czwartek, 15 maja 2014

Rozdział 24



Wchodząc do domku z Louisem, którego ręka był przewieszona przez moje ramię, usłyszałam cichy, wręcz bardzo cichy męski szloch. Domyślałam się, że to Harry, ale nie miałam odwagi zapytać o to Louisa, który i tak z skruszoną i błagalną miną spoglądał na mnie.
- Napraw go. - szepnął cicho, kuśtykając ze mną na jednej nodze w stronę łazienki.
Stwierdził, gdy wchodziliśmy do domku, że chciałby wziąć prysznic. Prowadziłam go powoli, a w miarę gdy zbliżaliśmy się do łazienki, szloch Harrego stawała się coraz bardziej słyszalny. Czułam jak moje serce puchnie i powoli zaczyna pękać, gdy tylko słyszałam jak Harry dławi się powietrzem i ponownie zaczyna szlochać.
Gdy stałam pod łazienką dostrzegłam, że drzwi do jego sypialni są uchylone, a każdy jego szloch przedostawał się przez nie wyraźnie. Louis naparł na klamkę widząc, że jestem zbyt zajęta wpatrywaniem się w drzwi.
- Już sobie poradzę. - zdjął lekką dłoń z mojego ramienia i i pokuśtykał w głąb łazienki, ciężar ciała opierając na prawej nodze. - No już, idź do niego, dzięki za troskę. - westchnął sucho, ale ja wiedziałam, że jest to sposób, w jaki on żartuje.
Zamknął za sobą drzwi, a ja zaskoczona podskoczyłam słysząc, jak z trzaskiem zatrzymują się tuż pod moim nosem. Pokręciłam głową i na drżących nogach podeszłam do drzwi sypialni Harrego, po czym delikatnie zapukałam. Spojrzałam na swoje nagie nogi. Miałam na sobie tylko majtki i koszulkę, i w sumie nadal było zimno.
Szloch ustał.
Uznałam to za zgodę, abym mogła wejść do sypialni. Uchyliłam mocniej drzwi i spojrzałam na Harrego. Siedział na łóżku zszokowany moim widokiem i spoglądał na mnie przekrwionymi od płaczu oczyma. . Jego włosy lepiły mu się do spoconych i czerwonych policzków, a jego wargi drżały.
Gdy chwilę się mi przyglądał wstał prędko i zachwiał się lekko.
- Przepraszam cię Liv. - szepnął, a w jego głosie nadal mogłam usłyszeć płaczliwy ton – Nie chciałem, żeby to tak wyszło... Przepraszam.
Widok go tak załamanego i sprawiał, że nie mogłam już wytrzymać a z moich oczu zaczęły cieknąć słone strugi łez.
- Nie... Nie, nie, nie. - powiedział szybko Harry i wstał. - Tylko nie płacz, nie, nie...
Jego nagi tors błyszczał się od potu. Stał niecałe 2 metry ode mnie w samych bokserkach i mierzył mnie wzrokiem desperacko. Nim się obejrzałam, stał już przede mną i opiekuńczo ścierał moje łzy. Nie opierałam się. Wiedziałam, że nie naprawimy już tego, co się stało pomiędzy nami, lecz, jak to mówią, 'Co cię nie zabije to cię wzmocni'.
Miałam nadzieję, że w końcu będę szczęśliwa.
- To ty nie płacz. - odnalazłam język w moich ustach, wypowiadając cichutko te słowa.
Tors Harrego sprawiał wrażenie jakby... Niezdecydowanego – tatuaże na nim co chwila kurczyły się i rozciągały od napinania i rozluźniania mięśni. Jego przekrwione oczy zniknęły na chwilę po powiekami, a ja wykorzystałam tę sytuację, żeby delikatnie pogładzić jego ramię. Moje palce gładziły jego gładką skórę, gdzieniegdzie przyozdobioną tatuażami. Miał ich naprawdę sporo.
Dopiero teraz wiedziałam, że nie przyglądałam się Harremu zbyt bacznie, jeżeli chodzi o jego tors i o tusz na jego skórze. Najbardziej podobały mi się dwie jaskółki na jego torsie, które kochałam dotykać, szczególnie wtedy, gdy przyłożył moją dłoń do swojego serca. Jeździłam dłonią po jego ręce, i zatrzymałam się na tatuażu przedstawiającym statek, delikatnie gładząc go kciukiem.
- Co robisz? - zapytał Harry, patrząc na mnie z szeroko otwartymi oczyma.
- Chcę cię poznać. - szepnęłam, nachylając głowę i słonymi od spływających łez wargami muskałam tatuaże na jego torsie.
- Przecież mnie znasz. - zaśmiał się bez humoru, pociągając nosem.
Przygryzłam wargę i podniosłam głowę, trochę rozbawiona jego komentarzem. Przycisnęłam usta do jednej z jaskółek i westchnęłam.
- Chcę cię poznać... Całego Harry. Od początku do końca. - szepnęłam.
Harremu nie trzeba było więcej powtarzać. Z delikatnością, jakiej nigdy u niego jeszcze nie widziałam zjechał dłońmi wzdłuż zarysu mojej talii i zatrzymał je na rąbkach mojej koszulki. Chwycił je pomiędzy palce i delikatnie uniósł do góry. Bez słów uniosłam ręce i po chwili stałam przed nim w samych majtkach obszytych delikatnie koronką, a moja koszulka powoli wylądowała na ziemi

