piątek, 9 maja 2014

Rozdział 22

Rozdział zawiera treści przeznaczone dla osób o wieku + 18. Czytasz na własną odpowiedzialność.


- Inaczej. - szepnęłam, przełykając ślinę.
Nie wiem czemu, ale nie bardzo uśmiechała mi się wizja Harrego buszującego językiem pomiędzy moimi udami, na to też nie byłam jeszcze gotowa. Na samą myśl o tym robiło mi się ciepło w podbrzuszu, ale wolałam z tym zaczekać. Pierwszy raz jakikolwiek mężczyzna był tak blisko mnie, chciałabym 'rozegrać' to powoli. Gdy tak zamyślona spoglądałam nieobecnie w oczy Harrego, on delikatnie załaskotał mnie w brzuch. Zachichotałam i podkurczyłam nogi, lecz po chwili spoważniałam, a moja twarz znowu nabrała dziwnego wyrazu, gdy Harry pochylił głowę tuz nad moim brzuchem. Dosłownie czułam gorący oddech Harrego na mojej kobiecości, gdy ponownie muskał wargami moje podbrzusze wracając ustami do moich piersi.
Przygryzłam wargę z ulgą. Na szczęście ogoliłam się wczoraj wieczorem, chociaż nie bardzo miałam ochotę. Usta Harrego był coraz wyżej, kreśląc ścieżkę mokrych pocałunków. Gdy poczułam jego gorące wargi tuż pod linią moich piersi, przygryzłam wargę i wplotłam dłoń w jego włosy. Jęknęłam cicho, kiedy Harry pocałował najpierw mój prawy, a potem lewy sutek. Jego wilgotne wargi zostawiały po sobie gorący, miałam wrażenie że wypalający moją skórę ślad na moim dekolcie, a potem na szyi. Gdy otworzyłam oczy jego piękna twarz znalazła się nad moją. Nachylił się i całował linię mojej szczęki doprowadzając mnie do istnego obłędu samymi pocałunkami. Ponownie zacisnęłam dłonie na prześcieradle, kiedy dłoń bruneta torowała sobie drogę do mojej kobiecości delikatnie rozchylając moje uda, które mimowolnie próbowałam złączyć.
- Rozluźnij się piękna. - poinstruował, wodząc nosem po mojej szyi.
Jak na zawołanie delikatnie rozchyliłam nogi i spojrzałam w jego oczy, gdy ponownie podniósł głowę. Nieco uniosłam szyję i pocałowałam go. Styles wolną dłoń położył pod moją głową opierając się na łokciu i pogłębił pocałunek. Robiło mi się coraz goręcej, czułam jak włosy przylegają mi do mokrych policzków. Przez chwilę zupełnie ignorowałam długie palce Harrego 'spacerujące' po moim podbrzuszu, lecz gdy jego kciuk znalazł się na mojej łechtaczce, rozłączyłam nasze wargi i głośno jęknęłam. Uśmiechnął się usatysfakcjonowany moją reakcją i zaczął zataczać nim delikatne koła, na co moje ciało reagowało gęsią skórką. Przygryzłam wargę i powstrzymywałam coraz głośniejsze jęki wiedząc, że Louis jest w pokoju obok. Harry chyba przyuważył moje starania, bo pocałował mnie namiętnie, uwalniając najpierw moją wargę spomiędzy zębów kciukiem. W tym samym czasie jeden z jego palców delikatnie zamajaczył tuż przy moim wejściu, by po chwili delikatnie się w