- Inaczej. -
szepnęłam, przełykając ślinę.
Nie wiem czemu, ale
nie bardzo uśmiechała mi się wizja Harrego buszującego językiem
pomiędzy moimi udami, na to też nie byłam jeszcze gotowa. Na samą
myśl o tym robiło mi się ciepło w podbrzuszu, ale wolałam z tym
zaczekać. Pierwszy raz jakikolwiek mężczyzna był tak blisko mnie,
chciałabym 'rozegrać' to powoli. Gdy tak zamyślona spoglądałam
nieobecnie w oczy Harrego, on delikatnie załaskotał mnie w brzuch.
Zachichotałam i podkurczyłam nogi, lecz po chwili spoważniałam, a
moja twarz znowu nabrała dziwnego wyrazu, gdy Harry pochylił głowę
tuz nad moim brzuchem. Dosłownie czułam gorący oddech Harrego na
mojej kobiecości, gdy ponownie muskał wargami moje podbrzusze
wracając ustami do moich piersi.
Przygryzłam wargę
z ulgą. Na szczęście ogoliłam się wczoraj wieczorem, chociaż
nie bardzo miałam ochotę. Usta Harrego był coraz wyżej, kreśląc
ścieżkę mokrych pocałunków. Gdy poczułam jego gorące wargi tuż
pod linią moich piersi, przygryzłam wargę i wplotłam dłoń w
jego włosy. Jęknęłam cicho, kiedy Harry pocałował najpierw mój
prawy, a potem lewy sutek. Jego wilgotne wargi zostawiały po sobie
gorący, miałam wrażenie że wypalający moją skórę ślad na
moim dekolcie, a potem na szyi. Gdy otworzyłam oczy jego piękna
twarz znalazła się nad moją. Nachylił się i całował linię
mojej szczęki doprowadzając mnie do istnego obłędu samymi
pocałunkami. Ponownie zacisnęłam dłonie na prześcieradle, kiedy
dłoń bruneta torowała sobie drogę do mojej kobiecości delikatnie
rozchylając moje uda, które mimowolnie próbowałam złączyć.
- Rozluźnij się
piękna. - poinstruował, wodząc nosem po mojej szyi.
Jak na zawołanie
delikatnie rozchyliłam nogi i spojrzałam w jego oczy, gdy ponownie
podniósł głowę. Nieco uniosłam szyję i pocałowałam go. Styles
wolną dłoń położył pod moją głową opierając się na łokciu
i pogłębił pocałunek. Robiło mi się coraz goręcej, czułam jak
włosy przylegają mi do mokrych policzków. Przez chwilę zupełnie
ignorowałam długie palce Harrego 'spacerujące' po moim podbrzuszu,
lecz gdy jego kciuk znalazł się na mojej łechtaczce, rozłączyłam
nasze wargi i głośno jęknęłam. Uśmiechnął się
usatysfakcjonowany moją reakcją i zaczął zataczać nim delikatne
koła, na co moje ciało reagowało gęsią skórką. Przygryzłam
wargę i powstrzymywałam coraz głośniejsze jęki wiedząc, że
Louis jest w pokoju obok. Harry chyba przyuważył moje starania, bo
pocałował mnie namiętnie, uwalniając najpierw moją wargę
spomiędzy zębów kciukiem. W tym samym czasie jeden z jego palców
delikatnie zamajaczył tuż przy moim wejściu, by po chwili
delikatnie się w nie wsunąć. To było jedno z dziwniejszych uczuć
jakie dane mi było do tamtego czasu doświadczyć. Zachłysnęłam
się powietrzem i jęknęłam prosto w usta Harrego czując budujące
się we mnie podniecenie, gdy jego długi palec sprawiał, że
traciłam zmysły i kontakt ze światem mnie otaczającym. Wypchnęłam
biodra, a Harry zaczął nieco szybciej poruszać palcem. Poczułam
delikatny ból, ale przyjemność górowała nad nim ze zdwojoną
siłą. Nie czułam się tak wtedy, w domu, gdy sama zajmowałam się
sobą. Teraz czułam się inaczej. O wiele lepiej, to, co czułam
wtedy było o wiele mniej intensywne od uczuć, które zawładnęły
moim ciałem teraz. Chciałam więcej.