~
Spoglądając na Harrego, który górował nade mną nabierałam przeświadczenia, że tak chciałabym trwać przez całe życie. Leżałam w łóżku, nadal ubrana jedynie w majtki, a Harry patrzył w moje oczy przygryzając wargę i uśmiechając się lekko. Na jego oczach jeszcze delikatnie widniały czerwone żyłki od szlochu, ale znikały, zastępowane przez małe iskierki pożądania i … szczęścia? Jego ręce błądziły po moim podbrzuszu, co chwila zahaczał palcami o materiał moich majtek unosząc go do góry i upuszczając tak, że delikatnie obijał się o moją skórę. Uśmiechałam się wtedy delikatnie wypychając biodra. Usta Harrego co chwila składały na moich wargach intymne, czułe pocałunki, a podczas jednego z nich dłoń bruneta posunęła się nieco dalej, ponieważ delikatnie obsunęła moje majtki w dół po lewym udzie, a potem po prawym. Zarumieniłam się i oblizałam wargi. Jego dotyk dosłownie wypalał moją bladą skórę. Podkuliłam nogi, a Harry w krótkim czasie pozbył się całkowicie mojej bielizny, co sprawiło, że po mojej kobiecości przelała się fala gorąca bijąca od jego ciała.
- Jesteś taka piękna nago... - szepnął Harry, klękając pomiędzy moimi udami i przyglądając mi się bacznie.
Wyciągnęłam do niego ręce, a on podał mi dłonie unosząc moje plecy do góry tak, że po chwili już siedziałam.
- Ja... Nie... Nie jestem jeszcze gotowa na seks... - szepnęłam cicho – Ale myślę, że możemy zrobić coś innego. - powiedziałam czując, jak policzki dosłownie palą mi się od rumieńców.
- Co masz na myśli? - zapytał Harry błądząc nosem po delikatnej skórze mojej szyi.
- Ja... Zobaczysz. - szepnęłam zmieszana i zarumieniona.
Jego dłonie chwyciły moje pośladki i delikatnie pociągnęły mnie do góry.
- Podoba mi się, gdy przejmujesz inicjatywę. - szepnął.
Zadrżałam powstrzymując jęknięcie satysfakcji, gdy jego dłonie masowały moje pośladki, lecz odsunęłam się od niego niechętnie i wydęłam wargi. Spoglądał na mnie, a ja już zupełnie nie przejmowałam się moją nagością. Powoli wstałam, a on bez słów zrobił to samo. Gdy oboje stanęliśmy na ziemi przywarłam do niego całym ciałem i spojrzałam na jego wybrzuszenie w bokserkach.
- Mam je zdjąć? - zapytał, a ja pokręciłam głową.
- Zostawimy je sobie... - zamajaczyłam palcami na gumce jego bielizny.
Delikatnie położyłam dłonie na jego torsie i pchnęłam go powoli na łóżko tak, aby usiadł na jego krańcu. Zrobił to z delikatnie rozchylonymi udami. Zaparł się dłońmi za plecami nieco je odchylając i patrzył, jak usadawiam się z rozchylonymi udami tuż przy jego kolanach. Nie mógł się powstrzymać i wziął do ust swój palec wskazujący, po czym powolnym ruchem przejechał nim po mojej kobiecości, zatrzymując się na dłużej przy moim wejściu. Jęknęłam przeciągle jego imię, wplatając drżące palce w jego włosy. On nie czekając wsunął we mnie palec i powoli nim poruszał. Podkurczał go co chwila wiedząc, że zahacza wtedy o moje czułe miejsce. Bardzo przyjemne uczucie musiałam niestety przerwać.
- Nie. - szepnęłam z trudem chwytając jego nadgarstek – Najpierw ty.
Harry wysunął ze mnie palec cicho pomrukując gdy, przejechałam dłonią po wybrzuszeniu w jego bokserkach.
- Liv... - jęknął, kiedy zatrzymałam na nim rozpostartą dłoń i delikatnie ścisnęłam – Zrób to jeszcze raz... - wyszeptał, chociaż po jego minie sądziłam, że miał ochotę głośno jęknąć.
Zachowywał kontrolę, ponieważ obok był Louis, a oboje wiedzieliśmy jak bardzo lubił żarty o
seksie i inne docinki w tym temacie, więc woleliśmy nie ryzykować. Zrobiłam to, o co prosił mnie Harry i poczułam, ze jego penis coraz bardziej się napręża. Opuszkami palców gładziłam wybrzuszenie i zastanawiałam się, czy jednak nie zmienić moich planów co do pierwszego razu... Ale nie... Nie byłam gotowa.
Gardłowe, ciche jęknięcie niezadowolenia wydostało się z jego ust gdy przestałam. Spojrzał na mnie rozchylając pytająco usta, a ja podsunęłam delikatnie głowę, chwytając jego dolną wargę pomiędzy zęby. Pociągnęłam ją delikatnie do siebie i puściłam, czując metaliczny posmak krwi.
