Wchodząc do domku
z Louisem, którego ręka był przewieszona przez moje ramię,
usłyszałam cichy, wręcz bardzo cichy męski szloch. Domyślałam
się, że to Harry, ale nie miałam odwagi zapytać o to Louisa,
który i tak z skruszoną i błagalną miną spoglądał na mnie.
- Napraw go. -
szepnął cicho, kuśtykając ze mną na jednej nodze w stronę
łazienki.
Stwierdził, gdy
wchodziliśmy do domku, że chciałby wziąć prysznic. Prowadziłam
go powoli, a w miarę gdy zbliżaliśmy się do łazienki, szloch
Harrego stawała się coraz bardziej słyszalny. Czułam jak moje
serce puchnie i powoli zaczyna pękać, gdy tylko słyszałam jak
Harry dławi się powietrzem i ponownie zaczyna szlochać.
Gdy stałam pod
łazienką dostrzegłam, że drzwi do jego sypialni są uchylone, a
każdy jego szloch przedostawał się przez nie wyraźnie. Louis
naparł na klamkę widząc, że jestem zbyt zajęta wpatrywaniem się
w drzwi.
- Już sobie
poradzę. - zdjął lekką dłoń z mojego ramienia i i pokuśtykał
w głąb łazienki, ciężar ciała opierając na prawej nodze. - No
już, idź do niego, dzięki za troskę. - westchnął sucho, ale ja
wiedziałam, że jest to sposób, w jaki on żartuje.
Zamknął za sobą
drzwi, a ja zaskoczona podskoczyłam słysząc, jak z trzaskiem
zatrzymują się tuż pod moim nosem. Pokręciłam głową i na
drżących nogach podeszłam do drzwi sypialni Harrego, po czym
delikatnie zapukałam. Spojrzałam na swoje nagie nogi. Miałam na
sobie tylko majtki i koszulkę, i w sumie nadal było zimno.
Szloch ustał.
Uznałam to za
zgodę, abym mogła wejść do sypialni. Uchyliłam mocniej drzwi i
spojrzałam na Harrego. Siedział na łóżku zszokowany moim
widokiem i spoglądał na mnie przekrwionymi od płaczu oczyma. .
Jego włosy lepiły mu się do spoconych i czerwonych policzków, a
jego wargi drżały.
Gdy chwilę się mi
przyglądał wstał prędko i zachwiał się lekko.
- Przepraszam cię
Liv. - szepnął, a w jego głosie nadal mogłam usłyszeć płaczliwy
ton – Nie chciałem, żeby to tak wyszło... Przepraszam.
Widok go tak
załamanego i sprawiał, że nie mogłam już wytrzymać a z moich
oczu zaczęły cieknąć słone strugi łez.
- Nie... Nie, nie,
nie. - powiedział szybko Harry i wstał. - Tylko nie płacz, nie,
nie...
Jego nagi tors
błyszczał się od potu. Stał niecałe 2 metry ode mnie w samych
bokserkach i mierzył mnie wzrokiem desperacko. Nim się obejrzałam,
stał już przede mną i opiekuńczo ścierał moje łzy. Nie
opierałam się. Wiedziałam, że nie naprawimy już tego, co się
stało pomiędzy nami, lecz, jak to mówią, 'Co cię nie zabije to
cię wzmocni'.
Miałam nadzieję,
że w końcu będę szczęśliwa.
- To ty nie płacz.
- odnalazłam język w moich ustach, wypowiadając cichutko te słowa.
Tors Harrego
sprawiał wrażenie jakby... Niezdecydowanego – tatuaże na nim co
chwila kurczyły się i rozciągały od napinania i rozluźniania
mięśni. Jego przekrwione oczy zniknęły na chwilę po powiekami,
a ja wykorzystałam tę sytuację, żeby delikatnie pogładzić jego
ramię. Moje palce gładziły jego gładką skórę, gdzieniegdzie
przyozdobioną tatuażami. Miał ich naprawdę sporo.
Dopiero teraz
wiedziałam, że nie przyglądałam się Harremu zbyt bacznie, jeżeli
chodzi o jego tors i o tusz na jego skórze. Najbardziej podobały mi
się dwie jaskółki na jego torsie, które kochałam dotykać,
szczególnie wtedy, gdy przyłożył moją dłoń do swojego serca.
Jeździłam dłonią po jego ręce, i zatrzymałam się na tatuażu
przedstawiającym statek, delikatnie gładząc go kciukiem.