Zabrałam dłonie z
prześcieradła i położyłam je na torsie Harrego. Odepchnęłam go
delikatnie od moich ust.
- Szybciej.... -
wyszeptałam błagalnym niemalże tonem.
Sama dziwiłam się
sobie, ale byłam teraz pod totalną kontrolą tego chłopaka.
Zrobiłabym dosłownie wszystko, byleby doprowadził mnie do
pierwszego w życiu orgazmu z udziałem mężczyzny. Styles
przyśpieszył znacznie ponownie mnie całując, co doprowadzało
mnie do białej gorączki. Opuszek jego palca delikatnie się wygiął,
co poczułam, ponieważ przeszedł mnie dreszcz. Rozchyliłam wargi a
ciche westchnienie z moich ust dostało się pomiędzy jego pełne
wargi.
- Tak? - zrobił to
znowu, lecz tym razem 2 razy.
Kiwałam głową
szybko, rozprostowując palce. Nie miałam siły nic mówić,
chciałam po prostu aby ta chwila trwała i trwała.
W nieskończoność.
Nagle z premedytacją podkurczył
palec, doprowadzając mnie na szczyt. Chyba miałam tam jakiś
szczególnie wrażliwy punkt. Moje źrenice rozszerzyły się, a
ciało wygięło niekontrolowanie w górę. Oderwałam się od jego
warg, odchyliłam głowę i jęknęłam głośno.
- Harry!
Coś, co właśnie
zawładnęło moim ciałem zaczęło się w podbrzuszu a zakończyło
moimi głośnymi jękami. Czułam pulsowanie w dole brzucha, a Harry
nadal poruszał we mnie palcem. Po chwili jednak przestał, a jego
palec wysunął się ze mnie. Nadal czułam jednak to przyjemne
pulsowanie. Oddychałam szybko z zamkniętymi oczyma. Harry muskał
ustami moje czoło i po chwili podsunął mi pod usta palec.
- Chcesz? - zapytał
cicho swoim ochrypłym, podniecającym mnie teraz głosem.
Kiwnęłam głową
i rozchyliłam wargi, biorąc do ust koniuszek palca. Przejechałam
po nim językiem, a Harry uśmiechnął się cwaniacko. Zabrał dłoń
i wpił się w moje wargi z zabójczą siłą. Poczułam jak jego
dłonie delikatnie zaciskają się na moich piersiach, zmuszając
mnie do jęknięcia.
To, co się właśnie
pomiędzy nami stało było... Było czymś, czego podświadomie od
dawna pragnęłam. Pragnienie pozostało spełnione, pozostał tylko
niedosyt.
* * *
(Harry)
Olivia
właśnie brała prysznic, kiedy prowadziłem Louisa do kuchni. Jak
stwierdził, miał już dość ciągłego siedzenia w sypialni.
Mówiłem mu, że musi jeszcze poleżeć, żeby rany się dobrze
zasklepiły, ale on nie słuchał, jak zwykle był uparty jak osioł.
Kiedy
Tomlinson, z moją małą pomocą usiadł przy blacie na krześle
barowym lekko krzywiąc się z bólu zapytał:
-
Czy ty wszystkie kłótnie musisz załatwiać seksem?
Spojrzałem
na niego i uśmiechnąłem się krzywo. Podrapałem się po karku.
-
Nie uprawialiśmy z Olivią seksu. - westchnąłem.
-
Palcówka? Mineta? - zapytał, opierając się delikatnie łokciem o
blat. - Bo jęczała tak, jakbyś ją tam co najmniej pieprzył.
Westchnąłem.
Czy Tomlinson zawsze musiał być taki dosadny i prostolinijny?
Czasami aż mnie to peszyło.
