poniedziałek, 31 marca 2014

Rozdział 7



Spojrzałam w czarne od złości oczy Harrego. Emanował z nich chłód. Zmierzyłam go wzrokiem. Stał przede mną w samych, granatowych bokserkach. Mięśnie jego torsu spięły się, ukazując jego zażenowanie i irytację. Nim zdążyłam cokolwiek zrobić, Harry mocno zacisnął dłonie na moich ramionach. Zacisnął szczękę i po chwili wysyczał trzy słowa, które wprawiły mnie w zakłopotanie.
- Do. Łóżka. Już.
Zamrugałam kilkakrotnie oczami żeby przyswoić sobie jego prośbę. Szczerze mówiąc nie byłam wtedy do końca pewna, czy Harry prosi mnie o stosunek czy o położenie się spać, więc stałam i nie ruszałam się skonsternowana.
Chciałam, żeby Niall się tu zjawił i mnie stąd zabrał, ale chyba nie wzięłam z domu telefonu, w każdym bądź razie nie miałam go przy sobie.
Styles warknął coś nieskładnie i zacisnął dłoń na moim nadgarstku. Zaczął ciągnąc mnie w stronę sypialni jak jucznego muła na sznurku. Szłam za nim jak otępiała nie bardzo wiedząc, co mogę zrobić. Bałam się a jednocześnie ciekawiła mnie jego osobowość – raz opiekuńczy i troskliwy, a innym razem zły i wyrachowany. To trochę jak zły i dobry glina.
Kurwa! Chyba sama lubię pakować się w kłopoty.
Nim się obejrzałam Harry zaciągnął mnie do sypialni, w której wcześniej spałam. Styles po omacku szukał przez chwilę białego, jak się później okazało, włącznika, i zapalił światło. Dopiero teraz, wśród smug słabego światło rzucanego przez żarówkę, spostrzegłam, że pokój miał w wyposażeniu praktycznie tylko łóżko i szafę. Gołe ściany aż raziły mnie w oczy.
Harry obrócił mnie do siebie.
- Rozbieraj się. - rzucił ozięble.
Skołowało mnie to. Teraz już na prawdę nie wiedziałam, czy nie powinnam wyskoczyć przez okno i nie zacząć uciekać. Stopa Harrego równomiernie uderzała w podłogę wybijając jakiś rytm w oczekiwaniu na mój ruch, który niestety albo stety, nie nastąpił.
- Kurwa, Liv rozbierz się! - zażądał ostro i podszedł do mnie.
Chwycił dolne rogi mojej koszulki i spojrzał na mnie z wściekłością w oczach.
- Ręce do góry. - powiedział beznamiętnie tak, jakby nie dawał mi innej możliwości.
Uniosłam je z trudem i zamknęłam oczy. Zupełnie poddałam się jego poleceniom wiedząc, że jako instruktor strzelania z broni palnej ma gdzieś w domu pistolet, a nie zadowalała mnie wizja tego, że mogę mieć go przy głowie lub przy jakiejkolwiek innej części ciała.
Harry przeciągnął mi koszulkę przez głowę, mierzwiąc moje i tak już poczochrane włosy. Zarumieniłam się czując jego wzrok na moim czarnym, przeszywanym u góry koronka staniku. Niby już go dzisiaj widział, ale teraz to co innego, gdy byłam w pełni świadoma jego obserwacji. Oblizał prostacko wargi i westchnął. Podszedł do mnie bardzo blisko.
- Teraz spodnie. - szepnął nachylając się nad moim uchem.
Jego ciepły oddech owiał moją szyję i obojczyk, doprowadzając mnie do białej gorączki. Drżącymi ze strachu dłońmi delikatnie rozpięłam guzik w pośpiechu nakładanych jeansów. Kiedy poczułam mocny luz w pasie, zaczęłam zsuwać swoje spodnie, które, i tak na mnie za luźne, opadły na ziemię tuż przy moich stopach. Delikatnie wyjęłam stopy oplątane jeansami. Harry mierzył mnie wzrokiem. Byłam przerażona. Drżałam stojąc tak przed nim. Założyłam ręce na piersi zakłopotana i przerzuciłam ciężar ciała na prawą nogę.
Po chwili wskazał na łóżko i kazał mi usiąść. Westchnęłam przerażona i usiadłam na krańcu łóżka przyglądając się mu bacznie. Harry zmierzwił swoje włosy i odetchnął głęboko.
- Kładź się. - burknął. - Bokiem.
Przymknęłam powieki i odsunęłam się nieco do tyłu, wciągając nogi na łóżko. Położyłam się na lewym boku. Zanim zdążyłam się nakryć, Harry zabrał mi kołdrę sprzed nosa i położył się obok mnie. Ciepło i bliskość jego ciała wprawiało mnie w osłupienie, wstyd i powodowało pojawianie się gęsiej skórki.
Zrobiło mi się słabo, kiedy Styles mocno oplótł mnie ręką na wysokości pępka i przyciągnął do siebie. Jego usta znalazły się na mojej szyi delikatnie ją muskając, co przyprawiało mnie o dreszcze, a żelazny uścisk jego przedramienia ani na chwilę nie zelżał. Przełknęłam ślinę, a Harry dmuchnął chłodnym powietrzem na moją szyję po czym szepnął:
- Dobranoc pokrako.
Położył głowę na poduszce i zasnął nadal mocno mnie 'przytulając', o ile można to było tak nazwać. Ja leżałam tak, desperacko próbując się jakoś wyplątać z jego objęć. Był mi cholernie zimno. A kołdra tak daleko...