- Przepraszam. - szepnęłam zakrywając usta dłonią.
Styles westchnął.
- Nie szkodzi. - oblizał pękniętą wargę z odrobiny krwi – Jest okej, kontynuuj. - poprosił wręcz błagalnym tonem, a ja nie potrzebowałam dalszej zachęty.
Przysunęłam się bliżej tak, że moja wilgotna kobiecość znajdowała się tuż nad wybrzuszeniem bokserek Harrego. Uniosłam się delikatnie na kolanach. Moja klatka piersiowa ściśle przylegała do torsu Harrego, który tylko czekał na mój ruch. Widząc niecierpliwość w jego zielonych tęczówkach, delikatnie opuściłam kolana, i zahaczyłam kobiecością o jego krocze, poruszając biodrami w przód i w tył.
- Li... Liv... - jęknął Harry, a z jego ust wydobywały się sprośne komentarze szeptane wprost do moje ucha.
Gdy mówił mi o rzeczach, które by ze mną robił, czułam nagły przypływ podniecenia i adrenaliny, więc zwiększyłam nacisk na jego krocze i dosłownie zaczęłam się o nie ocierać, swoją wilgocią plamiąc jego bokserki, ale zupełnie mu to nie przeszkadzało. Sama czerpałam z tego wielką przyjemność, która budowała się stopniowo w moim podbrzuszu. Miałam całkowitą kontrolę nad Harrym i cholernie mi się to podobało.
Zrobiło się strasznie gorąco, lecz ja i tak stopniowo przyśpieszałam ruchy czując, że zaraz osiągnę szczyt rozkoszy.
- Kurwa mać, Liv, ja zaraz... - wycharczał Harry, ale nie zdążył skończyć, ponieważ wypuścił swoje ciepło w bokserki wcześniej, niż przewidywał.
Ja poruszałam się jeszcze chwilę, póki gorąco w podbrzuszu nie przemieniło się w przyjemne pulsowanie pomiędzy udami. Harry opadł na plecy a ja na jego tors, cicho i płytko oddychając. Pokój pachniał naszymi spoconymi ciałami i seksem, jeżeli można ten zapach tak określić... Przecież seksu nie uprawialiśmy. Cały czas drżałam, lecz stopniowo podniecenie i euforia opadały dając miejsce szczęściu i spełnieniu.
- Kocham patrzeć, kiedy dochodzisz. Wydajesz się wtedy taka... Bezbronna. - szepnął Harry, gładząc palcami linie mojego kręgosłupa.
Uśmiechnęłam się krzywo i już nieco pewniej pocałowałam go, przejeżdżając językiem po małej rance, którą stworzyłam.
* * *
Harry leżał na łóżku w jeansach, znad których wyglądała gumka świeżych bokserek, które chwilę po naszym intymnym zbliżeniu zmienił. Ja nałożyłam tylko świeżą bieliznę, wzięłam krótki prysznic i siedziałam tak z nagimi piersiami pomiędzy udami Harrego, wtulona w jego plecy. On, oparty plecami o wezgłowie łóżka bawił się moimi włosami, które 3 godziny temu pomagał mi suszyć.
Tak. Już 3 godziny siedzieliśmy tak milcząc i rozkoszując się swoim towarzystwem. Dłonie Harrego odczepiały się co chwila od moich włosów, by powędrować na moje nagie piersi. Patrzyłam, jak palce Harrego chwytają moje sutki i ciągnął je delikatnie do góry. Przygryzałam wtedy wargę tłumiąc jęk. Louis, z tego co powiedział mi Harry, siedział w salonie i oglądał coś w telewizji. Podobno nic nie wspominał o tym, żeby słyszał cokolwiek z naszych jęków podczas pieszczot, ale ja i tak nie mogłam w to uwierzyć.
Kiedy Harry zaczął nieco intensywniej masować moje piersi i zostawiał już 3 malinkę na mojej szyi, co nie było jednym z przyjemniejszych dla mnie uczuć, chwyciłam jego dłonie i nieco niechętnie zabrałam z mojego biustu, którego stwardniałe sutki wręcz domagały się pieszczot.
- Harry... Dlaczego nie mówiłeś, że jesteś z domu dziecka? - zapytałam go cicho, gdy położył ręce na moim brzuchu.
Nie odzywał się chwilę, a ja słyszałam szybkie bicie jego serca.
- Ja... Cóż, nie lubię rozmawiać o moim życiu. Szczególnie o dzieciństwie. - westchnął i wsunął dłonie pod gumkę moich majtek tak, że jego długie palce wystawały spod niej i leżały na udach.
- Ale kiedyś mi opowiesz, tak? - zapytałam cicho z nadzieją w głosie, a on mruknął coś pod nosem.
Postanowiłam już się nie dopytywać. Zamknęłam oczy i po chwili usłyszałam ciche chrapanie. Harry drzemał przytulając mnie mocno. Postanowiłam pójść w jego ślady. Chwyciłam kraniec kołdry i zakryłam się do pępka. Zasnęłam po chwili, stopniowo odpływając w objęcia snu.
* * *