-
No... Palcówką nawet bym tego nie nazwał. - mruknąłem – Liv
jest dziewicą.
-
Proszę, proszę! Harry Styles i dziewica, kto to widział! - zaśmiał
się głośno, a ja miałem ochotę przywalić w mu w twarz.
-
Nie tak głośno kretynie! Ja już sam nie wiem co z tym fantem
zrobić. Nigdy nie robiłem tego z cnotką. - westchnąłem.
Uniósł
ręce w geście obronnym i zaraz je opuścił sycząc z bólu.
-
Karma. Nie śmiej się więcej z moich partnerek. - zaśmiałem się
gorzko.
Wyjąłem
z kieszeni jeansów kluczyk do auta i spojrzałem na zegarek.
-
Pojadę do Vince'a po jakąś broń, wracam wieczorem. - mruknąłem.
Louis
przejechał dłonią po swoim podbródku i kiwnął głową.
-
Przyda się. Horan może nas znaleźć, zdajesz sobie sprawę? -
mruknął, a ja kiwnąłem apatycznie i niechętnie głową.
-
Tak... Ale nie mów o tym Olivii, nie powinna wiedzieć. I tak już
jest przerażona, ma koszmary. - westchnąłem. - W dodatku chyba
zostawiłem telefon w domu. Poprosisz Olivię, żeby wyłączyła
swój? Nie ważne, czemu, po prostu ją poproś.
Tomlinson
zgodził się nie pytając już o nic. Położył czoło na blacie i
westchnął.
-
Mam nadzieję, że ta cała Olivia dobrze gotuje, bo dostanę zaraz
zajoba z tego głodu.
Zaśmiałem
się cicho.
Porozmawialiśmy
jeszcze chwilę na różne tematy, lecz nie poruszaliśmy tego, co
działo się podczas porwania. To chyba był pomiędzy nami temat
tabu, którego nikt z nas nie chciał poruszać.
Wypiłem szklankę
wody, a gdy wychodziłem z domu Olivia właśnie opuszczała łazienkę
przepasana ręcznikiem tuż nad piersiami. Przygryzłem wargę
wyobrażając sobie ją bez tego ręcznika.
Nasze spojrzenia
się spotkały a ja milczałem jak głupi. Nie wiedziałem co
powiedzieć. Po tym, co się między nami wydarzyło, nie bardzo
wiedziałem jak podejść do naszych bliższych, cielesnych
relacji.. Czy miałem nadzieję na seks z Liv?
Tak.
Ale widocznie
wszystko potoczy się nie tak, jak chciałem. Jak zwykle zresztą,
nic nie szło po mojej myśli. Gdy wyszedłem z domku bez słowa
miałem przeczucie, że posmutniała. Jak się potem okazało, moje
podejrzenie było w 100 procentach trafne.
* * *
(Olivia)
Weszłam
do kuchni, już ubrana. Wilgotne jeszcze nieco włosy związałam w
warkocz. Nadal czułam przyjemne ciepło w podbrzuszu, ale już nie
dawało mi ono satysfakcji po dziwnym ulotnieniu się Harrego. Była
15, pora obiadu, a on gdzieś sobie wybywa. Bez słowa.
Zarumieniłam
się gdy zobaczyłam Louisa, który siedział przy blacie. Spoglądał
na mnie cwaniacko a z jego oczu dało się wyczytać, że wie, co
działo się pomiędzy mną a Harrym... Cholera, mogłam być
odrobinkę ciszej.
-
Czemu nie jesteś w łóżku? - zapytałam go cicho, a on westchnął.
-
Bo nie chcę już tam siedzieć. - prychnął.
Zupełnie
nie przypominał tego Louisa, którego zobaczyłam po raz pierwszy.
Był arogancki i opryskliwy. W dodatku utrzymywał pomiędzy mną a
nim dystans. Może było mu głupio, że widziałam go takiego
przerażonego i zdezorientowanego? Postanowiłam ignorować jego
chamskie odzywki, coraz mniej zaczynałam go lubić.
