Każdy mój krok
stawiałam delikatnie i niepewnie bojąc się, że zaraz się
poślizgnę i wywrócę, a potem nie wstanę. Od kiedy zobaczyłam
poszarpane rany na ciele Harrego, moje ciało całe się trzęsło i
ledwo co było posłuszne mojej woli. Wiedziałam, że jak się
wywrócę na śliskich kafelkach łazienki to już nie wstanę,
wyczerpana tym wszystkim.
W dodatku Niall
nie dzwonił. O niego też zaczynałam się powoli martwić. Nigdy
tak długo mnie nie ignorował. Ba, no nigdy mnie nie ignorował,
przynajmniej zawsze napisał mi, że nie może ze mną rozmawiać, a
teraz to tak, jakby przepadł jak kamień w wodę. Ani be, ani me.
Nic.
Wróciłam wzrokiem na bruneta, który usiadł na pralce puszczając moją
zziębniętą dłoń, co sprawiło, że na mojej twarzy zagościła
oznaka niezadowolenia. Zatarłam ręce i nic nie mówiąc kucnęłam
pod umywalką i otworzyłam stojącą tam szafkę Wyjęłam z 2
ręczniki i znalazłam za nimi białą apteczkę. Wyjęłam ją z
lekkim uśmiechem na bladej twarzy i wyciągnęłam rękę do góry,
odstawiając ją na kant umywalki. Chwyciłam w dłonie ręczniki i
podniosłam się z trudem, czując nieprzyjemne mrowienie w udach.
Odwróciłam wiotkie jeszcze ciało w jego stronę i podeszłam do
pralki. Położyłam apteczkę na pralce i podałam mu ręcznik.
Harry spojrzał na mnie zaciekawiony.
- Po co mi on? -
zapytał niepewnie, ściskając szorstki materiał w swoich długich
palcach.
Westchnęłam i
otworzyłam apteczkę, bacznie obserwowana, przez jasno zielone oczy
Harrego. Wyjęłam z niej niewielką buteleczkę wody utlenionej, z
jeszcze nie otwieraną zakrętką, kilka wacików i stanęłam
pomiędzy jego nogami. Drżącymi palcami odkręciłam buteleczkę,
która z charakterystycznym pyknięciem otworzyła się. Nalałam
kilka kropli na wacik, który całkowicie przesiąkł płynem.
Obróciłam go w palcach, nieco lepiej rozprowadzając w ten sposób
płyn po waciku.
- Żebyś miał
się w co wgryźć. - powiedziałam szybko i przyłożyłam
przesiąknięty wacik do szramy na lewej piersi Harrego.
Jego krzyk rozdarł
ciszę pomiędzy nami panującą, a jego ciało wygięło się
niebezpiecznie do tyłu. Oddychał ciężko, a na jego ranie
stopniowo pojawiała się biała piana. Jego pięści zacisnęły się
na ręczniku, kiedy ponownie przyłożyłam wacik do rany. Cały
zadrżał i już po chwili ręcznik znalazł się pomiędzy jego
zębami, które mocno się na nim zacisnęły. Nadal słyszałam jego
tłumione okrzyki bólu, kiedy głębokie rany były brutalnie
drażnione przez wodę utlenioną, raz po raz. Spoglądałam co chwila na jego tors. Niektóre jego tatuaże chyba nie będą już od tych ran wyglądały tak jak wcześniej.
Ale te dwie piękne jaskółki... na szczęście pozostały nietknięte.
Ledwo ledwo.
Ledwo ledwo.
Spojrzałam w jego
oczy, kiedy namaczałam kolejny wacik. Moje spojrzenie były pełne
współczucia i poczucia winy.
- Przepraszam. -
szepnęłam, kiedy przyłożyłam wacik do największej z ran.
Nie usłyszałam
jednak krzyku. Harry wyjął ręcznik z ust i chwycił moje policzki
w dłonie. Poczułam urywek jego gorącego oddechu na policzkach,
zanim wpił się brutalnie w moje usta. Całował mnie zachłannie.
Im mocniej przyciskałam wacik do rany, jego pocałunki stawały się
zachłanniejsze i bardziej nieprzyzwoite.
