecznie drżały - Poznaliśmy się w domu dziecka. Nie pytaj. - powiedział widząc, że moje usta się rozchylają, by zadać pytanie – Wiem, że możesz mi nie uwierzyć... Ale Niall porwał Louisa... Nie, nie. Porwał to złe słowo. Uprowadził. - spojrzał na mnie.
Jego policzki już całe był upstrzone łzami, którymi tym razem zupełnie się nie przejął. A ja? Ja nie mogłam uwierzyć w żadne jego słowo. Łgarstwo. Byłam pewna, że każde jego słowo to łgarstwo, lecz widząc jego łzy nie mówiłam nic. Chciałam, żeby skończył.
- Niall... On... Jak ci to wyjaśnić... - wypuścił głośno powietrze, a łzy na jego policzkach delikatnie odchyliły się w bok - Niall to Grave.

* * *


(Harry)
- Niall to Grave. - wykrztusiłem z siebie te 3 magiczne słowa, których nigdy nie miałem prawa powiedzieć.
Ale wtedy... Gdy Louis najprawdopodobniej mógł nie żyć, nie bardzo martwiło mnie to, co stanie się ze mną. Byłem bezwartościowym kłamcą i egoistą. Nie zasługiwałem na życie, które właśnie zaryzykowałem.
- Wracając... - szepnąłem czując rozsadzające mnie od środka gwałtowne emocje – Niall jest bosem narkotykowym. Louis pracował dla niego... I pewnego razu jak totalny idiota postanowił nie oddać mu 20 tysięcy funtów ze sprzedaży. To było jego gwoździem do trumny... Niall zlecił to pieprzone uprowadzenie. Trzymają go... Sam nie wiem gdzie. Pracowałem dla Nialla na strzelnicy, żeby zarobić na okup, który wzrósł do 35 tysięcy funtów. A co do tego, że Niall mnie ostrzegał... Ostrzegał mnie przed tym że... - przygryzłem wargę myśląc, jakie kłamstwo mógłbym teraz wymyślić – Że jeżeli nie dostarczę okupu do dzisiaj, to zabiją Louisa... Najwidoczniej dotrzymali obietnicy. - szepnąłem z ulgą w głosie, lecz wiedziałem, że to jeszcze nie koniec moich wyjaśnień – Niall... To zabrzmi absurdalnie. - zaśmiałem się gorzko – To Niall zlecił zabójstwo Adama, być może sam go zabił. Adam również dla niego pracował, i popełnił ten sam błąd co Lou, tylko że w jego przypadku Niall nie był aż tak łaskawy... Jego śmierć mu nie wystarcza. Teraz chce wykończyć i ciebie. Wino. Nie piłaś wina, prawda? - szepnąłem, a ona, ku mojej uldze pokręciła głową – Dosypał do niego odrobinę cyjanku. - wychrypiałem. - Przepraszam, że ci nie powiedziałem.
Co jak co, ale Liv nie chciałem tracić, dlatego też nie powiedziałem jej o tym, że za pieniądze pracowałem dla Nialla, że miałem dowiedzieć się od niej czegoś na temat jej życia, pieniędzy Adama i jego zamiaru wobec nich. To co, że robiłem to zaledwie kilka dni, a potem przestałem o czymkolwiek informować Nialla. Mówiłem mu po prostu „Słuchaj stary, na razie nic więcej nie wiem. Ta dziewczyna jest strasznie cicha” lub „Nie mogłem się dziś z nią spotkać”. 
- Nie wierzę ci. - usłyszałem jej szept. - Kłamiesz. Mimo tego, co mi zrobiłeś wiem, że nie pozwoliłbyś na to, żeby Niall próbował mnie otruć. A teraz próbujesz mi wmówić, że nie zrobiłeś w tej sprawie nic? Łgarz! Nie myśl, że uwierzę w takie historyjki wyssane z palca.