(Harry)
Delikatny chłód przeszył moją skroń. Zmarszczyłem nos i otworzyłem oczy, delikatnie rozchylając wargi. Nadal trzymałem Liv przy sobie, lecz to uczucie zimna było dość dziwne, nie bardzo wiedziałem skąd pochodzi. Zamrugałem kilkakrotnie, a nagle usłyszałem obok siebie cichy głos.
- Śpiąca królewna wstała?
Niall.
Podskoczyłem, ale poczułem, że ktoś mocno chwyta mnie za ramię. Dopiero się zorientowałem, że oprócz Nialla jest w pokoju jeszcze dwóch facetów, z czego jeden nachylał się nad nagimi piersiami śpiącej Olivii z wyciągniętymi w ich stronę łapskami. Zacisnąłem uda mocniej na jej nogach umiejscowionych pomiędzy nimi, aby zatrzymać ją bliżej przy sobie.
- Zostaw ją. - syknąłem, lecz przerażenie ogarniało moje ciało z każda sekundą.
- Zamkniesz ryj, czy mam odstrzelić ci łeb? - zapytał Niall, a ja zamarłem.
Chłód, który czułem był spowodowany lufą pistoletu przyłożoną do mojej skroni. Przełknąłem ślinę i delikatnie załaskotałem Liv w brzuch, żeby się obudziła. Ona, nieadekwatnie do sytuacji zachichotała i otworzyła oczy.
- Harry... - mruknęła wyraźnie rozbawiona, lecz mnie nie było do śmiechu.
Minęła dobra minuta, zanim Olivia zorientowała się, co się dzieje. Przerażona zakryła piersi rękoma i mocno wtuliła się w moje plecy.
- Puść ją. - zażądał Niall mocniej przyciskając lufę do mojej głowy. - Jest moja.
Ani drgnąłem, nie pozwoliłbym jej dobrowolnie skrzywdzić, chciałem walczyć o jej bezpieczeństwo do usranej śmierci. Cholernie żałowałem, że schowałem pistolety do szafy. Mogłem mieć je pod poduszką lub w szufladzie szafki nocnej.
- To może inaczej.... - tym razem zwrócił się do Liv na co zareagowałem mocnym zaciśnięciem szczęki.
Horan wyjął z kieszeni scyzoryk, wysunął ostrze z cichym brzdęknięciem i jego płaską część przyłożył do jej policzka. Obróciła go, a on uśmiechnął się sucho. Moja zawstydzona bogini opuściła głowę. Była przerażona, w jej oczach majaczyły łzy.
- Spójrz na mnie. - zażądał ostro.
Olivia ignorowała go drżąc, co czułem na całym ciele. Obiecałem sobie, że będzie ze mną bezpieczna. Nie wywiązałem się z obietnicy danej sobie samemu.
Niall nie tolerował jej sprzeciwów i przyłożył do jej brody ostrze scyzoryka, które delikatnie przekłuło skórę. Po szyi Olivii ściekła strużka krwi, a ona uniosła głowę dumnie, starając się nie okazywać strachu. Dłońmi gładziłem jej brzuch nadal czując broń tuż przy skroni. To zaskakujące, a jednocześnie przerażające, że Niall potrafił grozić śmiercią dwóm osobom jednocześnie.
- Albo każesz mu cię puścić, albo odstrzelę mu łeb. - Niall cały czas trzymał pistolet przy mojej głowie.
- Nie, Liv... Nie rób tego... - prosiłem cicho, ale ona nie słuchała.
Chwyciła mocno moje dłonie i mechanicznie zabrała je ze swojego brzucha, a ja spoglądałem na nią zszokowany. Odkryła swoje piersi aby wstać, co wykorzystał jeden z facetów stojących nad łóżkiem. Nachylił się i ścisnął jej prawą pierś, a Liv ani drgnęła, chociaż widziałem, że jest bliska płaczu. Starała się być dumna i nie okazywać strachu, co wywoływało we mnie podziw do jej osoby a jednocześnie ogrzewało krew w żyłach. Przecież ona szła na pewną śmierć! Krew w moich żyłach nabuzowała się jeszcze bardziej, chciałem coś powiedzieć, ale wiedziałem, że mogę zaszkodzić tym sytuacji Liv oraz swojej, więc siedziałem cicho dusząc łzy.
- Robię to dla ciebie Harry... Mam nadzieję że zrozumiesz. Tak musi być.- wyszeptała drżącym głosem i zabierając jego rękę z piersi wstała, a ja bezradnie wyciągałem do niej swoje dłonie.
Nie chwyciła ich.
To, co przed chwilą powiedziała sprawiło, że nie mogłem jej tak zostawić. Chciałem umrzeć albo żyć razem z nią.
Spoglądałem na nią, jak odważnie stanęła zakrywając piersi rękoma. Ten zboczeniec, który wcześniej ją macał zabrał jej nadgarstki i wykręcając je związał jakimś mocno postrzępionym, cholernie obcierającym skórę sznurkiem za jej plecami. Po policzkach Liv płynęły potoki łez, a ja chwyciłem się ostatniej deski ratunku.
- Jeżeli chcesz ją zabrać stąd i zabić... - szepnąłem do Nialla bezradny – To zabierz i zabij też mnie.
Rysy twarzy Horana wyostrzyły się i delikatnie odsunął lufę pistoletu od mojej skroni. Masował się beznamiętnie po brodzie, a ja cały czas patrzyłem na Liv, która bezgłośnie mówiła, żebym tego nie robił, żebym się wycofał.
- Zmiana planów chłopaki. - powiedział, a ja patrzyłem na niego spode łba. - Bierzemy też jego. Eric, zwiąż go. - zarządzał od faceta, który przytrzymywał mnie za ramię.


