Moje ciało
trzęsło się niekontrolowanie, a palce rozprostowały się,
wypuszczając na ziemię telefon Harrego. Już nie wiedziałam o co
tu chodzi. Gorące łzy paliły moją skórę, a oddech przyśpieszył
znacznie poprzedzając wybuch histerii. Wplotłam dłoń w moje mokre
włosy i pociągnęłam za nie mając nadzieję, że ból sprawi, że
wybudzę się z tego okropnego koszmaru, który, miałam nadzieję,
właśnie trwał. Niestety, nic takiego się nie stało, a ja nadal
płakałam głośno czekając tylko, aż stracę siły i opadnę na
ziemię nieprzytomna. Przymknęłam oczy roztrzęsiona. Ten 'ktoś'
mówił coś o Horanie. Byłam pewna, że chodzi o Nialla. Wiem, że
on i Harry się znają, ale... Niall go przed czymś ostrzegał... Co
Styles, do kurwy nędzy, zrobił?
- Olivia? -
usłyszałam jego donośny głos.
Chyba musiał
usłyszeć mój płacz, bo stał pod drzwiami.
Usłyszałam, jak
klucz wsuwa się z jego pomocą w zamek i przekręca. Drzwi
momentalnie się otworzyły, a ja patrzyłam na Harrego jak przez
mgłę, kiedy wszedł gwałtownie do środka. Upadł przede mną na
kolana, a ja poczułam dobrze mi znane mrowienie w kręgosłupie, gdy
objął mnie czule ramionami. Zdążył już zmienić ubrania, lecz
na nic to się zdało, ponieważ ponownie przesiąkły one wilgocią
moich ubrań. Wilgotne jeszcze włosy Harrego łaskotały mnie w
policzek, ale nie byłam teraz skora do uśmiechu. Nadal trzęsłam
się i łkałam, lecz tym razem w jego ramionach.
- Co się stało?
- zapytał, przesuwając jedną ręką moją twarz w jego stronę.
Nie mogłam
wydusić z siebie słowa. Gdy otwierałam usta, gardło mi się
zaciskało i niwelowało moją próbę wyjaśnienia sytuacji. Styles
patrzył się na moje wargi, które wykonywały dziwne manewry. W
końcu, z wielkim trudem wyszeptałam:
- Telefon... - mój
wzrok wylądował na czarnym urządzeniu leżącym tuż obok kolana
Harrego.
To, co stało się
później wprawiło mnie w nie małe osłupienie i zdziwienie. Tym
razem to Harry zaczął się trząść i momentalnie się ode mnie
odsunął. Spojrzałam na jego policzki, które różowiały ze
złości.
- Co kurwa? Kto
dzwonił? - złapał moje ramiona, ponieważ nie odpowiadałam –
Liv, kto kurwa dzwonił? - potrząsał mną.
Kręciłam głową
bez przerwy, żeby dać mu znak, że nie mam bladego pojęcia.
- Nie udawaj
pierdolonej niemowy, tylko mi powiedz! - warknął, co totalnie zbiło
mnie z tropu.
Co mu się stało?
Już nie wiedziałam, jaki na prawdę jest Harry, gdy zmieniał tak
nagle humor. Rozchyliłam wargi a z moich ust wydostał się ledwo
słyszalny szept.
- Nie wiem
Harry... Mówił coś o tobie.. Że Niall cię ostrzegał... Harry, o
co chodzi? Czemu ten ktoś strzelał? Co ma z tym wspólnego Niall? -
poczułam kolejne, gorące łzy na policzkach.
- Strzelał? -
zupełnie zignorował moje inne pytania. - Jesteś pewna? - widziałam
w jego oczach zdeterminowanie, zmartwienie i... łzy?
Nie byłam pewna,
ale kiedy jedna z nich spłynęła po jego policzku już byłam
pewna. Harry Styles płakał.
- Harry... -
powiedziałam czując, że oboje jesteśmy teraz podłamani – O co
chodzi?
Styles spojrzał
na mnie i od razu otarł łzę widząc, że wlepiam w nią swój
wzrok. Przygryzł wargę i oparł się plecami o łóżko. Trząsł
się.
- Pamiętasz to
zdjęcie... Które znalazłaś w aucie? - zapytał.
Momentalnie
skinęłam głową przypominając sobie mój pierwszy pocałunek z
Harrym, który zupełnie zawirował w moim życiu.