* * *

Leżąc w łóżku myślałam tylko o tym, byleby dotrwać do ranka i w końcu wstać z łóżka. Próbowałam wyłapać coś z ciemności pokoju, ale jedyne co dostrzegałam to słabe zarysy szafy i lekko uchylonych drzwi. Moje ubrania leżały na podłodze, niezdarnie porozrzucane. Mocna dłoń Harrego leżała rozprostowana na moim podbrzuszu, a moje plecy płasko przylegały do jego torsu. Byłam nawet w stanie wyczuć bicie jego serca, które wybijało niespokojny rytm, gdy tylko próbowałam się w jakikolwiek sposób poruszyć. Był czujny. Bardzo czujny. Miałam wrażenie, że to zasługa jego strzeleckiego refleksu, który bez wątpienia posiadał. Westchnęłam. Spojrzałam na swoje dłonie, złączone i ułożone tuż przy mojej głowie. Zaczęłam bawić się palcami, miarowo uderzając nimi o białe prześcieradło. Mimo, że Styles spał, nadal czułam się zakłopotana tym, że leżę tu sobie przy nim w dość kusych majtkach i staniku.
- Liv? - czyjś głos wyrwał mnie z zamyśleń.
Otworzyłam szeroko oczy. Momentalnie się podniosłam i o dziwo,ręka Harrego stała się jakby z waty. Bez trudu ją odepchnęłam i wstałam, lekko się chwiejąc.
- Adam? - wybiegłam z sypialni.
Przemierzałam biegiem korytarz nie zważając na brak jakiegokolwiek światła. Uderzyłam się biodrem w kant szafki stojącej przy schodach, ale zignorowała ból, który jakoś specjalnie mi w tamtym momencie nie doskwierał.
- Olivia! - krzyczał Adam coraz bardziej rozpaczliwie.
Moje nogi same poniosły mnie w dół schodów, a ja czułam palące moje policzki łzy.
- Już ide Ad... - przerwałam w połowie zdania.
Na końcu korytarza na parterze dostrzegłam Adama. Z kącika jego ust pływała szkarłatna strużka krwi, a przez jego palce rozpostarte na brzuchu obficie wypływała krew. Zakryłam usta dłońmi i zaczęłam szlochać nie mogąc się opanować. Kręciłam głową z niedowierzaniem. Nie mogłam uwierzyć, że znowu mam ten straszliwy obraz przed oczyma. To musiał być sen... Nie, to musiał być koszmar. Zaczęłam krzyczeć i tupać nogami, żeby tylko jak najszybciej się obudzić. Czułam, że powieki mimowolnie mi się zamykają. Tak jakbym właśnie miała zasnąć patrząc, jak Adam wykrwawia się przede mną na śmierć. Zanim Adam upadł, upuścił coś na ziemię. Nie mogłam zbytnio dostrzec, co to takiego było, dopóki również nie runęłam jak długa na ziemię. Podniosłam delikatnie głowę i spojrzałam na mały woreczek, który upuścił Adam. Teraz już byłam pewna. To były narkotyki.