Kiedy w końcu po
omacku przejechałam wacikiem po całej długości rany, chyba lekko
nadszarpnęłam jego wytrzymałość na ból ponieważ jego gorący
język wślizgał się pomiędzy moje wargi, oplatając mój w
ciasnym uścisku. Zachłysnęłam się powietrzem i opuściłam rękę,
upuszczając wacik na podłogę. Mimo to, intensywność pocałunku
nie zmalała. Poczułam metaliczny smak krwi , która delikatnie
splamiła moje wargi, spływając ze świeżo naruszonego naszym
pocałunkiem rozcięcia na ustach bruneta. Jego ciemne loki łaskotały
moją twarz, a każdy ruch jego języka przyprawiał mnie o jeszcze
większe dreszcze. Mimo, że Harry siedział na pralce, musiałam
stać na palcach, żeby nie pozwolić naszemu pocałunkowi się
zakończyć. Kilka drobnych kropel krwi spłynęło po naszych
wargach i skapnęło na moją koszulkę do spania. Wtedy już
wiedziałam, że powinniśmy zaprzestać tych czułości. Z niemałym
trudem odepchnąłem jego język od mojego i rozłączyłam nasze
usta. Łapczywie nabierałam oddechy, czując palący rumieniec na
policzkach. Jeszce nigdy się z nikim tak nie całowałam. To było
magiczne... W taki inny sposób. To był nieprzyzwoity, ale jednak
magiczny pocałunek, którego tak łatwo chyba nie wymażę ze swojej
pamięci. Harry przejechał kciukiem po mojej dolnej wardze,
ścierając z niej resztki swojej krwi, która osadziła się na jego
sporym kciuku. Wytarł go w wacik, który zabrał z pralki.
Spoglądałam na
niego jak otępiała. Zdecydowanie, to był najlepszy pocałunek
mojego życia, mimo tej całej krwi i innych niesprzyjających mu
okoliczności.
- Kto cię tak
pobił? - zapytałam już nieco delikatnie przemywając jego rany
świeżym wacikiem.
Harry milczał jak
grób tak, jakby zignorował każde słowo, które padło przed
chwilą z moich ust. Cholera jasna, to tak bardzo mnie nakręcało,
chociaż powinno kurewsko wkurwiać. Przycisnęłam brutalnie wacik
do jego rany nadal nie słysząc odpowiedzi. Syknął poddenerwowany
i spojrzał na mnie z wściekłością.
- Liv! Kurwa mać,
nie rób tak! - chwycił brutalnie mój nadgarstek, na co ja
spojrzałam na niego zdziwiona. Jego dotyk parzył tak jak zwykle,
lecz tym razem w cholernie nieprzyjemny sposób.
- Przepraszam... -
wydukałam – To boli... - szepnęłam.
Harry momentalnie
mnie puścił. W jego oczach zabłysła troska i żal. Chwycił moją
dłoń i zaczął obdarowywać szczodrze mój nadgarstek pocałunkami
tak, jakby od tego zleżało moje życie. Próbowałam go zabrać
zakłopotana. Jego wargi paliły moją skórę i widząc szkarłatne
plamki na moim nadgarstku stwierdziłam, że znowu otworzył ranę na
wardze.
- Harry.
Przestań proszę cię. - wyszeptałam.
Jego twarz uniosła
się lekko do góry. Przejechał kciukiem po nadgarstku.
- Głupia... -
zaśmiał się słabo i musnął ustami moje czoło.
Poczułam, że
jego krew osadza się na moim bladym czole, ale nie bardzo mi to
przeszkadzało. Po chwili przetarł ją tym samym wacikiem, którym
oczyścił z krwi swój kciuk i uśmiechnął się do mnie krzywo. W
jego oczach błyszczało poczucie winy, ale ja jakoś tak dziwnie
wcale się na niego nie złościłam. Wręcz przeciwnie. Odkryłam w
nim trochę człowieka, trochę uczuć. I to było piękne.
* * *
Kilka
szklanek wylądowało wraz z talerzami po obiedzie w zmywarce. Nie
sądziłam, że Styles tak dobrze gotuje. Szczerze powiedziawszy, to
nigdy nie jadłam lepszego makaronu po bolońsku. Niby takie proste
danie, a potrafi zaskakiwać.