- Jestem na nim z
moim przyjacielem, Louisem... - szepnął, a jego wargi
niebezpiecznie drżały - Poznaliśmy się w domu dziecka. Nie
pytaj. - powiedział widząc, że moje usta się rozchylają, by
zadać pytanie – Wiem, że możesz mi nie uwierzyć... Ale Niall
porwał Louisa... Nie, nie. Porwał to złe słowo. Uprowadził. -
spojrzał na mnie.
Jego policzki już
całe był upstrzone łzami, którymi tym razem zupełnie się nie
przejął. A ja? Ja nie mogłam uwierzyć w żadne jego słowo.
Łgarstwo. Byłam pewna, że każde jego słowo to łgarstwo, lecz
widząc jego łzy nie mówiłam nic. Chciałam, żeby skończył.
- Niall... On...
Jak ci to wyjaśnić... - wypuścił głośno powietrze, a łzy na
jego policzkach delikatnie odchyliły się w bok - Niall to Grave.
* * *
(Harry)
-
Niall to Grave. - wykrztusiłem z siebie te 3 magiczne słowa,
których nigdy nie miałem prawa powiedzieć.
Ale
wtedy... Gdy Louis najprawdopodobniej mógł nie żyć, nie bardzo
martwiło mnie to, co stanie się ze mną. Byłem bezwartościowym
kłamcą i egoistą. Nie zasługiwałem na życie, które właśnie
zaryzykowałem.
-
Wracając... - szepnąłem czując rozsadzające mnie od środka
gwałtowne emocje – Niall jest bosem narkotykowym. Louis pracował
dla niego... I pewnego razu jak totalny idiota postanowił nie oddać
mu 20 tysięcy funtów ze sprzedaży. To było jego gwoździem do
trumny... Niall zlecił to pieprzone uprowadzenie. Trzymają go...
Sam nie wiem gdzie. Pracowałem dla Nialla na strzelnicy, żeby
zarobić na okup, który wzrósł do 35 tysięcy funtów. A co do
tego, że Niall mnie ostrzegał... Ostrzegał mnie przed tym że... -
przygryzłem wargę myśląc, jakie kłamstwo mógłbym teraz
wymyślić – Że jeżeli nie dostarczę okupu do dzisiaj, to zabiją
Louisa... Najwidoczniej dotrzymali obietnicy. - szepnąłem z ulgą w
głosie, lecz wiedziałem, że to jeszcze nie koniec moich wyjaśnień
– Niall... To zabrzmi absurdalnie. - zaśmiałem się gorzko – To
Niall zlecił zabójstwo Adama, być może sam go zabił. Adam
również dla niego pracował, i popełnił ten sam błąd co Lou,
tylko że w jego przypadku Niall nie był aż tak łaskawy... Jego
śmierć mu nie wystarcza. Teraz chce wykończyć i ciebie. Wino. Nie
piłaś wina, prawda? - szepnąłem, a ona, ku mojej uldze pokręciła
głową – Dosypał do niego odrobinę cyjanku. - wychrypiałem. -
Przepraszam, że ci nie powiedziałem.
Co
jak co, ale Liv nie chciałem tracić, dlatego też nie powiedziałem
jej o tym, że za pieniądze pracowałem dla Nialla, że miałem
dowiedzieć się od niej czegoś na temat jej życia, pieniędzy
Adama i jego zamiaru wobec nich. To co, że robiłem to zaledwie
kilka dni, a potem przestałem o czymkolwiek informować Nialla.
Mówiłem mu po prostu „Słuchaj stary, na razie nic więcej nie
wiem. Ta dziewczyna jest strasznie cicha” lub „Nie mogłem się
dziś z nią spotkać”.
-
Nie wierzę ci. - usłyszałem jej szept. - Kłamiesz. Mimo tego, co
mi zrobiłeś wiem, że nie pozwoliłbyś na to, żeby Niall próbował
mnie otruć. A teraz próbujesz mi wmówić, że nie zrobiłeś w tej
sprawie nic? Łgarz! Nie myśl, że uwierzę w takie historyjki
wyssane z palca.
Spojrzałem
na nią. Jej oczy niebezpiecznie szybko błądziły po mojej twarzy.
Na prawdę nie wiedziałem, jak trzeba jej to wytłumaczyć, by mi
uwierzyła. Horan chciał ja zabić, a ona, głupia i naiwna, ufała
mu bezgranicznie.