nie wsunąć. To było jedno z dziwniejszych uczuć jakie dane mi było do tamtego czasu doświadczyć. Zachłysnęłam się powietrzem i jęknęłam prosto w usta Harrego czując budujące się we mnie podniecenie, gdy jego długi palec sprawiał, że traciłam zmysły i kontakt ze światem mnie otaczającym. Wypchnęłam biodra, a Harry zaczął nieco szybciej poruszać palcem. Poczułam delikatny ból, ale przyjemność górowała nad nim ze zdwojoną siłą. Nie czułam się tak wtedy, w domu, gdy sama zajmowałam się sobą. Teraz czułam się inaczej. O wiele lepiej, to, co czułam wtedy było o wiele mniej intensywne od uczuć, które zawładnęły moim ciałem teraz. Chciałam więcej.
Zabrałam dłonie z prześcieradła i położyłam je na torsie Harrego. Odepchnęłam go delikatnie od moich ust.
- Szybciej.... - wyszeptałam błagalnym niemalże tonem.
Sama dziwiłam się sobie, ale byłam teraz pod totalną kontrolą tego chłopaka. Zrobiłabym dosłownie wszystko, byleby doprowadził mnie do pierwszego w życiu orgazmu z udziałem mężczyzny. Styles przyśpieszył znacznie ponownie mnie całując, co doprowadzało mnie do białej gorączki. Opuszek jego palca delikatnie się wygiął, co poczułam, ponieważ przeszedł mnie dreszcz. Rozchyliłam wargi a ciche westchnienie z moich ust dostało się pomiędzy jego pełne wargi.
- Tak? - zrobił to znowu, lecz tym razem 2 razy.
Kiwałam głową szybko, rozprostowując palce. Nie miałam siły nic mówić, chciałam po prostu aby ta chwila trwała i trwała.
W nieskończoność.
Nagle z premedytacją podkurczył palec, doprowadzając mnie na szczyt. Chyba miałam tam jakiś szczególnie wrażliwy punkt. Moje źrenice rozszerzyły się, a ciało wygięło niekontrolowanie w górę. Oderwałam się od jego warg, odchyliłam głowę i jęknęłam głośno.
- Harry!
Coś, co właśnie zawładnęło moim ciałem zaczęło się w podbrzuszu a zakończyło moimi głośnymi jękami. Czułam pulsowanie w dole brzucha, a Harry nadal poruszał we mnie palcem. Po chwili jednak przestał, a jego palec wysunął się ze mnie. Nadal czułam jednak to przyjemne pulsowanie. Oddychałam szybko z zamkniętymi oczyma. Harry muskał ustami moje czoło i po chwili podsunął mi pod usta palec.
- Chcesz? - zapytał cicho swoim ochrypłym, podniecającym mnie teraz głosem.
Kiwnęłam głową i rozchyliłam wargi, biorąc do ust koniuszek palca. Przejechałam po nim językiem, a Harry uśmiechnął się cwaniacko. Zabrał dłoń i wpił się w moje wargi z zabójczą siłą. Poczułam jak jego dłonie delikatnie zaciskają się na moich piersiach, zmuszając mnie do jęknięcia.
To, co się właśnie pomiędzy nami stało było... Było czymś, czego podświadomie od dawna pragnęłam. Pragnienie pozostało spełnione, pozostał tylko niedosyt.
* * *
(Harry)