-
Gdzie pojechał Harry? - zapytałam go wyjmując z lodówki jeszcze
opakowane masło.
-
Nie wiem, może na dziwki? Bo chyba nie mógł się w pełni
zaspokoić z dziewicą, taką jak ty. - zaśmiał się głośno, a ja
upuściłam masło zszokowana.
Upadło
na ziemię z cichym plaskiem. Zacisnęłam pięści i obróciłam się
na pięcie w stronę Tomlinsona. Miałam ochotę walnąć go i
dołożyć mu kolejny siniak do jego kolekcji.
-
Powiedział ci że jestem dziewicą? - zapytałam niechętnie kucając
i podnosząc zła masło.
Z
impetem wylądowało na blacie z moją małą pomocą.
-
Może. - mruknął. - No co, dziwisz mu się? Harry nie jest
delikatnym typem, on lubi się pieprzyć, a nie 'kochać'. - zrobił
cudzysłów w powietrzu.
Więc
tak chcesz się bawić, panie Tomlinson?
-
A co, próbowałeś tego z nim? Dupa cię nie boli od tego
pieprzenia? - warknęłam podirytowana, wyjmując z lodówki paczkę
jajek.
-
Nie przesadzaj mała, okej? Słuchaj, mieszkałem razem z Harrym od
kiedy skończyłem 18 lat i wierz mi, jego laski zawsze darły się
całą noc jak się z nimi pierdolił. - zaśmiał się szyderczo, a
ja czułam się coraz gorzej.
Czyli
że co? Też miałam być tą laską do pierdolenia na jedną noc?
Nie, co to to nie. Harry to pierdolony palant. Czy on na prawdę musi
cały czas niszczyć moje zaufanie do niego? Moje dziewictwo to jest
moja sprawa, w tamtym intymnym momencie stała się w pewnym sensie
sekretem którego miał dochować, a on już kilkanaście minut
później powiedział o tym Louisowi. Zajebiście. Nie odezwę się
już do niego.
-
Mieszkałeś z Harrym? - ucięłam temat seksu czując, że nie mam
ochoty już się o to spierać, tym bardziej z Tomlinsonem.
-
Taaa, od kiedy wyszedłem z domu dziecka. Harry uciekł z niego i
zamieszkał ze mną tutaj. Domek mam po zmarłych rodzicach. Potem
przenieśliśmy się do Londynu. - wzruszył ramionami – Harry
jest młodszy ode mnie, więc przyjąłem go do siebie. Dobry z niego
kumpel. A co?
Zmarszczyłam
nos.
-
Harry był w domu dziecka? - mruknęłam. - Nic mi nie mówił.
Byłam
szczerze zaskoczona. rosłych wychowanych w domu dziecka nie
wyobrażałam sobie tak jak jego.... Była to raczej wizja
zapuszczonych bezdomnych, alkoholików lub narkomanów... Ale jestem
młoda, czasem nie myślę racjonalnie.
-
On nie lubi o tym gadać. - westchnął Louis, uderzając paznokciami
o blat.
Zamrugałam
kilkakrotnie powiekami. Skoro nie lubi o tym gadać, to nawet nie
dowie się, że o tym wiem. Poczekam, aż sam mi powie.
-
Zarobiłeś na ten dom w Londynie z narkotyków? - zapytałam go,
szukając patelni.
Nie
doczekałam się jednak odpowiedzi.
Otworzyłam
jedną z górnych szafek, a centralnie na moją twarz wypadła
paczuszka z malutką ilością jakiegoś proszku. Otworzyłam szeroko
oczy.
-
C-co to jest? - zapytałam Louisa.
Spojrzał
na mnie obojętnie.
-
Hera. - westchnął – Odłóż to na miejsce.
-
Czemu trzymasz to tutaj? - zapytałam drżącym głosem.