-
Nie... Nie kłamię. Chcę twojego bezpieczeństwa. Nie powiedziałem
ci, bo bałem się o Lou... - powiedziałem cicho, ale ona, o dziwo,
zaśmiała się sarkastycznie słysząc moje słowa.
-
Bałeś się o Louisa? Bałeś się o siebie, jesteś pieprzonym
egoistą! - wstała – Niall to dobry człowiek, nie zrobiłby
czegoś takiego.
Wstała
na drżących nogach, a ja momentalnie poszedłem w jej ślady.
Chwyciłem krańce jej mokrej koszulki nie zważając na jej
protesty. Nie chciałem się z nią kłócić, nie teraz. Cienki,
pachnący deszczem materiał lepił się do moich długich palców.
Olivia spoglądała na nie tak, jak dzikie zwierzę patrzy na
zdobycz. Przez chwilę mi uległa, ale gdy jej koszulka znajdowała
się już na wysokości pępka, zabrała moje dłonie, mocno
odsuwając jej od siebie.
-
Musisz się przebrać, jesteś cała mokra, rozchorujesz się. -
szepnąłem, ale odskoczyła w bok i naciągnęła koszulkę z
powrotem na swoje pociągająco zaokrąglone biodra.
-
Nie wierzę ci. - powtórzyła. - Nie dotykaj mnie łgarzu. -
warknęła.
Zamurowało
mnie, ale próbowałem zachować spokój. Moja psychika powoli pękała
jak asfalt w przymrozki. Jednocześnie chciałem się rozpłakać i
wyżyć na czymś lub na kimś. Cholernie ciężko było mi patrzeć
na to, jak ważna dla mnie osoba traktuje mnie jak palanta i chuja...
Może i faktycznie nim byłem, ale to nie zmienia faktu, że serce mi
się krajało. Kilkanaście razy zamrugałem szybko oczyma myśląc,
co mógłbym teraz powiedzieć bądź zrobić. Czułem się tak,
jakby moje nieco wilgotne włosy kręciły się ze zdenerwowania, a
serce miało zaraz wyskoczyć z gardła i upaść na podłogę.
Uczucie bezsilności powoli zamieniało się w złość i furię,
której nie byłem w stanie opanować. Moje nogi zatrzęsły się.
-
Jak mi kurwa nie wierzysz, to idź do Horana i sama go zapytaj! -
krzyknąłem, chociaż wcale nie chciałem, żeby miała z Niallem
nic wspólnego.
-
A żebyś kurwa wiedział, że tak zrobię! I przekonam się o tym,
że mam rację! - wyrzuciła ręce w powietrze.
Obróciła
się na pięcie, a jej drżące ciało, które tak bardzo chciałem
otulić ramionami szybko opuściło pokój.
Po
chwili dostałem mentalny policzek. Mimo woli odchyliłem nieco
policzek tak, jakbym dostał naprawdę. Prędko ruszyłem za nią,
lecz gdy dostrzegła mnie na schodach, jej lodowaty wzrok sprawił,
że poczułem się niepotrzebny. Niepotrzebny dla niej, dla nikogo.
Ukłucie w sercu uświadomiło mi, że zawiodłem Louisa i Ją.
Wbrew swojej woli postanowiłem odpuścić. Najzwyczajniej w świecie
zatrzymałem się i gapiłem na jej plecy znikające w drzwiach
frontowych, które zamknęły się z trzaskiem, wprawiając ściany
mojego domu w delikatne drganie.
*
* *
(Olivia)
Niall?
Niall chciałby zabić mnie? Nie, to nie możliwe... - powtarzałam
mimo to, że słowa Harrego składały się na logiczną całość,
której i tak nie byłam w stanie przyjąć do wiadomości. Wino
zabiło Sparkle, więc w cyjanek można byłoby uwierzyć... Ale w
to, że Niall był Gravem? Co do chuja?
Postanowiłam
to sprawdzić. Ciekawość i przerażenie plątały się pomiędzy
sobą w mojej głowie, dając wybuchową mieszankę. Jeżeli miałabym
wierzyć chociaż odrobinę w słowa Harrego, to wyprawa do Horana
była co najmniej niebezpieczna i głupia. Ale jak inaczej miałam
się dowiedzieć całej, ale to całej prawdy?