Olivia właśnie brała prysznic, kiedy prowadziłem Louisa do kuchni. Jak stwierdził, miał już dość ciągłego siedzenia w sypialni. Mówiłem mu, że musi jeszcze poleżeć, żeby rany się dobrze zasklepiły, ale on nie słuchał, jak zwykle był uparty jak osioł.
Kiedy Tomlinson, z moją małą pomocą usiadł przy blacie na krześle barowym lekko krzywiąc się z bólu zapytał:
- Czy ty wszystkie kłótnie musisz załatwiać seksem?
Spojrzałem na niego i uśmiechnąłem się krzywo. Podrapałem się po karku.
- Nie uprawialiśmy z Olivią seksu. - westchnąłem.
- Palcówka? Mineta? - zapytał, opierając się delikatnie łokciem o blat. - Bo jęczała tak, jakbyś ją tam co najmniej pieprzył.
Westchnąłem. Czy Tomlinson zawsze musiał być taki dosadny i prostolinijny? Czasami aż mnie to peszyło.
- No... Palcówką nawet bym tego nie nazwał. - mruknąłem – Liv jest dziewicą.
- Proszę, proszę! Harry Styles i dziewica, kto to widział! - zaśmiał się głośno, a ja miałem ochotę przywalić w mu w twarz.
- Nie tak głośno kretynie! Ja już sam nie wiem co z tym fantem zrobić. Nigdy nie robiłem tego z cnotką. - westchnąłem.
Uniósł ręce w geście obronnym i zaraz je opuścił sycząc z bólu.
- Karma. Nie śmiej się więcej z moich partnerek. - zaśmiałem się gorzko.
Wyjąłem z kieszeni jeansów kluczyk do auta i spojrzałem na zegarek.
- Pojadę do Vince'a po jakąś broń, wracam wieczorem. - mruknąłem.
Louis przejechał dłonią po swoim podbródku i kiwnął głową.
- Przyda się. Horan może nas znaleźć, zdajesz sobie sprawę? - mruknął, a ja kiwnąłem apatycznie i niechętnie głową.
- Tak... Ale nie mów o tym Olivii, nie powinna wiedzieć. I tak już jest przerażona, ma koszmary. - westchnąłem. - W dodatku chyba zostawiłem telefon w domu. Poprosisz Olivię, żeby wyłączyła swój? Nie ważne, czemu, po prostu ją poproś.
Tomlinson zgodził się nie pytając już o nic. Położył czoło na blacie i westchnął.
- Mam nadzieję, że ta cała Olivia dobrze gotuje, bo dostanę zaraz zajoba z tego głodu.
Zaśmiałem się cicho.
Porozmawialiśmy jeszcze chwilę na różne tematy, lecz nie poruszaliśmy tego, co działo się podczas porwania. To chyba był pomiędzy nami temat tabu, którego nikt z nas nie chciał poruszać.
Wypiłem szklankę wody, a gdy wychodziłem z domu Olivia właśnie opuszczała łazienkę przepasana ręcznikiem tuż nad piersiami. Przygryzłem wargę wyobrażając sobie ją bez tego ręcznika.
Nasze spojrzenia się spotkały a ja milczałem jak głupi. Nie wiedziałem co powiedzieć. Po tym, co się między nami wydarzyło, nie bardzo wiedziałem jak podejść do naszych bliższych, cielesnych relacji.. Czy miałem nadzieję na seks z Liv?
Tak.
Ale widocznie wszystko potoczy się nie tak, jak chciałem. Jak zwykle zresztą, nic nie szło po mojej myśli. Gdy wyszedłem z domku bez słowa miałem przeczucie, że posmutniała. Jak się potem okazało, moje podejrzenie było w 100 procentach trafne.