- Liv! - usłyszałam nad sobą gdy powoli wybudzałam się.
Krzyczałam.
Cholera, ja cały czas krzyczę!
Zamknęłam usta, a Harry przestał potrząsać moimi ramionami. Jego zmartwiona mina wskazywała na to, że obudziłam go tymi wrzaskami. Poczułam, że mam wilgotne od potu czoło, które po chwili Harry zaczął delikatnie muskać ustami. Oddychałam płytko i zaciskałam dłonie na prześcieradle.
Po chwili usta Harrego przeniosły się na moje policzki.
- Shhh, już nie płacz. - szepnął pomiędzy pocałunkami.
Jego spierzchnięte usta stały się wilgotne od moich słonych łez. Pociągnęłam nosem. Nie wiedziałam, co mam zrobić.
Po chwili brunet wyrwał mnie z zakłopotania, kiedy przestał składać wilgotne pocałunki na mojej twarzy. Położył się na plecach i chwycił moje nadgarstki delikatnie unosząc plecy. Usiadłam mimo woli i już po chwili zostałam delikatnie pociągnięta na tors Harrego. Usiadłam okrakiem na jego udach patrząc na niego pytająco, a on uśmiechnął się w odpowiedzi. Delikatnie się nachyliłam i położyłam głowę przy zagłębieniu jego szyi, a piersi przytknęłam do jego nagiego torsu. Harry opiekuńczo otulił mnie ramionami. To była chyba najsłodsza rzecz jaką zrobił od kiedy go poznałam. Szczerze powiedziawszy, chciałabym, żeby tak było już między nami zawsze. Strasznie chciałam, żeby ktoś się mną zajął.
Ale z drugiej strony Harry był wybuchowy... Taki dwulicowy. Raz dobry, opiekuńczy, troskliwy, a innym razem ignorancki i bezduszny. Jednakże postanowiłam cieszyć się tą chwilą, kiedy starał się mną zająć.
Wypuściłam delikatnie powietrze i zamknęłam oczy, z których jeszcze wypływały łzy. Harry poprawił włosy na chwilę puszczając mnie lewą ręką. Po chwili jego kciuk starł delikatnie moje łzy. Nie odzywał się. Każdy jego ruch był wykonywany z dziecięcą wręcz delikatnością, a jego dotyk parzył i tak gorące już policzki.
Patrzyłam tak na niego nadal nic nie mówiąc. Zamknął oczy i odpłynął cały czas trzymając rękę na moim policzku. Niedługo potem poszłam w jego ślady.

* * *

Poranne słońce uderzyło mnie w twarz, przedostając się przez odsłonięte okno. Otworzyłam gwałtownie oczy. Leżałam sama, zaplątana w miękkiej pościeli. Podniosłam się szybko, co poskutkowało zawrotami głowy. Spojrzałam na szafkę i uśmiechnęłam się. Leżał na niej mój telefon. Już myślałam, że go zgubiłam. Chwyciłam urządzenie i aż podskoczyłam widząc, która jest godzina. 12. Przesunęłam palec na małą kopertę, która wyświetliła się nad godziną.