Ludzie
przechodzący obok mnie otwierali szeroko usta i chichotali pod nosem
widząc moje mokre włosy i ubrania. Znając życie wyglądałam co
najmniej jak potwór, który dopiero co wyszedł z bagna i idzie na
łów lub coś w tym rodzaju. Ale mało mnie to jak na razie
obchodziło. Na szczęście deszcz już przestał padać, lecz tylko
gdy przechodziłam pod drzewami, spadały na mnie ze zroszonych liści
pojedyncze, chłodne krople, co i tak nie robiło mi większej
różnicy przy moim obecnym stanie. Miałam tylko nadzieję, że
przynajmniej zastanę w domu Nialla Ginevrę, jego gosposię. Dałaby
mi jakieś ubrania i może poczęstowała herbatą.
~
Gdy
znalazłam się w tej ogromnej, można by rzec willi Nialla, nie
zastałam go tam, tak jak się spodziewałam. Jednakże w domu była
Ginevra – 40 letnia, rudowłosa gosposia i z tego co udało mi się
wykalkulować, partnerka Nialla do samotnych nocy. Nie śmiałam
jednak go o to zapytać, ponieważ Horan nie lubił gdy wtrącałam
się w jego sprawy. Zawsze miałam wrażenie, że coś ukrywał.
Siedziałam
w kuchni przy herbacie wraz z Ginevrą, która cały czas coś
trajkotała, jak zwykle zresztą. Mówiła o tym, że rodzice Nialla
wracają z Barcelony, że strasznie chciałaby ich w końcu poznać.
Miałam wrażenie, że robi sobie większe nadzieję na jej związek
z Horanem. To było przekomiczne i jednocześnie strasznie smutne.
Nie chciałam wyobrażać sobie jej rozczarowania, gdy Niall w końcu
ją oleje i 'utnie' ich kontakt, wyrzucając ją z pracy. Potem
znajdzie następną, długowłosą i nad wymiar seksowną gosposię z
która zacznie przelotny, niezobowiązujący do niczego romans. Tak
przynajmniej myślałam.
Przywiązywałam
się do tej rudej trajkotki o nieco upstrzonej słodkimi piegami
twarzy. Ginevra była jednak miła i troskliwa. Zajmowała się mną
zawsze, gdy odwiedzałam Nialla, nawet gdy słabo się znałyśmy.
Mimo, że była ode mnie o 21 lat starsza, to mogłam z nią szczerze
porozmawiać o tym, co mnie trapi. Zawsze mnie rozumiała, chociaż
znamy się zaledwie 4 miesiące. W pewnym sensie zaczynałam
przyzwyczajać się do jej gadaniny gdy przebywałam w domu u
Horana... Ba, zaczynałam nawet lubić to jej ciągłe mówienie o
zupełnie nieistotnych sprawach jak ciuchy, paznokcie czy najświeższe
ploteczki.
-
Więc... Czemu przychodzisz tu taka... przemoczona? Gdzie byłaś? -
zapytała mnie Gin, sącząc swoją herbatę z miętą.
Mięta
strasznie przypominała mi o Harrym, o doniczce w przedpokoju jego
domu, o jego pięknych dołeczkach, słodkich , bladych ustach...
Cholera jasna, Olivia, przestań o nim teraz myśleć!
Moje
wilgotne włosy związałam w gumkę, którą dostałam od Gin.
Westchnęłam.
-
Byłam na cmentarzu u Adama... I rozpadało się. - szepnęłam.
Jej
rude włosy opadły an policzki, gdy kiwnęła głową. Wstała,
odstawiła kubek.
-
Chodź, wysuszę ci włosy. - powiedziała.
Uśmiechnęłam
się ciepło i wstałam. Powędrowałyśmy razem w stronę obszernej
łazienki z wielką wanną przypominającą jacuzzi i małą sauna,
do której drzwi znajdowały się tuż obok prysznica. Stanęłam
przed lustrem, a Gin wyjęła spod umywalki droga suszarkę i
rozpuściła moje włosy zaczynając je suszyć.
Gdy
skończyła, a moje włosy opadały już suche na plecy i ramiona,
wyjęła z szafki szczotkę. Zaczęła delikatnie i dokładnie
przeczesywać moje włosy a ja mruczałam zadowolona. Uwielbiałam,
kiedy ktoś mnie czesał. Zazwyczaj robiła to mama; tęskniłam za
tym. Czułam się trochę jak.. księżniczka? Sama nie wiem.