* * *
(Olivia)
Weszłam do kuchni, już ubrana. Wilgotne jeszcze nieco włosy związałam w warkocz. Nadal czułam przyjemne ciepło w podbrzuszu, ale już nie dawało mi ono satysfakcji po dziwnym ulotnieniu się Harrego. Była 15, pora obiadu, a on gdzieś sobie wybywa. Bez słowa.
Zarumieniłam się gdy zobaczyłam Louisa, który siedział przy blacie. Spoglądał na mnie cwaniacko a z jego oczu dało się wyczytać, że wie, co działo się pomiędzy mną a Harrym... Cholera, mogłam być odrobinkę ciszej.
- Czemu nie jesteś w łóżku? - zapytałam go cicho, a on westchnął.
- Bo nie chcę już tam siedzieć. - prychnął.
Zupełnie nie przypominał tego Louisa, którego zobaczyłam po raz pierwszy. Był arogancki i opryskliwy. W dodatku utrzymywał pomiędzy mną a nim dystans. Może było mu głupio, że widziałam go takiego przerażonego i zdezorientowanego? Postanowiłam ignorować jego chamskie odzywki, coraz mniej zaczynałam go lubić.
- Gdzie pojechał Harry? - zapytałam go wyjmując z lodówki jeszcze opakowane masło.
- Nie wiem, może na dziwki? Bo chyba nie mógł się w pełni zaspokoić z dziewicą, taką jak ty. - zaśmiał się głośno, a ja upuściłam masło zszokowana.
Upadło na ziemię z cichym plaskiem. Zacisnęłam pięści i obróciłam się na pięcie w stronę Tomlinsona. Miałam ochotę walnąć go i dołożyć mu kolejny siniak do jego kolekcji. 
- Powiedział ci że jestem dziewicą? - zapytałam niechętnie kucając i podnosząc zła masło.
Z impetem wylądowało na blacie z moją małą pomocą.
- Może. - mruknął. - No co, dziwisz mu się? Harry nie jest delikatnym typem, on lubi się pieprzyć, a nie 'kochać'. - zrobił cudzysłów w powietrzu.
Więc tak chcesz się bawić, panie Tomlinson?
- A co, próbowałeś tego z nim? Dupa cię nie boli od tego pieprzenia? - warknęłam podirytowana, wyjmując z lodówki paczkę jajek.
- Nie przesadzaj mała, okej? Słuchaj, mieszkałem razem z Harrym od kiedy skończyłem 18 lat i wierz mi, jego laski zawsze darły się całą noc jak się z nimi pierdolił. - zaśmiał się szyderczo, a ja czułam się coraz gorzej.
Czyli że co? Też miałam być tą laską do pierdolenia na jedną noc? Nie, co to to nie. Harry to pierdolony palant. Czy on na prawdę musi cały czas niszczyć moje zaufanie do niego? Moje dziewictwo to jest moja sprawa, w tamtym intymnym momencie stała się w pewnym sensie sekretem którego miał dochować, a on już kilkanaście minut później powiedział o tym Louisowi. Zajebiście. Nie odezwę się już do niego.
- Mieszkałeś z Harrym? - ucięłam temat seksu czując, że nie mam ochoty już się o to spierać, tym bardziej z Tomlinsonem.
- Taaa, od kiedy wyszedłem z domu dziecka. Harry uciekł z niego i zamieszkał ze mną tutaj. Domek mam po zmarłych rodzicach. Potem przenieśliśmy się do Londynu. - wzruszył ramionami – Harry jest młodszy ode mnie, więc przyjąłem go do siebie. Dobry z niego kumpel. A co?
Zmarszczyłam nos.
- Harry był w domu dziecka? - mruknęłam. - Nic mi nie mówił.
Byłam szczerze zaskoczona. rosłych wychowanych w domu dziecka nie wyobrażałam sobie tak jak jego.... Była to raczej wizja zapuszczonych bezdomnych, alkoholików lub narkomanów... Ale jestem młoda, czasem nie myślę racjonalnie.
- On nie lubi o tym gadać. - westchnął Louis, uderzając paznokciami o blat.
Zamrugałam kilkakrotnie powiekami. Skoro nie lubi o tym gadać, to nawet nie dowie się, że o tym wiem. Poczekam, aż sam mi powie.
- Zarobiłeś na ten dom w Londynie z narkotyków? - zapytałam go, szukając patelni.
Nie doczekałam się jednak odpowiedzi.
Otworzyłam jedną z górnych szafek, a centralnie na moją twarz wypadła paczuszka z malutką ilością jakiegoś proszku. Otworzyłam szeroko oczy.
- C-co to jest? - zapytałam Louisa.
Spojrzał na mnie obojętnie.
- Hera. - westchnął – Odłóż to na miejsce.
- Czemu trzymasz to tutaj? - zapytałam drżącym głosem.
- Nie twój zasrany interes. Teraz, proszę cię, odłóż tę jebaną heroinę na miejsce! - warknął i próbował się podnieść, ale opadł z jęknięciem bólu z powrotem na krzesło barowe.
Postanowiłam wykonać jego polecenie. Odłożyłam woreczek, wytarłam ręce o ścierkę przewieszoną przez rączkę piekarnika i zamknęłam szafkę. Odliczyłam po cichu do 10 i ponowiłam moje wcześniejsze pytanie.
- Czyli gdzie pojechał Harry?
- Do Vince'a, naszego kumpla ze strzelnicy. Po broń. - mruknął obojętnie Louis – Wróci wieczorem... A, no tak. Styles kazał ci wyłączyć telefon.
Skrzywiłam się i kiwnęłam głową mimo że i tak zupełnie potem zapomniałam tego zrobić.
Super. 5 godzin po jednym dachem z tym arogantem Louisem nie zapowiadały się za wesoło. Mruknęłam coś niezrozumiale pod nosem i powróciłam do poszukiwań patelni.