- Co robisz? -
zapytał Harry, patrząc na mnie z szeroko otwartymi oczyma.
- Chcę cię
poznać. - szepnęłam, nachylając głowę i słonymi od
spływających łez wargami muskałam tatuaże na jego torsie.
- Przecież mnie
znasz. - zaśmiał się bez humoru, pociągając nosem.
Przygryzłam wargę
i podniosłam głowę, trochę rozbawiona jego komentarzem.
Przycisnęłam usta do jednej z jaskółek i westchnęłam.
- Chcę cię
poznać... Całego Harry. Od początku do końca. - szepnęłam.
Harremu nie trzeba
było więcej powtarzać. Z delikatnością, jakiej nigdy u niego
jeszcze nie widziałam zjechał dłońmi wzdłuż zarysu mojej talii
i zatrzymał je na rąbkach mojej koszulki. Chwycił je pomiędzy
palce i delikatnie uniósł do góry. Bez słów uniosłam ręce i po
chwili stałam przed nim w samych majtkach obszytych delikatnie
koronką, a moja koszulka powoli wylądowała na ziemi
~
Spoglądając
na Harrego, który górował nade mną nabierałam przeświadczenia,
że tak chciałabym trwać przez całe życie. Leżałam w łóżku,
nadal ubrana jedynie w majtki, a Harry patrzył w moje oczy
przygryzając wargę i uśmiechając się lekko. Na jego oczach
jeszcze delikatnie widniały czerwone żyłki od szlochu, ale
znikały, zastępowane przez małe iskierki pożądania i …
szczęścia? Jego ręce błądziły po moim podbrzuszu, co chwila
zahaczał palcami o materiał moich majtek unosząc go do góry i
upuszczając tak, że delikatnie obijał się o moją skórę.
Uśmiechałam się wtedy delikatnie wypychając biodra. Usta Harrego
co chwila składały na moich wargach intymne, czułe pocałunki, a
podczas jednego z nich dłoń bruneta posunęła się nieco dalej,
ponieważ delikatnie obsunęła moje majtki w dół po lewym udzie, a
potem po prawym. Zarumieniłam się i oblizałam wargi. Jego dotyk
dosłownie wypalał moją bladą skórę. Podkuliłam nogi, a Harry w
krótkim czasie pozbył się całkowicie mojej bielizny, co sprawiło,
że po mojej kobiecości przelała się fala gorąca bijąca od jego
ciała.
- Jesteś
taka piękna nago... - szepnął Harry, klękając pomiędzy moimi
udami i przyglądając mi się bacznie.
Wyciągnęłam
do niego ręce, a on podał mi dłonie unosząc moje plecy do góry
tak, że po chwili już siedziałam.
- Ja...
Nie... Nie jestem jeszcze gotowa na seks... - szepnęłam cicho –
Ale myślę, że możemy zrobić coś innego. - powiedziałam czując,
jak policzki dosłownie palą mi się od rumieńców.
- Co
masz na myśli? - zapytał Harry błądząc nosem po delikatnej
skórze mojej szyi.
- Ja...
Zobaczysz. - szepnęłam zmieszana i zarumieniona.
Jego
dłonie chwyciły moje pośladki i delikatnie pociągnęły mnie do
góry.
- Podoba
mi się, gdy przejmujesz inicjatywę. - szepnął.
Zadrżałam
powstrzymując jęknięcie satysfakcji, gdy jego dłonie masowały
moje pośladki, lecz odsunęłam się od niego niechętnie i wydęłam
wargi. Spoglądał na mnie, a ja już zupełnie nie przejmowałam się
moją nagością. Powoli wstałam, a on bez słów zrobił to samo.
Gdy oboje stanęliśmy na ziemi przywarłam do niego całym ciałem i
spojrzałam na jego wybrzuszenie w bokserkach.
- Mam je
zdjąć? - zapytał, a ja pokręciłam głową.
-
Zostawimy je sobie... - zamajaczyłam palcami na gumce jego
bielizny.
Delikatnie
położyłam dłonie na jego torsie i pchnęłam go powoli na łóżko
tak, aby usiadł na jego krańcu. Zrobił to z delikatnie
rozchylonymi udami. Zaparł się dłońmi za plecami nieco je
odchylając i patrzył, jak usadawiam się z rozchylonymi udami tuż
przy jego kolanach. Nie mógł się powstrzymać i wziął do ust
swój palec wskazujący, po czym powolnym ruchem przejechał nim po
mojej kobiecości, zatrzymując się na dłużej przy moim wejściu.
