Spojrzałam w
czarne od złości oczy Harrego. Emanował z nich chłód. Zmierzyłam
go wzrokiem. Stał przede mną w samych, granatowych bokserkach.
Mięśnie jego torsu spięły się, ukazując jego zażenowanie i
irytację. Nim zdążyłam cokolwiek zrobić, Harry mocno zacisnął
dłonie na moich ramionach. Zacisnął szczękę i po chwili wysyczał
trzy słowa, które wprawiły mnie w zakłopotanie.
- Do. Łóżka.
Już.
Zamrugałam
kilkakrotnie oczami żeby przyswoić sobie jego prośbę. Szczerze
mówiąc nie byłam wtedy do końca pewna, czy Harry prosi mnie o
stosunek czy o położenie się spać, więc stałam i nie ruszałam
się skonsternowana.
Chciałam, żeby
Niall się tu zjawił i mnie stąd zabrał, ale chyba nie wzięłam z
domu telefonu, w każdym bądź razie nie miałam go przy sobie.
Styles warknął
coś nieskładnie i zacisnął dłoń na moim nadgarstku. Zaczął
ciągnąc mnie w stronę sypialni jak jucznego muła na sznurku.
Szłam za nim jak otępiała nie bardzo wiedząc, co mogę zrobić.
Bałam się a jednocześnie ciekawiła mnie jego osobowość – raz
opiekuńczy i troskliwy, a innym razem zły i wyrachowany. To trochę
jak zły i dobry glina.
Kurwa! Chyba sama
lubię pakować się w kłopoty.
Nim się obejrzałam
Harry zaciągnął mnie do sypialni, w której wcześniej spałam.
Styles po omacku szukał przez chwilę białego, jak się później
okazało, włącznika, i zapalił światło. Dopiero teraz, wśród
smug słabego światło rzucanego przez żarówkę, spostrzegłam, że
pokój miał w wyposażeniu praktycznie tylko łóżko i szafę. Gołe
ściany aż raziły mnie w oczy.
Harry obrócił
mnie do siebie.
- Rozbieraj się. -
rzucił ozięble.
Skołowało mnie
to. Teraz już na prawdę nie wiedziałam, czy nie powinnam wyskoczyć
przez okno i nie zacząć uciekać. Stopa Harrego równomiernie
uderzała w podłogę wybijając jakiś rytm w oczekiwaniu na mój
ruch, który niestety albo stety, nie nastąpił.
- Kurwa, Liv
rozbierz się! - zażądał ostro i podszedł do mnie.
Chwycił dolne rogi
mojej koszulki i spojrzał na mnie z wściekłością w oczach.
- Ręce do góry. -
powiedział beznamiętnie tak, jakby nie dawał mi innej możliwości.
Uniosłam je z
trudem i zamknęłam oczy. Zupełnie poddałam się jego poleceniom
wiedząc, że jako instruktor strzelania z broni palnej ma gdzieś w
domu pistolet, a nie zadowalała mnie wizja tego, że mogę mieć go
przy głowie lub przy jakiejkolwiek innej części ciała.
Harry przeciągnął
mi koszulkę przez głowę, mierzwiąc moje i tak już poczochrane
włosy. Zarumieniłam się czując jego wzrok na moim czarnym,
przeszywanym u góry koronka staniku. Niby już go dzisiaj widział,
ale teraz to co innego, gdy byłam w pełni świadoma jego
obserwacji. Oblizał prostacko wargi i westchnął. Podszedł do mnie
bardzo blisko.
- Teraz spodnie. -
szepnął nachylając się nad moim uchem.
Jego ciepły oddech
owiał moją szyję i obojczyk, doprowadzając mnie do białej
gorączki. Drżącymi ze strachu dłońmi delikatnie rozpięłam
guzik w pośpiechu nakładanych jeansów. Kiedy poczułam mocny luz w
pasie, zaczęłam zsuwać swoje spodnie, które, i tak na mnie za
luźne, opadły na ziemię tuż przy moich stopach. Delikatnie
wyjęłam stopy oplątane jeansami. Harry mierzył mnie wzrokiem.