Zamknęłam oczy i odetchnęłam. Na chwilę zapomniałam o
wszystkich moich troskach i problemach. Ale niestety, one musiały
powrócić szybciej niż ktokolwiek mógłby się spodziewać.
-
Ginevra! - usłyszałam niski głos Nialla zza uchylonych drzwi
łazienki.
Otworzyłam
oczy przerażona, a Gin uśmiechała się promiennie odkładając
szczotkę. Przetarła ręce.
-
Już idę! Mamy gościa! - zaszczebiotała wybiegając z łazienki.
Wstała
momentalnie i zarzuciłam włosy na ramię. Miałam na sobie jeansy i
koszulkę Ginevry. Na szczęście miałyśmy podobną rozmiarówkę,
a jej ubrania były... No były ładne. Szczerze powiedziawszy,
jeszcze nigdy nie miałam na sobie tak drogich spodni.
Gdy
wyszłam z łazienki zauważyłam, że Horan przelotnie cmoka
czterdziestolatkę w czoło. Stojąc tak za rogiem korytarza starałam
się dostrzec w twarzy Nialla coś.... Złego, ale chyba zaślepiona
jego „dobroczynnością” wobec mnie nie bardzo potrafiłam.
-
Przepraszam cię, ale muszę odebrać telefon. - pokazał rudowłosej
smartfon, którego ekran nieustannie migał.
Biznesmen,
telefon cały czas wyciszony.
Gin
westchnęła i poszła do kuchni kiwając posępnie głową. Ja
wykorzystałam sytuację i poszłam za nim zauważając, że nie
bardzo zwrócił uwagę na moja obecność w jego domu.
Miałam
zamiar podsłuchać jego rozmowę zanim zażądałabym wyjaśnienia
tego wszystkiego, co usłyszałam dziś od Stylesa. Sama dokładnie
nie wiedziałam, co mnie do tego podkusiło... Może po prostu czysta
ciekawość.
Skoro
ta rozmowa była dla niego, najwidoczniej, bardzo ważna, to mogła
skrywać chociaż kawałek tego, czego chciałam się dowiedzieć. A
chciałam to wiedzieć jak najprędzej.
GOTOWE! DODANY ROZDZIAŁ, UFFF :D
Ta w ogóle, ostatnio dostałam bardzo obraźliwego maila na temat mojego blooga. Takie info dla osoby, która go napisała:
Oki, to tyle :D Kocham was bardzo. Następny rozdział wkrótce, sama nie wiem kiedy... :c Ale zaglądajcie na blooga to się dowiecie x


Super jak zwykle :-)
OdpowiedzUsuń@lou_my_angel
suuper, ciekawa jestem tej rozmowy xx i ciekawe czy Niall przylapie Liv? I co z Louisem? A Harry?
OdpowiedzUsuńugh trzeba czekac do nastepnego rozdzialu ;-; @emili_sd
Zżera mnie ciekawość co dalej
OdpowiedzUsuńOh,ciekawe czy Olivii uda się coś podsłuchać w tej rozmowie! Powinna w końcu dowiedzieć się prawdy !
OdpowiedzUsuńCzekam na następny rozdział <3
@foryoudear7
Oh,jestem ciekawa czy Olivii uda się coś podsłuchać w tej rozmowie! Powinna w końcu dowiedzieć się prawdy!
OdpowiedzUsuńCzekam na następny rozdział :)
@foryoudear7
no wiesz co konczysz w takim momencie gdzie mnie zjada ciekawosć zywcem
OdpowiedzUsuńczekm na nexta xx >>>>>>>>>>
Mi się podoba twój blog,fajne opowiadanie ,Nie moge doczekac sie next:)
OdpowiedzUsuńI nie przejmuj sie tym mailem :D
Super, jestem ciekawa co będzie dalej. czekam na nexta @_xoxanna
OdpowiedzUsuńzastanawiam się z kim Niall będzie rozmawiał.. chcę rozdział jak najszybciej :(
OdpowiedzUsuńOmG nie no serio jak ona mogła mu nie uwierzyć :o ale wgl, że się odważyła pójść do Nialla i podsłuchać jego rozmowe :O i cały czas myśli o Harrym *.* no a co z Lou >.< czekam na następny i kocham cię tak wgl <3
OdpowiedzUsuń@trouvdag
OMG zaraz umrę z ciekawości. Nie martw się tym mailem. My też Cię kochamy. @wilk_julia
OdpowiedzUsuń