Zaraz
musiałam zmykać do pracy, jeżeli nie chciałam się spóźnić.
Już i tak dawno w niej nie byłam, więc powinnam tam pójść,
jeżeli chciałam dostać wypłatę. A cholernie mi była teraz
potrzebna.
Telefon
wyrwał mnie z zamyśleń. Wytarłam ręce w białą ścierkę i
minęłam Harrego wchodzącego do kuchni, biegnąc do salonu.
Odebrałam telefon nawet nie patrząc, kto dzwoni.
Po
drugiej stronie usłyszałam czyjś ciężki oddech.
- Jak
tam Harry? - zapytał, a ja od razu pisnęłam ze strachu. - Miałem
zamiar załatwić go tak jak twojego brata, ale zwiał mi skurwiel. -
powiedział, lecz zanim zdążyłam coś powiedzieć, Harry zabrał
mi telefon i rozłączył się.
Spojrzałam
na niego.
- Kto
cię pobił? Powiedz mi! - płakałam niekontrolowanie, a mokre łzy
wypalały szczelinki w moich policzkach. - Powiedz! Ten ktoś zabił
Adama! Skąd go znasz? - krzyczałam nie mogąc się uspokoić.
Widząc
jego milczenie podeszłam do niego blisko i zaczęłam go okładać
pięściami po torsie, nie zważając na jego rany. Tym razem chwycił
moje nadgarstki dwa razy mocniej niż poprzednio i wykręcił je
boleśnie. Nie zważał na moje protesty i bolesne łkanie, tylko
trzymał je tak aż do momentu, w którym zaczerwienienie nie
rozrosło się poza uścisk jego dłoni.
- Nie
twój zasrany interes.
Wmurowało
mnie w ziemię. Ton jego głosu był szorstki i obojętny. Spojrzałam
na moje nadgarstki i zalałam się łzami, delikatnie drżąc.
Spojrzałam na jego twarz szukając jakichkolwiek oznak człowieczych
uczuć, ale zobaczyłam tylko obojętność na każdy mój płaczliwy
jęk.
Nie
pamiętam, jak szybko się spakowałam. Wiem tylko, że zajęło mi
to bardzo mało czasu. Zbiegłam na dół z torbą upchaną niedbale
wpychanymi do niej ubraniami i rzeczami codziennego użytku.
Jak się
mogłam spodziewać, Harry stał przy drzwiach. Jego rysy wyostrzyły
się, gdy mnie dostrzegł.
-
Zdajesz sobie sprawę, że nigdzie cię nie wypuszczę? - zapytał,
gdy zobaczył mnie schodzącą z torbą na ramieniu.
-
Jestem spóźniona do pracy Harry. - powiedziałam ignorując jego
słowa.
Starłam
się go wyminąć, ale skutecznie tarasował mi drogę. Jego ciało
prawie całkowicie odcinało mnie od wyjścia. Czy on musiał być
taki.... Wielki?
- Mam
to w dupie. - syknął, a jego słowa wręcz ociekały niechęcią do
mojego sprzeciwu na jego „rozporządzenia”.
Spojrzałam
na niego podirytowana i zaczęłam tupać szybko nogą. Kiedy
staliśmy tak dobrą minutę nic nie mówiąc, spojrzałam na swoje
sine nadgarstki. Tym razem chyba kompletnie nie obchodziło go to, że
zrobił mi krzywdę. Blado fioletowe siniaki okalały moje nadgarstki
jak bransoletki.
Poczułam,
że moje oczy delikatnie zachodzą łzami.
-
Harry... Jak nie pójdę dziś do pracy to Betty mnie zwolni! -
jęknęłam niezadowolona.
-
Betty? - uniósł brew, na co pośpiesznie kiwnęłam głową.
- Moja
szefowa. - mruknęłam.
Zmierzył
mnie wzrokiem i westchnął.
-
Zawiozę cię do pracy, a potem z niej odbiorę. - powiedział
szybko.
Nie,
nie, nie.
Nie
chciałam się godzić na taki układ, nie ma mowy. On nie będzie
mnie kontrolował, bo tak mu się podoba. Zacisnęłam palce w
pięści i wywróciłam oczyma, czując, że na moje policzki
spływają rumieńce złości.