-
Nie twój zasrany interes. Teraz, proszę cię, odłóż tę jebaną
heroinę na miejsce! - warknął i próbował się podnieść, ale
opadł z jęknięciem bólu z powrotem na krzesło barowe.
Postanowiłam
wykonać jego polecenie. Odłożyłam woreczek, wytarłam ręce o
ścierkę przewieszoną przez rączkę piekarnika i zamknęłam
szafkę. Odliczyłam po cichu do 10 i ponowiłam moje wcześniejsze
pytanie.
-
Czyli gdzie pojechał Harry?
-
Do Vince'a, naszego kumpla ze strzelnicy. Po broń. - mruknął
obojętnie Louis – Wróci wieczorem... A, no tak. Styles kazał ci
wyłączyć telefon.
Skrzywiłam
się i kiwnęłam głową mimo że i tak zupełnie potem zapomniałam
tego zrobić.
Super.
5 godzin po jednym dachem z tym arogantem Louisem nie zapowiadały
się za wesoło. Mruknęłam coś niezrozumiale pod nosem i
powróciłam do poszukiwań patelni.
~
Nałożyłam
na talerz jedną porcję parującej jajecznicy z pomidorami oraz
cebulą i podałam Louisowi. Położyłam obok talerza dwie kromki
chleba oraz widelec.
-
Smacznego. - powiedziałam niechętnie.
-
A ty nie jesz? - zapytał, przysuwając do siebie powoli talerz.
-
Nie jestem głodna. - westchnęłam mimo że burczało mi w brzuchu.
Wiedziałam,
że jak coś zjem to albo zwymiotuję z tego całego stresu, albo po
prostu nie przełknę ani kęsa.
Wyszłam
z kuchni i poszłam na górę do sypialni. Zdjęłam z łóżka jedną
poduszkę. Zeszłam na dół do małego salonu. W jego kącie stał
stary, spory, czarny telewizor. Położyłam poduszkę na tapczanie
stojącym pod ścianą. Na fotelu leżał koc, który rozłożyłam
tuż obok poduszki na tapczanie. Miałam zamiar spać dzisiaj sama,
no bo co Harremu z 'dziewicy takiej jak ja', z którą nie może się
nawet zaspokoić? Usiadłam na fotelu i spojrzałam na własne
dłonie. Westchnęłam i zamknęłam oczy.
*
* *
W
sumie, to nie było nawet tak źle. Około 22 siedzieliśmy z Louisem
przy kawie i graliśmy w karcianą wojnę. Tomlinson wziął
prysznic, po którym leżał 2 godziny na kanapie, ponieważ tak
piekły go rany, ja ugotowałam w tym czasie makaron na kolację
który razem zjedliśmy. Zostawiłam też sporawą porcje dla
Harrego, ale nie wiedziałam, czy będzie chciał ja zjeść. Z tego
co mówił Louis, nie przepadał za makaronem.
Byłam
szczególnie szczęśliwa, bo jak na razie wygrywałam w naszej
karcianej rozgrywce. Martwiłam się, mimo wszystko, o Harrego. Długo
nie wracał. Louis mówił, że na pewno nic mu nie jest, ale ja nie
bardzo mogłam mu w to uwierzyć, więc żeby rozładować atmosferę
Louis powiedział mi, gdzie ma w domku karty i zaczęliśmy grać.
-
Ha! Wygrałam! - powiedziałam, gdy podliczaliśmy zdobyte karty pod
koniec gry.
-
Miałaś farta. Gramy jesz.. - zaczął, ale przerwał mu Harry,
który nagle stanął w progu.
-
Wróciłem. - mruknął i spojrzał na mnie.
Trzymał
w dłoni czarną, niewielką torbę. Położył ją na stole
centralnie na naszych kartach.
-
Musisz iść już spać. - powiedział Harry trzymając dłoń na
suwaku torby.
Zignorowałam
go, patrząc na swoje własne paznokcie. Był w opłakanym stanie.
Ale nie było teraz czasu na myśleniu o manicurze.
-
Liv, idź już spać. - powiedział tym razem Louis.
