wtorek, 22 kwietnia 2014

Rozdział 15



     W tym samym momencie, gdy głos Harrego obezwładnił moje zmysły, chłodne strugi deszczu spłynęły po moim ciele. Zadrżałam z zimna i zazgrzytałam zębami. Moje roztrzepane, mokre już po chwili włosy zaczęły stopniowo przyklejać się do mojej twarzy. Chłodny podmuch wiatru sprawił, że zatrzęsłam się niekontrolowanie nadal stojąc tyłem do Harrego.
Nie odzywał się.
Może to i dobrze. Może miałam humory jak kobieta w ciąży, ale teraz, gdy już tu był chciałam, żeby zniknął. Znajome pieczenie w nadgarstkach powróciło mimo że siniaki zniknęły prawie całkowicie. Nie dość, że chciałam oddać mu za to, co mi zrobił, to jednocześnie cholernie się go bałam. Każdy jego ruch wzbudzał we mnie lęk i paraliżował moje mięśnie nawet wtedy, gdy Styles chciał być czuły i opiekuńczy. Po postu tym nagłym wybuchem złości i siniakami pozwolił mi „przykleić” mu etykietkę złego, nieczułego gnojka. Na razie nie miałam ochoty jej odklejać.
Deszcz padał coraz gęściej a ja drżałam, chyba nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Cichy jęk wydostał się z moich ust, kiedy wiatr ponownie zawiał przenikając przez moje przesiąknięte wodą ubrania aż do delikatnej, wilgotnej skóry. Ulgę przyniósł mi miękki, ciężki i czarny jak noc płaszcz Harrego, który w milczeniu zarzucił mi delikatnie na plecy. Jego duże, silne dłonie znalazły się na moich ramionach i obróciły mnie w jego stronę ze stanowczością, jaką miał w sobie tylko on. Harry miał na sobie prześwitującą od deszczu, białą koszulkę, a na jego klatce piersiowej dostrzegłam kilka tatuaży. Tylkom tyle mogłam dostrzec patrząc przed siebie. Niepewnie uniosłam wzrok, przemykając powieki. Brunet wyglądał cudownie nawet wtedy, kiedy jego loki opadały całkiem płasko na jego twarz, a jego usta układały się cienką linię. Jedna dłoń Harrego uniosła się z mojego ramienia i powędrowała na moja twarz, delikatnie opadając na policzek. Pozwalałam mu na te gesty mimo to, że bałam się jego dotyku, jego dłoni. Dużych, silnych dłoni. Opuszek jego kciuka delikatnie gładził moją siną od wiatru i chłodu dolną wargę aż do momentu, kiedy znowu nie nabrała różowej barwy.
- Zimno ci. - szepnął zjeżdżając prawą dłonią z ramienia na mój nadgarstek.
Delikatnie uniósł moją rękę i przeprowadził ją opiekuńczo przez rękaw płaszcza, bardzo delikatnie trzymając dłoń na jeszcze lekko sinej części mojej bladej ręki.
Czyli jednak miał w sobie trochę człowieczych uczuć.
To samo zrobił z drugą ręką, a gdy płaszcz już swobodnie na mnie opadł bez ryzyka, że osunie się na ziemię, Styles wychylił delikatnie głowę i spojrzał na lekko pokruszoną płytę nagrobną, a potem na mnie.
- Uderz mnie. - wyszeptał, nadstawiając lewy policzek w moją stronę.
Osłupiałam, nie wiedziałam, co miałam powiedzieć. To wszystko działo się bardzo powoli, ale jednocześnie za szybko, żebym mogła to wszystko przeanalizować. Stałam jak słup soli, który zaraz miałby się rozpuścić z bezradności na tym deszczu. Czułam, jak obie wargi powoli zaczynają mi zachodzić sinawym kolorem.
Pieprzony deszcz.
- Nie. - wyszeptałam – Czemu miałabym to zrobić? - zapytałam, lekko unosząc rękę.
Ciężki rękaw płaszcza zmusił mnie do użycia nieco większej siły , aby zebrać mokre i przeszkadzające mi włosy z czoła. Zielone oczy Harrego nieco zbledły, kiedy spojrzał na mój nadgarstek, który odsłonił się nieco, gdy poprawiałam włosy.
- Wyżyj się. - szepcze – Wyżyj się na mnie, nie na grobie brata, to nie jest rozwiązanie – ani dla nagrobka, ani dla twoich stóp. Uderz mnie. - powtórzył, lecz tym razem szybko pokręciłam głową.
- Nie chcę cię bić. Nie dam rady cię uderzyć... - szepnęłam, a szum deszczu niemalże zagłuszył moje słowa.
Bałam się konsekwencji. Nawet, jeśli Harry prosił mnie o policzek to miałam obawy, że znowu wpadnie w furie i zrobi mi krzywdę. Nie chcę tego. To zdecydowanie nie jest najprzyjemniejsze doświadczenie. Opuściłam głowę dając mu do zrozumienia, że nie chcę już o tym rozmawiać. Bez problemu wsunęłam dłonie pod płaszcz aby ukryć to, że zaciskam bezsilnie pięści. Wkładałam w ten gest jednak tak mało siły, że zaraz moje palce się rozprostowały.
Jesteś słaba, Olivio Prince.