Jęknęłam przeciągle jego imię, wplatając drżące palce w jego
włosy. On nie czekając wsunął we mnie palec i powoli nim
poruszał. Podkurczał go co chwila wiedząc, że zahacza wtedy o
moje czułe miejsce. Bardzo przyjemne uczucie musiałam niestety
przerwać.
- Nie. -
szepnęłam z trudem chwytając jego nadgarstek – Najpierw ty.
Harry
wysunął ze mnie palec cicho pomrukując gdy, przejechałam dłonią
po wybrzuszeniu w jego bokserkach.
- Liv...
- jęknął, kiedy zatrzymałam na nim rozpostartą dłoń i
delikatnie ścisnęłam – Zrób to jeszcze raz... - wyszeptał,
chociaż po jego minie sądziłam, że miał ochotę głośno jęknąć.
Zachowywał
kontrolę, ponieważ obok był Louis, a oboje wiedzieliśmy jak
bardzo lubił żarty o
seksie
i inne docinki w tym temacie, więc woleliśmy nie ryzykować.
Zrobiłam to, o co prosił mnie Harry i poczułam, ze jego penis
coraz bardziej się napręża. Opuszkami palców gładziłam
wybrzuszenie i zastanawiałam się, czy jednak nie zmienić moich
planów co do pierwszego razu... Ale nie... Nie byłam gotowa.
Gardłowe,
ciche jęknięcie niezadowolenia wydostało się z jego ust gdy
przestałam. Spojrzał na mnie rozchylając pytająco usta, a ja
podsunęłam delikatnie głowę, chwytając jego dolną wargę
pomiędzy zęby. Pociągnęłam ją delikatnie do siebie i puściłam,
czując metaliczny posmak krwi.
-
Przepraszam. - szepnęłam zakrywając usta dłonią.
Styles
westchnął.
- Nie
szkodzi. - oblizał pękniętą wargę z odrobiny krwi – Jest okej,
kontynuuj. - poprosił wręcz błagalnym tonem, a ja nie
potrzebowałam dalszej zachęty.
Przysunęłam
się bliżej tak, że moja wilgotna kobiecość znajdowała się tuż
nad wybrzuszeniem bokserek Harrego. Uniosłam się delikatnie na
kolanach. Moja klatka piersiowa ściśle przylegała do torsu
Harrego, który tylko czekał na mój ruch. Widząc niecierpliwość
w jego zielonych tęczówkach, delikatnie opuściłam kolana, i
zahaczyłam kobiecością o jego krocze, poruszając biodrami w przód
i w tył.
- Li...
Liv... - jęknął Harry, a z jego ust wydobywały się sprośne
komentarze szeptane wprost do moje ucha.
Gdy
mówił mi o rzeczach, które by ze mną robił, czułam nagły
przypływ podniecenia i adrenaliny, więc zwiększyłam nacisk na
jego krocze i dosłownie zaczęłam się o nie ocierać, swoją
wilgocią plamiąc jego bokserki, ale zupełnie mu to nie
przeszkadzało. Sama czerpałam z tego wielką przyjemność, która
budowała się stopniowo w moim podbrzuszu. Miałam całkowitą
kontrolę nad Harrym i cholernie mi się to podobało.
Zrobiło
się strasznie gorąco, lecz ja i tak stopniowo przyśpieszałam
ruchy czując, że zaraz osiągnę szczyt rozkoszy.
- Kurwa
mać, Liv, ja zaraz... - wycharczał Harry, ale nie zdążył
skończyć, ponieważ wypuścił swoje ciepło w bokserki wcześniej,
niż przewidywał.
Ja
poruszałam się jeszcze chwilę, póki gorąco w podbrzuszu nie
przemieniło się w przyjemne pulsowanie pomiędzy udami. Harry opadł
na plecy a ja na jego tors, cicho i płytko oddychając. Pokój
pachniał naszymi spoconymi ciałami i seksem, jeżeli można ten
zapach tak określić... Przecież seksu nie uprawialiśmy. Cały
czas drżałam, lecz stopniowo podniecenie i euforia opadały dając
miejsce szczęściu i spełnieniu.
-
Kocham patrzeć, kiedy dochodzisz. Wydajesz się wtedy taka...
Bezbronna. - szepnął Harry, gładząc palcami linie mojego
kręgosłupa.