-
Harry... - szepnęłam prosząco.
- Nie
ma innej opcji, słyszałaś! - wydarł się prosto w moją twarz,
czego się zupełnie nie spodziewałam.
Rasowy
palant.
Jego
miętowy, gorący oddech owiał moją twarz i miałam wrażenie, że
moja skóra się od niego rozpływa. Mimo tego, że traktował mnie
jak śmiecia i osobę, którą się tylko pomiata, to nadal czułam,
że przy nim miękną mi kolana i tracę jakąkolwiek wolną wolę.
Cholera, to było takie okropne uczucie.
- Ja...
Ja... - zaczęłam niepewnie. - No dobrze. - szepnęłam przerażona.
- Odkładaj torbę. - wskazał na czarny materiał wypełniony po
brzegi moimi ciuchami. Zamrugałam kilkakrotnie oczyma i zsunęłam
momentalnie czarny pasek torby z ramienia. Upadła z plaskiem na
ziemię, delikatnie przechylając się na bok. Stałam tak, patrząc
na jego szybko unosząca się i opadającą klatkę piersiową. Przez
jego białą koszulkę dostrzegałam słabe zarysy jego ran i
strupów, co wywołało tylko dreszcz rozchodzący się po mojej
skórze na wspomnienie ich opatrywania w łazience.
Harry
momentalnie kopnął moją torbę gdzieś w bok. Miała ochotę
wykrzyczeć : Debilu, miałam tam fiolkę cholernie drogich perfum!
Głośno
wypuściłam powietrze, a gdy ponownie je nabrałam, do moich nozdrzy
dostał się ostry, owocowy zapach. Harry chyba też go wyczuł, po
zmarszczył nos i przeniósł wzrok na torbę. Jeden z jej boków
zrobił się ciemniejszy, najwyraźniej przesiąknięty moimi
perfumami, które tak oszczędnie używałam wiedząc, że za fiolkę
zapłaciłam 50 funtów.
Miała
ochotę opieprzyć Stylesa, ale wolałam się ryzykować kolejnym
wrzaskiem lub siniakiem spowodowanym wybuchem jego złości.
Moje
oczy zaszły łzami od na prawdę intensywnego teraz zapachu perfum.
Przetarłam zaczerwienione oczy dłońmi.
-
Dzięki. - rzuciłam sarkastycznie. - Możemy już jechać? Spóźnię
się. - szepnęłam patrząc na niego błagalnie.
Kiwnął
głową powolnie. Nachyliłam się i odsunęłam boczną kieszeń
torby, pachnącą grejpfrutem i malinami. Wyciągnęłam z niej
kluczyk do kwiaciarni, od którego na kilometr pachniało resztką
moich wspaniałych i drogich perfum.
Chyba
teraz będę musiała nosić go przy sobie, żeby ładnie pachnieć.
Przepraszam za to, że rozdział jest taki... Zły ale przeżywam teraz Chillsa XD ale cóż, kolejny rozdział niespodzianka - mam nadzieję, że się podobał mimo wszystko :)
Zachęcam do komentowania, to motywuje pysie.

och... on nie jest zły... jest... jest... jest genialny :) boże ten pocałunek *-* czuje się jak w niebie *-* nw co mam napisać :) kurde niall moim zdaniem przesądza :( to jest okrutne :c jak można tak traktować ludzi :'c no jak??? :'c
OdpowiedzUsuńjezu z a k o c h a ł a m się w tym odpowiadaniu. oby tak dalej kochanie, oby tak dalej :)
OdpowiedzUsuńJej, o co chodzi Stylesowi, najpierw całuje potem jest taki dupkowaty.... Świetne opowiadanie! Weny życzę :>
OdpowiedzUsuń@Gagrasia
Bardzo fajny :) i czekam na nastepne - @emili_sd
OdpowiedzUsuńJezuuuu kocham to ff
OdpowiedzUsuńXxx
Czekam na następny xx
Nie spodziewałam się ze Harry moze tak zareagować.. ciekawe co dalej.. CZEKAM NA KOLEJNY ROZDZIAL <3
OdpowiedzUsuńo jejku, jakie to słodkie alisfhailfhasilfhliasfliashfilash czekam na nexta <3
OdpowiedzUsuń