Prychnęłam
i udałam się w stronę sypialni. Gdy opuściłam kuchnię stanęłam
za ścianą niepostrzeżenie. Harry odsunął torbę i wyjął z niej
2 pistolety i stos naboi. Zamarłam. Naboje rozsypały się po stole,
ale Louis szybko je pozbierał.
-
Tylko dwie? - mruknął Lou wskazując na pistolety.
-
Za moją kasę nie chciał mi dać więcej. - Harry wzruszył
ramionami – 2, czy 1. Byleby dla bezpieczeństwa Olivii. - schował
pistolety i naboje z powrotem do torby.
Przełknęłam
ślinę i gdy zobaczyłam, że Harry pomaga Louisowi wstać
wiedziałam, że muszę się stąd ulotnić. Cichymi krokami
pobiegłam do sypialni i stanęłam przy szafce nocnej, na której
leżał mój telefon. Chwyciłam go w ręce. 4 nieodebrane od Betty.
Poczułam łzy pod powiekami. Betty... Będę za nią tęskniła,
bardzo tęskniła. Przetarłam łzę, która jednak spłynęła po
moim policzku. Mocno chwyciłam telefon w dłonie, zdjęłam dresowe
szorty oraz koszulkę. Nałożyłam moją 'pidżamę', czyli inną,
tym razem męską koszulkę i z telefonem w dłoni wyszłam z
sypialni.
Zderzyłam
się czołowo z Harrym.
-
Gdzie idziesz? - zapytał, chwytając mnie w talii.
Wyrwałam
się.
-
Spać. - rzuciłam tylko i wyminęłam go jednym susem.
-
Ale gdzie? Tam jest sypialnia! - wskazał na pokój z którego
właśnie wyszłam.
-
Chyba twoja. - burknęłam i już po chwili znalazłam się w
salonie.
Położyłam
się na tapczanie. Jego sprężyny nieco wbijały mi się w plecy.
Mebel był tak bardzo 'wyleżany', że strasznie mocno było je czuć
przez materiał obicia. Uklęknęłam jeszcze i sięgnęłam ręką
do włącznika światła. Zgasiłam je jednym ruchem ręki i ponownie
klapnęłam na niewygodny tapczan.
W
ciemności dostrzegłam tak dobrze mi znaną sylwetę, której ręką
ponownie zapaliła światło. Burknęłam niezadowolona przymykając
oczy.
Harry
stał nade mną.
-Nie
wydurniaj się. O co ci chodzi?
-
O ten tramwaj co nie chodzi. Idź stąd, chce spać. Do czego ci taka
dziewica jak ja, co? Już zdążyłeś wyżalić się Louisowi, więc
ode mnie, błagam, odczep się. - burknęłam wtulając się w
poduszkę i mocniej zakrywając cienkim, chropowatym kocem.
Niepostrzeżenie
wsunęłam telefon pod poduszkę i dopiero teraz przypomniałam sobie
o tym, że powinnam była go wyłączyć, ale wolałam nie robić
tego teraz w obecności Harrego. Zdenerwował by się.
Ale
on wyszedł. Już myślałam, że odpuścił, ale ten idiota wrócił
tu po 10 minutach w samych bokserkach z kołdrą i poduszką pod
pachą. Jednym ruchem zdjął ze mnie koc. Już chciałam na niego
nawrzeszczeć, ale on zamiast koca narzucił na mnie miękką, miłą
w dotyku kołdrę, a sam położył się na ziemi, kładąc głowę
na poduszce i przykrywając się kocem. Wyciągnęłam do niego rękę,
żeby pogłaskać go po głowie, ale po chwili ją cofnęłam.
Zamknęłam
oczy i starałam się zasnąć, dręczona przeróżnymi problemami i
myślami, których od dawna chciała się w jakikolwiek sposób
pozbyć. Znikały tylko wtedy, gdy Harry mnie przytulał, całował, dotykał...