~
Nałożyłam na talerz jedną porcję parującej jajecznicy z pomidorami oraz cebulą i podałam Louisowi. Położyłam obok talerza dwie kromki chleba oraz widelec.
- Smacznego. - powiedziałam niechętnie.
- A ty nie jesz? - zapytał, przysuwając do siebie powoli talerz.
- Nie jestem głodna. - westchnęłam mimo że burczało mi w brzuchu.
Wiedziałam, że jak coś zjem to albo zwymiotuję z tego całego stresu, albo po prostu nie przełknę ani kęsa.
Wyszłam z kuchni i poszłam na górę do sypialni. Zdjęłam z łóżka jedną poduszkę. Zeszłam na dół do małego salonu. W jego kącie stał stary, spory, czarny telewizor. Położyłam poduszkę na tapczanie stojącym pod ścianą. Na fotelu leżał koc, który rozłożyłam tuż obok poduszki na tapczanie. Miałam zamiar spać dzisiaj sama, no bo co Harremu z 'dziewicy takiej jak ja', z którą nie może się nawet zaspokoić? Usiadłam na fotelu i spojrzałam na własne dłonie. Westchnęłam i zamknęłam oczy.

* * *

W sumie, to nie było nawet tak źle. Około 22 siedzieliśmy z Louisem przy kawie i graliśmy w karcianą wojnę. Tomlinson wziął prysznic, po którym leżał 2 godziny na kanapie, ponieważ tak piekły go rany, ja ugotowałam w tym czasie makaron na kolację który razem zjedliśmy. Zostawiłam też sporawą porcje dla Harrego, ale nie wiedziałam, czy będzie chciał ja zjeść. Z tego co mówił Louis, nie przepadał za makaronem.
Byłam szczególnie szczęśliwa, bo jak na razie wygrywałam w naszej karcianej rozgrywce. Martwiłam się, mimo wszystko, o Harrego. Długo nie wracał. Louis mówił, że na pewno nic mu nie jest, ale ja nie bardzo mogłam mu w to uwierzyć, więc żeby rozładować atmosferę Louis powiedział mi, gdzie ma w domku karty i zaczęliśmy grać.
- Ha! Wygrałam! - powiedziałam, gdy podliczaliśmy zdobyte karty pod koniec gry.
- Miałaś farta. Gramy jesz.. - zaczął, ale przerwał mu Harry, który nagle stanął w progu.
- Wróciłem. - mruknął i spojrzał na mnie.
Trzymał w dłoni czarną, niewielką torbę. Położył ją na stole centralnie na naszych kartach.
- Musisz iść już spać. - powiedział Harry trzymając dłoń na suwaku torby.
Zignorowałam go, patrząc na swoje własne paznokcie. Był w opłakanym stanie. Ale nie było teraz czasu na myśleniu o manicurze.
- Liv, idź już spać. - powiedział tym razem Louis.
Prychnęłam i udałam się w stronę sypialni. Gdy opuściłam kuchnię stanęłam za ścianą niepostrzeżenie. Harry odsunął torbę i wyjął z niej 2 pistolety i stos naboi. Zamarłam. Naboje rozsypały się po stole, ale Louis szybko je pozbierał.
- Tylko dwie? - mruknął Lou wskazując na pistolety.
- Za moją kasę nie chciał mi dać więcej. - Harry wzruszył ramionami – 2, czy 1. Byleby dla bezpieczeństwa Olivii. - schował pistolety i naboje z powrotem do torby.