Nie przyszłaś do pracy, więc wzięłam dniówkę za ciebie – Eve”

Uśmiechnęłam się sama do siebie. Eve pracowała ze mną w kwiaciarni. Zawsze była dla mnie życzliwa i miła, ale i tak byłam jej teraz cholernie wdzięczna. Napisałam jej esemesa z podziękowaniami i odłożyłam telefon. Przetarłam twarz dłońmi i wstałam. Zaczęłam szukać moich ubrań na podłodze, ale nigdzie ich nie było... Za to na krześle leżało kilka części mojej garderoby. Były świeże, wyjęte z torby. Harry. Uśmiechnęłam się szeroko i wzięłam je w ręce. Skierowałam się do łazienki, delikatnie miętosząc koszulkę w palcach.


A więc, ten rozdział jest tak jakby niespodzianką :) 
Mam prośbę - niech każdy kto przeczyta zostawi komentarz, nawet najkrótszy, to strasznie motywuje :) 
Rozdział w sobotę bądź piątek x 

16 komentarzy:

  1. saifjofijfaeifpj nie mg jak troskliwy Harry mnie rozczula <3 mógłby być taki częściej ^^ no a rozdział jak zwykle cudny ! uwielbiam to jak piszesz :) czekam na kolejny rozdział / @loczekxx

    OdpowiedzUsuń
  2. Super <3 az sama jestem ciekawa co Harry skrywa w sobie ;* - @emili_sd

    OdpowiedzUsuń
  3. awwwwww jaki troskliwy Hazzuś to moje ulubione jego oblicze hahah
    rozdział świetny ak wszystkie pozostałe zaczełąm czytac tego ff przedwczoraj i strasznie mnie wciagnął
    wielki kciuk w górę ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Czuły Harry jest taki bdjjfjjdknxbsnndjdn :D kocham to opowiadanie <3 @wilk_julia

    OdpowiedzUsuń
  5. Harry w tym rozdziale był taki troskliwy, aż miło się czytało. widać, że martwi się o nią. pytanie, czy jak się dowie (i o ile dowie) że on współpracuje z jej wrogiem to będzie zadowolona.. chciałabym kolejny rozdział. bardzo wkręciłam sie w to czytanie. podziwiam cię. weny życzę.

    OdpowiedzUsuń
  6. jest super :) to było takie słodkie *-* aww... niech mnie ktoś przytuli ;) ja chcę takiego harr'ego na własność *-* mam ochotę krzyczeć jak rozpieszczone dziecko w supermarkecie "MAMO KUP MI!!" ale po pierwsze to nie takie proste a po drugie jest już cisza nocna więc zostaje mi tylko pójść spać i sobie to przyśnić :)

    nie wiem czy już to pisałam ale
    KOCHAM CIĘ !!! I NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ NEXTA!!! XD

    OdpowiedzUsuń
  7. Harry jest tu taki słodki <3
    Czekam na nexta :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Zostałaś nominowana do Liebster Award. :) Więcej informacji na: http://i-will-get-lost-into-your-eyes.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Podoba mi się taka twarz Harry'ego,kiedy jest troskliwy i opiekuńczy :)
    Bardzo fajny rozdział,chociaż nic takiego w nim się nie dzieje :)
    @foryoudear7

    OdpowiedzUsuń
  10. Lol o co chodzi on ją całował jezu zdycham omg
    @Gagrasia

    OdpowiedzUsuń
  11. <3
    kocham cie za to opowiadanie <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Przepraszam, że komentuję dopiero teraz, ale wcześniej nie miałam czasu na przeczytanie go.
    Harry podoba mi się coraz bardziej, choć nigdy nie wiadomo, jaki akurat będzie.
    Liv również coraz bardziej mnie intryguję!
    Lecę czytać kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bjsbdjsjhshsh *.*

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K