Teraz dzieliło nas zaledwie niecałe półtora metra, lecz żadne z nas nawet na siebie nie patrzyło.
Co sądzicie?
Jakie przeżycia po rozdziale?
Piszcie, nawet te zboczone, chcę je przeczytać!
asifailsfhailfilajsilghkluhakhgailweagt
Kurwa mać, Hiv, Hiv, Hiv. A Olivia taka obrażalska lel.
co się rodzi w mojej głowie
ale musicie to przeboleć, będzie dobrze! :D
alksfhlashflahsfilahsilfha kocham was
do poniedziałku, odmeldowuję się x
Niech KAŻDY da komentarz czy koncepcja piątków i poniedziałków się wam podoba :3

Jasne mi pasuje :3 i jesli dasz rade mozesz tez w ciagu tygodnia dodawac xx bo twoje rozdzialy zawsze poprawiaja mi dzien @emili_sd
OdpowiedzUsuńzajebiste,Jezu zdechłam *.*
OdpowiedzUsuńMi pasuje ! a rozdział >>>>>>>>>>>>
OdpowiedzUsuńbyło tak pięknie i oczywiście foszek Liv xd no cóż tak też bywa,ale gdyby nie to, to pewnie mało by się działo :p a więc czeeeekam na kolejny x
pasuje, rozdział jest taki adjhfjafhaclallajc
OdpowiedzUsuńr5yhexsy zajebisty rozdział . Foch Liv hahaha dobrze zrobiła .
OdpowiedzUsuńa co do dodawania rozdziałów ,mi pasuje :P
Piątki i poniedziałki zawsze spoko
OdpowiedzUsuńAle wiesz rozumiesz ja mam okres i na tych scenach to mi sie tak ciepło na dole w brzuchu robi ze japierdole
Kooochaaaam i do poniedziałku xxxxxxxxx
jak dla mnie deal ^^
OdpowiedzUsuńfoszek Liv musi być xD wgl jak Lou się nagle zmienił a to co zrobił Harry .. omg słodko ♥ kurwa Olivia zapomniała wyłączyć ten telefon tak? no tak bo inaczej nie mogliby ich znaleźć :< omg a sceny +18 BOSKO tak na to czekałam i cudo po prostu :3 kocham Cię ♥ do następnego x.
@trouvdag
Pasuje mi a rozdział był super!!!
OdpowiedzUsuńMi pasuje *-*
OdpowiedzUsuńco do rozdziału jest super *-* może lou trochę przesądza... Tak jakby był o harr'ego zazdrosny :) jezu ale ten tekst "-A co, próbowałeś tego z nim? Dupa cię nie boli od tego pieprzenia?" myślałam że się udławię powietrzem XD ugh... Nie mogę tu nic złego napisać bo wszystko mi się podoba :)
JESTEŚ ŚWIETNA I PRZEPRASZAM ŻE SIĘ SPÓŹNIŁAM O JEDEN DZIEŃ :)
A I PRAGNĘ CIE POINFORMOWAĆ ŻE W TYM TYGODNIU OD PONIEDZIAŁKU MOŻE MI SIĘ TO ZDARZAĆ :) bo muszę się przygotować do zawodów strażackich więc... Z GÓRY PRZEPRASZAM :D
jezu g e n i a l n e
OdpowiedzUsuńkochane jest to, ze nawet jak Liv chce spac w innym pomieszczeniu to on śpi gdzieś obok ale na ziemi. kochany. rozdział cudo, tak mi się podoba. boje się o nich, chce kolejny rozdział <3
OdpowiedzUsuńWięc rozdział jest genialny.Dawno nie czytałam tak dobrego fan fiction.Gratuluje ci talentu do pisania.Już jutro nowy rozdział <3
OdpowiedzUsuńKoncepcja poniedziałków i piątków pasuje :D będę czekać z niecierpliwością xx
OdpowiedzUsuńJestem ciekawa czy Harry ją rozdziewiczy haha xd
Ja se zboczuszek :D
@Dreams_Horan_