Spojrzałem na nią. Jej oczy niebezpiecznie szybko błądziły po mojej twarzy. Na prawdę nie wiedziałem, jak trzeba jej to wytłumaczyć, by mi uwierzyła. Horan chciał ja zabić, a ona, głupia i naiwna, ufała mu bezgranicznie.
- Nie... Nie kłamię. Chcę twojego bezpieczeństwa. Nie powiedziałem ci, bo bałem się o Lou... - powiedziałem cicho, ale ona, o dziwo, zaśmiała się sarkastycznie słysząc moje słowa.
- Bałeś się o Louisa? Bałeś się o siebie, jesteś pieprzonym egoistą! - wstała – Niall to dobry człowiek, nie zrobiłby czegoś takiego.
Wstała na drżących nogach, a ja momentalnie poszedłem w jej ślady. Chwyciłem krańce jej mokrej koszulki nie zważając na jej protesty. Nie chciałem się z nią kłócić, nie teraz. Cienki, pachnący deszczem materiał lepił się do moich długich palców. Olivia spoglądała na nie tak, jak dzikie zwierzę patrzy na zdobycz. Przez chwilę mi uległa, ale gdy jej koszulka znajdowała się już na wysokości pępka, zabrała moje dłonie, mocno odsuwając jej od siebie.
- Musisz się przebrać, jesteś cała mokra, rozchorujesz się. - szepnąłem, ale odskoczyła w bok i naciągnęła koszulkę z powrotem na swoje pociągająco zaokrąglone biodra.
- Nie wierzę ci. - powtórzyła. - Nie dotykaj mnie łgarzu. - warknęła.
Zamurowało mnie, ale próbowałem zachować spokój. Moja psychika powoli pękała jak asfalt w przymrozki. Jednocześnie chciałem się rozpłakać i wyżyć na czymś lub na kimś. Cholernie ciężko było mi patrzeć na to, jak ważna dla mnie osoba traktuje mnie jak palanta i chuja... Może i faktycznie nim byłem, ale to nie zmienia faktu, że serce mi się krajało. Kilkanaście razy zamrugałem szybko oczyma myśląc, co mógłbym teraz powiedzieć bądź zrobić. Czułem się tak, jakby moje nieco wilgotne włosy kręciły się ze zdenerwowania, a serce miało zaraz wyskoczyć z gardła i upaść na podłogę. Uczucie bezsilności powoli zamieniało się w złość i furię, której nie byłem w stanie opanować. Moje nogi zatrzęsły się.
- Jak mi kurwa nie wierzysz, to idź do Horana i sama go zapytaj! - krzyknąłem, chociaż wcale nie chciałem, żeby miała z Niallem nic wspólnego.
- A żebyś kurwa wiedział, że tak zrobię! I przekonam się o tym, że mam rację! - wyrzuciła ręce w powietrze.
Obróciła się na pięcie, a jej drżące ciało, które tak bardzo chciałem otulić ramionami szybko opuściło pokój.
Po chwili dostałem mentalny policzek. Mimo woli odchyliłem nieco policzek tak, jakbym dostał naprawdę. Prędko ruszyłem za nią, lecz gdy dostrzegła mnie na schodach, jej lodowaty wzrok sprawił, że poczułem się niepotrzebny. Niepotrzebny dla niej, dla nikogo. Ukłucie w sercu uświadomiło mi, że zawiodłem Louisa i Ją. Wbrew swojej woli postanowiłem odpuścić. Najzwyczajniej w świecie zatrzymałem się i gapiłem na jej plecy znikające w drzwiach frontowych, które zamknęły się z trzaskiem, wprawiając ściany mojego domu w delikatne drganie.