Po chwili stałem obok Olivii ze związanymi nadgarstkami, a ona mierzyła mnie wzrokiem.
- Zostań, masz jeszcze szansę... - szepnęła Liv, ale nim się obejrzała, twarda dłoń Horana wylądowała na jej policzku.
- Nie odzywaj się suko, jeżeli ci na to nie pozwolę. - warknął i machnął dłonią, która zaczęła mu się zaczerwieniać od wewnątrz.
Jej czerwone odbicie widniało na policzku Liv.
Miałem ochotę go kopnąć, gdy półnaga Olivia zalała się łzami. Złość, adrenalina i wkurwienie plątały się ze sobą w moim ciele dając wybuchową mieszankę. Próbowałem przez chwile wyrywać nadgarstki, ale Eric, jeżeli dobrze pamiętam, uderzył mnie pięścią w plecy tak, że zgiąłem się w pół. Liv patrzyła się na mnie z bólem, tak samo jak ja na nią, ale milczała nie chcąc ryzykować kolejnego, siarczystego policzka.
- Gdzie Louis?- zapytałem cicho, zaciskając szczękę z bólu.
- Tam, gdzie dawno powinien już być. - zaśmiał się – Mike kopie mu dół w ogródku. Stawiał się, ale nóż wygrał to starcie. Miałeś strasznie twardy sen. Nie usłyszałeś jego krzyku? - zapytał z szyderczym uśmieszkiem, a ja już nie mogłem wytrzymać tego co mówił.
Zamachnąłem się nogą, a moja stopa wylądowała na kroczu Nialla. Ten, mało zaskoczony, zgiął się w pół i spojrzał na mnie, spluwając na ziemię. Przeniósł wzrok na Erica. Mięśniak odsunął się ode mnie.
Zabili Louisa. Teraz zrozpaczenie wyparło wszystkie moje negatywne uczucia dając miejsce nowemu.
Kurwa mać.  
Nie dali mi się nacieszyć tym, ze go odzyskałem. Nie dali mi się nacieszyć moją Liv. Wszystko jebało się na łeb na szyję. Łącznie ze mną, kiedy zostałem niespodziewanie uderzony, chyba w odwecie, czymś ciężkim w głowę. Usłyszałem tylko przeraźliwy pisk Olivii, poczułem gęstą, gorącą krew spływającą po szyi i straciłem przytomność upadając na ziemię.