Przełknęłam ślinę i gdy zobaczyłam, że Harry pomaga Louisowi wstać wiedziałam, że muszę się stąd ulotnić. Cichymi krokami pobiegłam do sypialni i stanęłam przy szafce nocnej, na której leżał mój telefon. Chwyciłam go w ręce. 4 nieodebrane od Betty. Poczułam łzy pod powiekami. Betty... Będę za nią tęskniła, bardzo tęskniła. Przetarłam łzę, która jednak spłynęła po moim policzku. Mocno chwyciłam telefon w dłonie, zdjęłam dresowe szorty oraz koszulkę. Nałożyłam moją 'pidżamę', czyli inną, tym razem męską koszulkę i z telefonem w dłoni wyszłam z sypialni.
Zderzyłam się czołowo z Harrym.
- Gdzie idziesz? - zapytał, chwytając mnie w talii.
Wyrwałam się.
- Spać. - rzuciłam tylko i wyminęłam go jednym susem.
- Ale gdzie? Tam jest sypialnia! - wskazał na pokój z którego właśnie wyszłam.
- Chyba twoja. - burknęłam i już po chwili znalazłam się w salonie.
Położyłam się na tapczanie. Jego sprężyny nieco wbijały mi się w plecy. Mebel był tak bardzo 'wyleżany', że strasznie mocno było je czuć przez materiał obicia. Uklęknęłam jeszcze i sięgnęłam ręką do włącznika światła. Zgasiłam je jednym ruchem ręki i ponownie klapnęłam na niewygodny tapczan.
W ciemności dostrzegłam tak dobrze mi znaną sylwetę, której ręką ponownie zapaliła światło. Burknęłam niezadowolona przymykając oczy.
Harry stał nade mną.
-Nie wydurniaj się. O co ci chodzi?
- O ten tramwaj co nie chodzi. Idź stąd, chce spać. Do czego ci taka dziewica jak ja, co? Już zdążyłeś wyżalić się Louisowi, więc ode mnie, błagam, odczep się. - burknęłam wtulając się w poduszkę i mocniej zakrywając cienkim, chropowatym kocem.
Niepostrzeżenie wsunęłam telefon pod poduszkę i dopiero teraz przypomniałam sobie o tym, że powinnam była go wyłączyć, ale wolałam nie robić tego teraz w obecności Harrego. Zdenerwował by się.
Ale on wyszedł. Już myślałam, że odpuścił, ale ten idiota wrócił tu po 10 minutach w samych bokserkach z kołdrą i poduszką pod pachą. Jednym ruchem zdjął ze mnie koc. Już chciałam na niego nawrzeszczeć, ale on zamiast koca narzucił na mnie miękką, miłą w dotyku kołdrę, a sam położył się na ziemi, kładąc głowę na poduszce i przykrywając się kocem. Wyciągnęłam do niego rękę, żeby pogłaskać go po głowie, ale po chwili ją cofnęłam.
Zamknęłam oczy i starałam się zasnąć, dręczona przeróżnymi problemami i myślami, których od dawna chciała się w jakikolwiek sposób pozbyć. Znikały tylko wtedy, gdy Harry mnie przytulał,  całował,  dotykał...

Teraz dzieliło nas zaledwie niecałe półtora metra, lecz żadne z nas nawet na siebie nie patrzyło.