Uśmiechnęłam
się krzywo i już nieco pewniej pocałowałam go, przejeżdżając
językiem po małej rance, którą stworzyłam.
* * *
Harry
leżał na łóżku w jeansach, znad których wyglądała gumka
świeżych bokserek, które chwilę po naszym intymnym zbliżeniu
zmienił. Ja nałożyłam tylko świeżą bieliznę, wzięłam krótki
prysznic i siedziałam tak z nagimi piersiami pomiędzy udami
Harrego, wtulona w jego plecy. On, oparty plecami o wezgłowie łóżka
bawił się moimi włosami, które 3 godziny temu pomagał mi suszyć.
Tak. Już
3 godziny siedzieliśmy tak milcząc i rozkoszując się swoim
towarzystwem. Dłonie Harrego odczepiały się co chwila od moich
włosów, by powędrować na moje nagie piersi. Patrzyłam, jak palce
Harrego chwytają moje sutki i ciągnął je delikatnie do góry.
Przygryzałam wtedy wargę tłumiąc jęk. Louis, z tego co
powiedział mi Harry, siedział w salonie i oglądał coś w
telewizji. Podobno nic nie wspominał o tym, żeby słyszał
cokolwiek z naszych jęków podczas pieszczot, ale ja i tak nie
mogłam w to uwierzyć.
Kiedy
Harry zaczął nieco intensywniej masować moje piersi i zostawiał
już 3 malinkę na mojej szyi, co nie było jednym z przyjemniejszych
dla mnie uczuć, chwyciłam jego dłonie i nieco niechętnie zabrałam
z mojego biustu, którego stwardniałe sutki wręcz domagały się
pieszczot.
-
Harry... Dlaczego nie mówiłeś, że jesteś z domu dziecka? -
zapytałam go cicho, gdy położył ręce na moim brzuchu.
Nie
odzywał się chwilę, a ja słyszałam szybkie bicie jego serca.
- Ja...
Cóż, nie lubię rozmawiać o moim życiu. Szczególnie o
dzieciństwie. - westchnął i wsunął dłonie pod gumkę moich
majtek tak, że jego długie palce wystawały spod niej i leżały na
udach.
- Ale
kiedyś mi opowiesz, tak? - zapytałam cicho z nadzieją w głosie, a
on mruknął coś pod nosem.
Postanowiłam
już się nie dopytywać. Zamknęłam oczy i po chwili usłyszałam
ciche chrapanie. Harry drzemał przytulając mnie mocno. Postanowiłam
pójść w jego ślady. Chwyciłam kraniec kołdry i zakryłam się
do pępka. Zasnęłam po chwili, stopniowo odpływając w objęcia
snu.
* * *
(Harry)
Delikatny
chłód przeszył moją skroń. Zmarszczyłem nos i otworzyłem oczy,
delikatnie rozchylając wargi. Nadal trzymałem Liv przy sobie, lecz
to uczucie zimna było dość dziwne, nie bardzo wiedziałem skąd
pochodzi. Zamrugałem kilkakrotnie, a nagle usłyszałem obok siebie
cichy głos.
-
Śpiąca królewna wstała?
Niall.
Podskoczyłem,
ale poczułem, że ktoś mocno chwyta mnie za ramię. Dopiero się
zorientowałem, że oprócz Nialla jest w pokoju jeszcze dwóch
facetów, z czego jeden nachylał się nad nagimi piersiami śpiącej
Olivii z wyciągniętymi w ich stronę łapskami. Zacisnąłem uda
mocniej na jej nogach umiejscowionych pomiędzy nimi, aby zatrzymać
ją bliżej przy sobie.
-
Zostaw ją. - syknąłem, lecz przerażenie ogarniało moje ciało z
każda sekundą.
-
Zamkniesz ryj, czy mam odstrzelić ci łeb? - zapytał Niall, a ja
zamarłem.
Chłód,
który czułem był spowodowany lufą pistoletu przyłożoną do
mojej skroni. Przełknąłem ślinę i delikatnie załaskotałem Liv
w brzuch, żeby się obudziła. Ona, nieadekwatnie do sytuacji
zachichotała i otworzyła oczy.
-
Harry... - mruknęła wyraźnie rozbawiona, lecz mnie nie było do
śmiechu.
Minęła
dobra minuta, zanim Olivia zorientowała się, co się dzieje.
Przerażona zakryła piersi rękoma i mocno
wtuliła się w moje plecy.