Byłam przerażona. Drżałam stojąc tak przed nim. Założyłam
ręce na piersi zakłopotana i przerzuciłam ciężar ciała na prawą
nogę.
Po chwili wskazał
na łóżko i kazał mi usiąść. Westchnęłam przerażona i
usiadłam na krańcu łóżka przyglądając się mu bacznie. Harry
zmierzwił swoje włosy i odetchnął głęboko.
- Kładź się. -
burknął. - Bokiem.
Przymknęłam
powieki i odsunęłam się nieco do tyłu, wciągając nogi na łóżko.
Położyłam się na lewym boku. Zanim zdążyłam się nakryć,
Harry zabrał mi kołdrę sprzed nosa i położył się obok mnie.
Ciepło i bliskość jego ciała wprawiało mnie w osłupienie,
wstyd i powodowało pojawianie się gęsiej skórki.
Zrobiło mi się
słabo, kiedy Styles mocno oplótł mnie ręką na wysokości pępka
i przyciągnął do siebie. Jego usta znalazły się na mojej szyi
delikatnie ją muskając, co przyprawiało mnie o dreszcze, a żelazny
uścisk jego przedramienia ani na chwilę nie zelżał. Przełknęłam
ślinę, a Harry dmuchnął chłodnym powietrzem na moją szyję po
czym szepnął:
- Dobranoc pokrako.
Położył głowę
na poduszce i zasnął nadal mocno mnie 'przytulając', o ile można
to było tak nazwać. Ja leżałam tak, desperacko próbując się
jakoś wyplątać z jego objęć. Był mi cholernie zimno. A kołdra
tak daleko...
* * *
Leżąc
w łóżku myślałam tylko o tym, byleby dotrwać do ranka i w końcu
wstać z łóżka. Próbowałam wyłapać coś z ciemności pokoju,
ale jedyne co dostrzegałam to słabe zarysy szafy i lekko uchylonych
drzwi. Moje ubrania leżały na podłodze, niezdarnie porozrzucane.
Mocna dłoń Harrego leżała rozprostowana na moim podbrzuszu, a
moje plecy płasko przylegały do jego torsu. Byłam nawet w stanie
wyczuć bicie jego serca, które wybijało niespokojny rytm, gdy
tylko próbowałam się w jakikolwiek sposób poruszyć. Był czujny.
Bardzo czujny. Miałam wrażenie, że to zasługa jego strzeleckiego
refleksu, który bez wątpienia posiadał. Westchnęłam. Spojrzałam
na swoje dłonie, złączone i ułożone tuż przy mojej głowie.
Zaczęłam bawić się palcami, miarowo uderzając nimi o białe
prześcieradło. Mimo, że Styles spał, nadal czułam się
zakłopotana tym, że leżę tu sobie przy nim w dość kusych
majtkach i staniku.
-
Liv? - czyjś głos wyrwał mnie z zamyśleń.
Otworzyłam
szeroko oczy. Momentalnie się podniosłam i o dziwo,ręka Harrego
stała się jakby z waty. Bez trudu ją odepchnęłam i wstałam,
lekko się chwiejąc.
-
Adam? - wybiegłam z sypialni.
Przemierzałam
biegiem korytarz nie zważając na brak jakiegokolwiek światła.
Uderzyłam się biodrem w kant szafki stojącej przy schodach, ale
zignorowała ból, który jakoś specjalnie mi w tamtym momencie nie
doskwierał.
-
Olivia! - krzyczał Adam coraz bardziej rozpaczliwie.
Moje
nogi same poniosły mnie w dół schodów, a ja czułam palące moje
policzki łzy.
- Już
ide Ad... - przerwałam w połowie zdania.