ZMIANA PLANÓW. NOWY ROZDZIAŁ DZIŚ A NASTEPNY ZA TYDZIEŃ W PIĄTEK.
KOMENTUJCIE, OBSERWUJCIE BLOOGA, ZAPRASZAM NA MOJEGO TŁAJTERKA, KTÓRY NA TYDZIEŃ JEST ZWIESZONY, ALE NIE RPZEJMUJCIE SIĘ MYSZKI.
KOCHAM X

9 komentarzy:

  1. Tak bardzo przepraszam ze nie skomentowalam tamtego rozdzialu. Matko to jest świetne kocham to normalnie omg <3 Kocham ciebie ze to piszesz omg! Serio zabili Louisa?! A co bedzie z nimi?! Omg Olivia jest naga omg co jej zrobia :O omg czekam na nn kocham cie <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Boże *o* nie mogę w to uwierzyć *o* wiedziałam że niall ich kiedyś znajdzie ale nie że teraz i to w takim momencie *o* KOCHAM TO I CZEKAM DO PIĄTKU ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zabili Lou :"""( ryczę T.T
    Omfg @emili_sd

    OdpowiedzUsuń
  4. i tydzień mam się denerwować cl z nimi? Jezu nie..

    OdpowiedzUsuń
  5. ten rozdział jest >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
    biedaczek Lou :'( i teraz cały tydzień czekać na kolejne przygodny Hiv ... mam nadzieję,że jakoś z tego wyjdą ! / @loczekxx

    OdpowiedzUsuń
  6. o ja pierdole
    o kurwa mać
    ja pierdole nie wytrzymam tygodnia
    o kurwa
    niall ty jebany sukinsynu
    o kurwa ja chce już nastepny
    to jest takie aldkjsfhfh >>>>>>>>>>>>>

    OdpowiedzUsuń
  7. Fcjndkslojfkdxmldklzdkzlslldod
    Jeju nie nie mogli zabić Lou ! :c
    Jak ja przeżyję ten tydzoeń czekania?

    OdpowiedzUsuń
  8. Boże to jest takie genialne że chyba zaraz padne
    Jezu jezu jezu

    OdpowiedzUsuń
  9. rozdział świetny
    czekam na kolejny
    ndkndibos

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K