-
Puść ją. - zażądał Niall mocniej przyciskając lufę do mojej
głowy. - Jest moja.
Ani
drgnąłem, nie pozwoliłbym jej dobrowolnie skrzywdzić, chciałem
walczyć o jej bezpieczeństwo do usranej śmierci. Cholernie
żałowałem, że schowałem pistolety do szafy. Mogłem mieć je pod
poduszką lub w szufladzie szafki nocnej.
-
To może inaczej.... - tym razem zwrócił się do Liv na co
zareagowałem mocnym zaciśnięciem szczęki.
Horan
wyjął z kieszeni scyzoryk, wysunął ostrze z cichym brzdęknięciem
i jego płaską część przyłożył do jej policzka. Obróciła go,
a on uśmiechnął się sucho. Moja zawstydzona bogini opuściła
głowę. Była przerażona, w jej oczach majaczyły łzy.
-
Spójrz na mnie. - zażądał ostro.
Olivia
ignorowała go drżąc, co czułem na całym ciele. Obiecałem sobie,
że będzie ze mną bezpieczna. Nie wywiązałem
się z obietnicy danej sobie samemu.
Niall
nie tolerował jej sprzeciwów i przyłożył do jej brody ostrze
scyzoryka, które delikatnie przekłuło skórę. Po szyi Olivii
ściekła strużka krwi, a ona uniosła głowę dumnie, starając się
nie okazywać strachu. Dłońmi gładziłem jej
brzuch nadal czując broń tuż przy skroni. To zaskakujące, a
jednocześnie przerażające, że Niall potrafił grozić śmiercią
dwóm osobom jednocześnie.
-
Albo każesz mu cię puścić, albo odstrzelę mu łeb. - Niall cały
czas trzymał pistolet przy mojej głowie.
-
Nie, Liv... Nie rób tego... - prosiłem cicho, ale ona nie słuchała.
Chwyciła
mocno moje dłonie i mechanicznie zabrała je ze swojego
brzucha, a ja spoglądałem na nią zszokowany.
Odkryła swoje piersi aby wstać,
co wykorzystał jeden z facetów stojących nad łóżkiem. Nachylił
się i ścisnął jej prawą pierś, a Liv ani drgnęła, chociaż
widziałem, że jest bliska płaczu. Starała
się być dumna i nie okazywać strachu, co wywoływało we mnie
podziw do jej osoby a jednocześnie ogrzewało krew w żyłach.
Przecież ona szła na pewną śmierć! Krew w
moich żyłach nabuzowała się jeszcze bardziej,
chciałem coś powiedzieć, ale wiedziałem, że mogę zaszkodzić
tym sytuacji Liv oraz swojej, więc siedziałem cicho dusząc łzy.
-
Robię to dla ciebie Harry... Mam nadzieję że zrozumiesz. Tak musi
być.- wyszeptała drżącym głosem i zabierając jego rękę z
piersi wstała, a ja bezradnie wyciągałem do niej swoje dłonie.
Nie
chwyciła ich.
To,
co przed chwilą powiedziała sprawiło, że nie mogłem jej tak
zostawić. Chciałem umrzeć albo żyć razem z nią.
Spoglądałem
na nią, jak odważnie stanęła zakrywając piersi rękoma. Ten
zboczeniec, który wcześniej ją macał zabrał jej nadgarstki i
wykręcając je związał jakimś mocno postrzępionym, cholernie
obcierającym skórę sznurkiem za jej plecami. Po policzkach Liv
płynęły potoki łez, a ja chwyciłem się ostatniej deski ratunku.
-
Jeżeli chcesz ją zabrać stąd i zabić... - szepnąłem do Nialla
bezradny – To zabierz i zabij też mnie.
Rysy
twarzy Horana wyostrzyły się i delikatnie odsunął lufę pistoletu
od mojej skroni. Masował się beznamiętnie po brodzie, a ja cały
czas patrzyłem na Liv, która bezgłośnie mówiła, żebym tego nie
robił, żebym się wycofał.
-
Zmiana planów chłopaki. - powiedział, a ja patrzyłem na niego
spode łba. - Bierzemy też jego. Eric, zwiąż go. - zarządzał od
faceta, który przytrzymywał mnie za ramię.
Po
chwili stałem obok Olivii ze
związanymi nadgarstkami, a ona mierzyła mnie wzrokiem.
-
Zostań, masz jeszcze szansę... - szepnęła Liv,
ale nim się obejrzała, twarda dłoń Horana
wylądowała na jej policzku.