Na
końcu korytarza na parterze dostrzegłam Adama. Z kącika jego ust
pływała szkarłatna strużka krwi, a przez jego palce rozpostarte
na brzuchu obficie wypływała krew. Zakryłam usta dłońmi i
zaczęłam szlochać nie mogąc się opanować. Kręciłam głową z
niedowierzaniem. Nie mogłam uwierzyć, że znowu mam ten straszliwy
obraz przed oczyma. To musiał być sen... Nie, to musiał być
koszmar. Zaczęłam krzyczeć i tupać nogami, żeby tylko jak
najszybciej się obudzić. Czułam, że powieki mimowolnie mi się
zamykają. Tak jakbym właśnie miała zasnąć patrząc, jak Adam
wykrwawia się przede mną na śmierć. Zanim Adam upadł, upuścił
coś na ziemię. Nie mogłam zbytnio dostrzec, co to takiego było,
dopóki również nie runęłam jak długa na ziemię. Podniosłam
delikatnie głowę i spojrzałam na mały woreczek, który upuścił
Adam. Teraz już byłam pewna. To były narkotyki.
- Liv! - usłyszałam nad sobą gdy powoli wybudzałam się.
Krzyczałam.
Cholera, ja cały czas krzyczę!
Zamknęłam usta, a Harry przestał potrząsać moimi ramionami. Jego
zmartwiona mina wskazywała na to, że obudziłam go tymi wrzaskami.
Poczułam, że mam wilgotne od potu czoło, które po chwili Harry
zaczął delikatnie muskać ustami. Oddychałam płytko i zaciskałam
dłonie na prześcieradle.
Po chwili usta Harrego przeniosły się na moje policzki.
- Shhh, już nie płacz. - szepnął pomiędzy pocałunkami.
Jego spierzchnięte usta stały się wilgotne od moich słonych łez.
Pociągnęłam nosem. Nie wiedziałam, co mam zrobić.
Po chwili brunet wyrwał mnie z zakłopotania, kiedy przestał
składać wilgotne pocałunki na mojej twarzy. Położył się na
plecach i chwycił moje nadgarstki delikatnie unosząc plecy.
Usiadłam mimo woli i już po chwili zostałam delikatnie pociągnięta
na tors Harrego. Usiadłam okrakiem na jego udach patrząc na niego
pytająco, a on uśmiechnął się w odpowiedzi. Delikatnie się
nachyliłam i położyłam głowę przy zagłębieniu jego szyi, a
piersi przytknęłam do jego nagiego torsu. Harry opiekuńczo otulił
mnie ramionami. To była chyba najsłodsza rzecz jaką zrobił od
kiedy go poznałam. Szczerze powiedziawszy, chciałabym, żeby tak
było już między nami zawsze. Strasznie chciałam, żeby ktoś się
mną zajął.
Ale z drugiej strony Harry był wybuchowy... Taki dwulicowy. Raz
dobry, opiekuńczy, troskliwy, a innym razem ignorancki i bezduszny.
Jednakże postanowiłam cieszyć się tą chwilą, kiedy starał się
mną zająć.
Wypuściłam delikatnie powietrze i zamknęłam oczy, z których
jeszcze wypływały łzy. Harry poprawił włosy na chwilę
puszczając mnie lewą ręką. Po chwili jego kciuk starł delikatnie
moje łzy. Nie odzywał się. Każdy jego ruch był wykonywany z
dziecięcą wręcz delikatnością, a jego dotyk parzył i tak gorące
już policzki.
Patrzyłam tak na niego nadal nic nie mówiąc. Zamknął oczy i
odpłynął cały czas trzymając rękę na moim policzku. Niedługo
potem poszłam w jego ślady.
* * *
Poranne
słońce uderzyło mnie w twarz, przedostając się przez odsłonięte
okno. Otworzyłam gwałtownie oczy. Leżałam sama, zaplątana w
miękkiej pościeli. Podniosłam się szybko, co poskutkowało
zawrotami głowy. Spojrzałam na szafkę i uśmiechnęłam się.
Leżał na niej mój telefon. Już myślałam, że go zgubiłam.
Chwyciłam urządzenie i aż podskoczyłam widząc, która jest
godzina. 12. Przesunęłam palec na małą kopertę, która
wyświetliła się nad godziną.