* * *
(Olivia)
Niall? Niall chciałby zabić mnie? Nie, to nie możliwe... - powtarzałam mimo to, że słowa Harrego składały się na logiczną całość, której i tak nie byłam w stanie przyjąć do wiadomości. Wino zabiło Sparkle, więc w cyjanek można byłoby uwierzyć... Ale w to, że Niall był Gravem? Co do chuja?

Postanowiłam to sprawdzić. Ciekawość i przerażenie plątały się pomiędzy sobą w mojej głowie, dając wybuchową mieszankę. Jeżeli miałabym wierzyć chociaż odrobinę w słowa Harrego, to wyprawa do Horana była co najmniej niebezpieczna i głupia. Ale jak inaczej miałam się dowiedzieć całej, ale to całej prawdy?

Ludzie przechodzący obok mnie otwierali szeroko usta i chichotali pod nosem widząc moje mokre włosy i ubrania. Znając życie wyglądałam co najmniej jak potwór, który dopiero co wyszedł z bagna i idzie na łów lub coś w tym rodzaju. Ale mało mnie to jak na razie obchodziło. Na szczęście deszcz już przestał padać, lecz tylko gdy przechodziłam pod drzewami, spadały na mnie ze zroszonych liści pojedyncze, chłodne krople, co i tak nie robiło mi większej różnicy przy moim obecnym stanie. Miałam tylko nadzieję, że przynajmniej zastanę w domu Nialla Ginevrę, jego gosposię. Dałaby mi jakieś ubrania i może poczęstowała herbatą.

~


Gdy znalazłam się w tej ogromnej, można by rzec willi Nialla, nie zastałam go tam, tak jak się spodziewałam. Jednakże w domu była Ginevra – 40 letnia, rudowłosa gosposia i z tego co udało mi się wykalkulować, partnerka Nialla do samotnych nocy. Nie śmiałam jednak go o to zapytać, ponieważ Horan nie lubił gdy wtrącałam się w jego sprawy. Zawsze miałam wrażenie, że coś ukrywał.


Siedziałam w kuchni przy herbacie wraz z Ginevrą, która cały czas coś trajkotała, jak zwykle zresztą. Mówiła o tym, że rodzice Nialla wracają z Barcelony, że strasznie chciałaby ich w końcu poznać. Miałam wrażenie, że robi sobie większe nadzieję na jej związek z Horanem. To było przekomiczne i jednocześnie strasznie smutne. Nie chciałam wyobrażać sobie jej rozczarowania, gdy Niall w końcu ją oleje i 'utnie' ich kontakt, wyrzucając ją z pracy. Potem znajdzie następną, długowłosą i nad wymiar seksowną gosposię z która zacznie przelotny, niezobowiązujący do niczego romans. Tak przynajmniej myślałam.
Przywiązywałam się do tej rudej trajkotki o nieco upstrzonej słodkimi piegami twarzy. Ginevra była jednak miła i troskliwa. Zajmowała się mną zawsze, gdy odwiedzałam Nialla, nawet gdy słabo się znałyśmy. Mimo, że była ode mnie o 21 lat starsza, to mogłam z nią szczerze porozmawiać o tym, co mnie trapi. Zawsze mnie rozumiała, chociaż znamy się zaledwie 4 miesiące. W pewnym sensie zaczynałam przyzwyczajać się do jej gadaniny gdy przebywałam w domu u Horana... Ba, zaczynałam nawet lubić to jej ciągłe mówienie o zupełnie nieistotnych sprawach jak ciuchy, paznokcie czy najświeższe ploteczki.
- Więc... Czemu przychodzisz tu taka... przemoczona? Gdzie byłaś? - zapytała mnie Gin, sącząc swoją herbatę z miętą.
Mięta strasznie przypominała mi o Harrym, o doniczce w przedpokoju jego domu, o jego pięknych dołeczkach, słodkich , bladych ustach... Cholera jasna, Olivia, przestań o nim teraz myśleć!
Moje wilgotne włosy związałam w gumkę, którą dostałam od Gin. Westchnęłam.
- Byłam na cmentarzu u Adama... I rozpadało się. - szepnęłam.
Jej rude włosy opadły an policzki, gdy kiwnęła głową. Wstała, odstawiła kubek.
- Chodź, wysuszę ci włosy. - powiedziała.
Uśmiechnęłam się ciepło i wstałam. Powędrowałyśmy razem w stronę obszernej łazienki z wielką wanną przypominającą jacuzzi i małą sauna, do której drzwi znajdowały się tuż obok prysznica. Stanęłam przed lustrem, a Gin wyjęła spod umywalki droga suszarkę i rozpuściła moje włosy zaczynając je suszyć.
Gdy skończyła, a moje włosy opadały już suche na plecy i ramiona, wyjęła z szafki szczotkę. Zaczęła delikatnie i dokładnie przeczesywać moje włosy a ja mruczałam zadowolona. Uwielbiałam, kiedy ktoś mnie czesał. Zazwyczaj robiła to mama; tęskniłam za tym. Czułam się trochę jak.. księżniczka? Sama nie wiem. Zamknęłam oczy i odetchnęłam. Na chwilę zapomniałam o wszystkich moich troskach i problemach. Ale niestety, one musiały powrócić szybciej niż ktokolwiek mógłby się spodziewać.
- Ginevra! - usłyszałam niski głos Nialla zza uchylonych drzwi łazienki.
Otworzyłam oczy przerażona, a Gin uśmiechała się promiennie odkładając szczotkę. Przetarła ręce.
- Już idę! Mamy gościa! - zaszczebiotała wybiegając z łazienki.
Wstała momentalnie i zarzuciłam włosy na ramię. Miałam na sobie jeansy i koszulkę Ginevry. Na szczęście miałyśmy podobną rozmiarówkę, a jej ubrania były... No były ładne. Szczerze powiedziawszy, jeszcze nigdy nie miałam na sobie tak drogich spodni.
Gdy wyszłam z łazienki zauważyłam, że Horan przelotnie cmoka czterdziestolatkę w czoło. Stojąc tak za rogiem korytarza starałam się dostrzec w twarzy Nialla coś.... Złego, ale chyba zaślepiona jego „dobroczynnością” wobec mnie nie bardzo potrafiłam.
- Przepraszam cię, ale muszę odebrać telefon. - pokazał rudowłosej smartfon, którego ekran nieustannie migał.
Biznesmen, telefon cały czas wyciszony.
Gin westchnęła i poszła do kuchni kiwając posępnie głową. Ja wykorzystałam sytuację i poszłam za nim zauważając, że nie bardzo zwrócił uwagę na moja obecność w jego domu.
Miałam zamiar podsłuchać jego rozmowę zanim zażądałabym wyjaśnienia tego wszystkiego, co usłyszałam dziś od Stylesa. Sama dokładnie nie wiedziałam, co mnie do tego podkusiło... Może po prostu czysta ciekawość.
Skoro ta rozmowa była dla niego, najwidoczniej, bardzo ważna, to mogła skrywać chociaż kawałek tego, czego chciałam się dowiedzieć. A chciałam to wiedzieć jak najprędzej.
 