-
Nie odzywaj się suko, jeżeli ci na to
nie pozwolę. - warknął i machnął dłonią, która zaczęła mu
się zaczerwieniać od wewnątrz.
Jej
czerwone odbicie widniało na policzku Liv.
Miałem
ochotę go kopnąć, gdy półnaga Olivia zalała się łzami. Złość,
adrenalina i wkurwienie plątały się ze sobą w moim ciele dając
wybuchową mieszankę. Próbowałem przez
chwile wyrywać nadgarstki,
ale Eric, jeżeli dobrze pamiętam, uderzył mnie pięścią w plecy
tak, że zgiąłem się w pół. Liv patrzyła się na mnie z bólem,
tak samo jak ja na nią, ale milczała nie chcąc ryzykować
kolejnego, siarczystego policzka.
-
Gdzie Louis?- zapytałem cicho, zaciskając szczękę z bólu.
-
Tam, gdzie dawno powinien już być. - zaśmiał się – Mike kopie
mu dół w ogródku. Stawiał się, ale nóż wygrał to
starcie. Miałeś strasznie twardy sen. Nie usłyszałeś jego
krzyku? - zapytał z szyderczym uśmieszkiem, a ja już nie mogłem wytrzymać tego co mówił.
Zamachnąłem
się nogą, a moja stopa wylądowała na kroczu Nialla. Ten, mało
zaskoczony, zgiął się w pół i spojrzał na mnie, spluwając na
ziemię. Przeniósł wzrok na Erica. Mięśniak odsunął się ode
mnie.
Zabili
Louisa. Teraz zrozpaczenie wyparło wszystkie
moje negatywne uczucia dając miejsce nowemu.
Kurwa mać.
Nie
dali mi się nacieszyć tym, ze go odzyskałem. Nie dali mi się
nacieszyć moją Liv. Wszystko jebało się na łeb na szyję.
Łącznie ze mną, kiedy zostałem niespodziewanie uderzony, chyba
w odwecie, czymś ciężkim w głowę. Usłyszałem
tylko przeraźliwy pisk Olivii, poczułem gęstą, gorącą krew
spływającą po szyi i straciłem przytomność
upadając na ziemię.
ZMIANA PLANÓW. NOWY ROZDZIAŁ DZIŚ A NASTEPNY ZA TYDZIEŃ W PIĄTEK.
KOMENTUJCIE, OBSERWUJCIE BLOOGA, ZAPRASZAM NA MOJEGO TŁAJTERKA, KTÓRY NA TYDZIEŃ JEST ZWIESZONY, ALE NIE RPZEJMUJCIE SIĘ MYSZKI.
KOCHAM X

Tak bardzo przepraszam ze nie skomentowalam tamtego rozdzialu. Matko to jest świetne kocham to normalnie omg <3 Kocham ciebie ze to piszesz omg! Serio zabili Louisa?! A co bedzie z nimi?! Omg Olivia jest naga omg co jej zrobia :O omg czekam na nn kocham cie <3
OdpowiedzUsuńBoże *o* nie mogę w to uwierzyć *o* wiedziałam że niall ich kiedyś znajdzie ale nie że teraz i to w takim momencie *o* KOCHAM TO I CZEKAM DO PIĄTKU ;)
OdpowiedzUsuńZabili Lou :"""( ryczę T.T
OdpowiedzUsuńOmfg @emili_sd
i tydzień mam się denerwować cl z nimi? Jezu nie..
OdpowiedzUsuńten rozdział jest >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
OdpowiedzUsuńbiedaczek Lou :'( i teraz cały tydzień czekać na kolejne przygodny Hiv ... mam nadzieję,że jakoś z tego wyjdą ! / @loczekxx
o ja pierdole
OdpowiedzUsuńo kurwa mać
ja pierdole nie wytrzymam tygodnia
o kurwa
niall ty jebany sukinsynu
o kurwa ja chce już nastepny
to jest takie aldkjsfhfh >>>>>>>>>>>>>
Fcjndkslojfkdxmldklzdkzlslldod
OdpowiedzUsuńJeju nie nie mogli zabić Lou ! :c
Jak ja przeżyję ten tydzoeń czekania?
Boże to jest takie genialne że chyba zaraz padne
OdpowiedzUsuńJezu jezu jezu
rozdział świetny
OdpowiedzUsuńczekam na kolejny
ndkndibos