„
Nie przyszłaś do pracy, więc wzięłam dniówkę za ciebie –
Eve”
Uśmiechnęłam się sama do siebie. Eve pracowała ze mną w
kwiaciarni. Zawsze była dla mnie życzliwa i miła, ale i tak byłam
jej teraz cholernie wdzięczna. Napisałam jej esemesa z
podziękowaniami i odłożyłam telefon. Przetarłam twarz dłońmi i
wstałam. Zaczęłam szukać moich ubrań na podłodze, ale nigdzie
ich nie było... Za to na krześle leżało kilka części mojej
garderoby. Były świeże, wyjęte z torby. Harry. Uśmiechnęłam
się szeroko i wzięłam je w ręce. Skierowałam się do łazienki,
delikatnie miętosząc koszulkę w palcach.
A więc, ten rozdział jest tak jakby niespodzianką :)
Mam prośbę - niech każdy kto przeczyta zostawi komentarz, nawet najkrótszy, to strasznie motywuje :)
Rozdział w sobotę bądź piątek x

saifjofijfaeifpj nie mg jak troskliwy Harry mnie rozczula <3 mógłby być taki częściej ^^ no a rozdział jak zwykle cudny ! uwielbiam to jak piszesz :) czekam na kolejny rozdział / @loczekxx
OdpowiedzUsuńSuper <3 az sama jestem ciekawa co Harry skrywa w sobie ;* - @emili_sd
OdpowiedzUsuńawwwwww jaki troskliwy Hazzuś to moje ulubione jego oblicze hahah
OdpowiedzUsuńrozdział świetny ak wszystkie pozostałe zaczełąm czytac tego ff przedwczoraj i strasznie mnie wciagnął
wielki kciuk w górę ♥
cudowny :)
OdpowiedzUsuńCzuły Harry jest taki bdjjfjjdknxbsnndjdn :D kocham to opowiadanie <3 @wilk_julia
OdpowiedzUsuńHarry w tym rozdziale był taki troskliwy, aż miło się czytało. widać, że martwi się o nią. pytanie, czy jak się dowie (i o ile dowie) że on współpracuje z jej wrogiem to będzie zadowolona.. chciałabym kolejny rozdział. bardzo wkręciłam sie w to czytanie. podziwiam cię. weny życzę.
OdpowiedzUsuńjest super :) to było takie słodkie *-* aww... niech mnie ktoś przytuli ;) ja chcę takiego harr'ego na własność *-* mam ochotę krzyczeć jak rozpieszczone dziecko w supermarkecie "MAMO KUP MI!!" ale po pierwsze to nie takie proste a po drugie jest już cisza nocna więc zostaje mi tylko pójść spać i sobie to przyśnić :)
OdpowiedzUsuńnie wiem czy już to pisałam ale
KOCHAM CIĘ !!! I NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ NEXTA!!! XD
Harry jest tu taki słodki <3
OdpowiedzUsuńCzekam na nexta :D
Zostałaś nominowana do Liebster Award. :) Więcej informacji na: http://i-will-get-lost-into-your-eyes.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńSuper <3
OdpowiedzUsuńcudowny..
OdpowiedzUsuńPodoba mi się taka twarz Harry'ego,kiedy jest troskliwy i opiekuńczy :)
OdpowiedzUsuńBardzo fajny rozdział,chociaż nic takiego w nim się nie dzieje :)
@foryoudear7
Lol o co chodzi on ją całował jezu zdycham omg
OdpowiedzUsuń@Gagrasia
<3
OdpowiedzUsuńkocham cie za to opowiadanie <3
Przepraszam, że komentuję dopiero teraz, ale wcześniej nie miałam czasu na przeczytanie go.
OdpowiedzUsuńHarry podoba mi się coraz bardziej, choć nigdy nie wiadomo, jaki akurat będzie.
Liv również coraz bardziej mnie intryguję!
Lecę czytać kolejny rozdział :)
Bjsbdjsjhshsh *.*
OdpowiedzUsuń