Oki, postanowiłam sobie że rozdziały będę dodawać w piątki i poniedziałki :) Mam nadzieję, że taki deal wam pasuje :D
Co sądzicie?
Jakie przeżycia po rozdziale?
Piszcie, nawet te zboczone, chcę je przeczytać!
asifailsfhailfilajsilghkluhakhgailweagt
Kurwa mać, Hiv, Hiv, Hiv. A Olivia taka obrażalska lel.
co się rodzi w mojej głowie
ale musicie to przeboleć, będzie dobrze! :D
alksfhlashflahsfilahsilfha kocham was
do poniedziałku, odmeldowuję się x
Niech KAŻDY da komentarz czy koncepcja piątków i poniedziałków się wam podoba :3



13 komentarzy:

  1. Jasne mi pasuje :3 i jesli dasz rade mozesz tez w ciagu tygodnia dodawac xx bo twoje rozdzialy zawsze poprawiaja mi dzien @emili_sd

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi pasuje ! a rozdział >>>>>>>>>>>>
    było tak pięknie i oczywiście foszek Liv xd no cóż tak też bywa,ale gdyby nie to, to pewnie mało by się działo :p a więc czeeeekam na kolejny x

    OdpowiedzUsuń
  3. pasuje, rozdział jest taki adjhfjafhaclallajc

    OdpowiedzUsuń
  4. r5yhexsy zajebisty rozdział . Foch Liv hahaha dobrze zrobiła .

    a co do dodawania rozdziałów ,mi pasuje :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Piątki i poniedziałki zawsze spoko
    Ale wiesz rozumiesz ja mam okres i na tych scenach to mi sie tak ciepło na dole w brzuchu robi ze japierdole
    Kooochaaaam i do poniedziałku xxxxxxxxx

    OdpowiedzUsuń
  6. jak dla mnie deal ^^
    foszek Liv musi być xD wgl jak Lou się nagle zmienił a to co zrobił Harry .. omg słodko ♥ kurwa Olivia zapomniała wyłączyć ten telefon tak? no tak bo inaczej nie mogliby ich znaleźć :< omg a sceny +18 BOSKO tak na to czekałam i cudo po prostu :3 kocham Cię ♥ do następnego x.
    @trouvdag

    OdpowiedzUsuń
  7. Pasuje mi a rozdział był super!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Mi pasuje *-*
    co do rozdziału jest super *-* może lou trochę przesądza... Tak jakby był o harr'ego zazdrosny :) jezu ale ten tekst "-A co, próbowałeś tego z nim? Dupa cię nie boli od tego pieprzenia?" myślałam że się udławię powietrzem XD ugh... Nie mogę tu nic złego napisać bo wszystko mi się podoba :)
    JESTEŚ ŚWIETNA I PRZEPRASZAM ŻE SIĘ SPÓŹNIŁAM O JEDEN DZIEŃ :)
    A I PRAGNĘ CIE POINFORMOWAĆ ŻE W TYM TYGODNIU OD PONIEDZIAŁKU MOŻE MI SIĘ TO ZDARZAĆ :) bo muszę się przygotować do zawodów strażackich więc... Z GÓRY PRZEPRASZAM :D

    OdpowiedzUsuń
  9. jezu g e n i a l n e

    OdpowiedzUsuń
  10. kochane jest to, ze nawet jak Liv chce spac w innym pomieszczeniu to on śpi gdzieś obok ale na ziemi. kochany. rozdział cudo, tak mi się podoba. boje się o nich, chce kolejny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Więc rozdział jest genialny.Dawno nie czytałam tak dobrego fan fiction.Gratuluje ci talentu do pisania.Już jutro nowy rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Koncepcja poniedziałków i piątków pasuje :D będę czekać z niecierpliwością xx
    Jestem ciekawa czy Harry ją rozdziewiczy haha xd
    Ja se zboczuszek :D
    @Dreams_Horan_

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K