 
GOTOWE! DODANY ROZDZIAŁ, UFFF :D
 
Ta w ogóle, ostatnio dostałam bardzo obraźliwego maila na temat mojego blooga. Takie info dla osoby, która go napisała:

Oki, to tyle :D Kocham was bardzo. Następny rozdział wkrótce, sama nie wiem kiedy... :c Ale zaglądajcie na blooga to się dowiecie x
 

11 komentarzy:

  1. Super jak zwykle :-)
    @lou_my_angel

    OdpowiedzUsuń
  2. suuper, ciekawa jestem tej rozmowy xx i ciekawe czy Niall przylapie Liv? I co z Louisem? A Harry?
    ugh trzeba czekac do nastepnego rozdzialu ;-; @emili_sd

    OdpowiedzUsuń
  3. Zżera mnie ciekawość co dalej

    OdpowiedzUsuń
  4. Oh,ciekawe czy Olivii uda się coś podsłuchać w tej rozmowie! Powinna w końcu dowiedzieć się prawdy !
    Czekam na następny rozdział <3
    @foryoudear7

    OdpowiedzUsuń
  5. Oh,jestem ciekawa czy Olivii uda się coś podsłuchać w tej rozmowie! Powinna w końcu dowiedzieć się prawdy!
    Czekam na następny rozdział :)
    @foryoudear7

    OdpowiedzUsuń
  6. no wiesz co konczysz w takim momencie gdzie mnie zjada ciekawosć zywcem
    czekm na nexta xx >>>>>>>>>>

    OdpowiedzUsuń
  7. Mi się podoba twój blog,fajne opowiadanie ,Nie moge doczekac sie next:)
    I nie przejmuj sie tym mailem :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Super, jestem ciekawa co będzie dalej. czekam na nexta @_xoxanna

    OdpowiedzUsuń
  9. zastanawiam się z kim Niall będzie rozmawiał.. chcę rozdział jak najszybciej :(

    OdpowiedzUsuń
  10. OmG nie no serio jak ona mogła mu nie uwierzyć :o ale wgl, że się odważyła pójść do Nialla i podsłuchać jego rozmowe :O i cały czas myśli o Harrym *.* no a co z Lou >.< czekam na następny i kocham cię tak wgl <3
    @trouvdag

    OdpowiedzUsuń
  11. OMG zaraz umrę z ciekawości. Nie martw się tym mailem. My też Cię kochamy. @wilk_julia

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K