* * *

(Harry)
Trzymałem telefon przy uchu czekając, aż sygnał oczekiwania umilknie, a Niall ponownie zignoruje mój telefon. Już miałem sam zakończyć połączenie, ale usłyszałem po drugiej stronie widocznie znudzony głos Nialla:
- Czego ty chcesz, Styles? - mruknął z lekką nutką rozbawienia w głosie. - Przeszkadzasz mi w pracy, Louis czeka na kolejne lanie. - zaśmiał się szyderczo, a ja czułem narastającą we mnie wściekłość i furię.
- Potrzebuje pieniędzy Niall. Nie mam ich teraz... Daj mi czas. - powiedziałem siląc się na neutralny ton.
Po chwili ciszy Niall odpowiedział mi.
- Sam powiedziałeś Erciowi przed kilkoma minutami, że potrzebujesz tylko tygodnia. Więc w czym problem, Styles? - zaśmiał się.
- Problem jest w tym, że dług wzrasta w zastraszającym tempie, a ja nie mam teraz 30 000 funtów? - warknąłem.
Niall westchnął i mlasnął przeciągle dając mi do zrozumienia, że nudzi go ten temat. Słyszałem głośny oddech Louisa i jak cicho skomle moje imię. Musiał być gdzieś blisko Nialla.
- Okej, tydzień. Dostarczę ci tę kasę za tydzień. Tylko proszę cię, daj mi porozmawiać z Louisem. - powiedziałem, tym razem używając błagalnego tonu.
Wiedziałem, że Horan lubi, gdy ktoś się przed nim „płaszczy”.
- Tydzień... Dostarczysz mi 35 tysięcy funtów i możesz sobie z nim pogadać.
Wypuściłem głośno powietrze.
- Na chuj ci ta kasa Grave, skoro i tak jesteś jebanym bogaczem? - krzyknąłem do słuchawki.
Śmiech Nialla był tak głośny, że zabolała mnie głowa.
- Ta kasa jest moja. Louis mi ją zapierdolił, dobrze o tym wiesz.
- Zapierdolił ci 20 tysięcy! - warknąłem.
- Chcę mieć jakąś korzyść z tego, że tak się staram ukrywać tego chuja. - warknął. - To jak? Chcesz z nim gadać czy nie? - syknął.
Przygryzłem wargę i pokiwałem głową, lecz gdy dotarło do mnie, że Niall raczej tego nie zauważy szybko powiedziałem:
- Tak.
Minęła dłuższa chwila, po której usłyszałem ochrypły głos Louisa.
- Harry, czemu pakowałeś się w to gówno?
Czułem, że Louis cierpi. Słyszałem to w jego głosie. Mimo to, odpowiedź na jego pytanie wydawała mi się oczywista.
- Bo jesteś moim kumplem... Jak się czujesz? Trzymasz się? - zapytałem go, delikatnie opierając się ręką o parapet w sypialni.
- Jak możesz mnie pytać jak się czuje? Czuje się zajebiście, jak zawsze. - Tomlinson starał się mnie pocieszyć, lecz wiedziałem, że nie jest najlepiej.
- Przestań... Odbiję cię, zobaczysz. - powiedziałem.
Byłem zdeterminowany do tego stopnia, że mógłbym sprzedać własny dom, byleby móc go uratować i ulżyć mu w cierpieniu, ale no to było już chyba nieco za późno.
- Harry... - szepnął – Nie wiem kurwa, kim jest ta laska... - zakaszlał – Której cały czas bronisz... Ale obrywam za nią. Wiem, że nie broniłbyś jej, gdyby nie była ważna. Dlatego rób to dalej. Wytrzymam. - skończył ale po chwili jęknął z bólu, a ja usłyszałem słabo głos Nialla „Zamknij ryj śmieciu!”.
Zacisnąłem pięści, kiedy Horan ponownie odezwał się w słuchawce:
- Znasz moje stanowisko w sprawie Liv. Masz tydzień. - Warknął i rozłączył się.

~

Słowa Louisa sprawiły, że poczułem się pewniej. Wiedziałem, że Tomlinson chce mi się w ten sposób odwdzięczyć za to, co dla niego robię, ale nie wiedziałem co Horan zrobi mu, gdy dowie się, że właśnie stoję ¼ metra od Liv na cmentarzu przed nagrobkiem Adama, ona ma na sobie mój płaszcz, a ja mam zamiar zabrać ją do mojego domu.
Cały czas bacznie obserwowałem Olivię, chcąc wyczytać z jej postawy jakiekolwiek emocje. Jej spuszczona głowa wskazywała na to, że nie ma już siły na to, żeby mnie uderzyć, żeby mi wygarnąć. Moja biedna, krucha istotka. Chciałem, żeby przywaliła mi raz a dobrze. Zasłużyłem. Za te nadgarstki, za jej łzy, za jej cierpienie. Do cholery, zasłużyłem. Ale ona nie chciała mnie bić. Po tym wszystkim i tak nie chciała mi się odpłacić. Była dla mnie zbyt dobra.
- Zbieram cię do domu. - wyszeptałem, a ona powoli uniosła głowę.
Jej dolna warga delikatnie drżała i znowu zaczynała sinieć. Sam zaczynałem drżeć z zimna, lecz gdy patrzyłem w jej oczy zapominałem o wszystkim dookoła mnie, nawet o obezwładniającym mnie chłodzie.
- Harry, ja nie chcę. - powiedziała cicho.
Nie zdziwiłem się. Wypuściłem cicho powietrze, które przeistoczyło się w parę i spojrzałem na nią. Deszcz delikatnie zamazywał jej twarz, lecz dokładnie widziałem na jej policzkach łzy.
- Zaufaj mi, proszę. - szepnąłem – Nie chciałem cię skrzywdzić. Na prawdę. Wiem, że to zrobiłem. Ale nie chciałem. - zakończyłem drżącym głosem.
Pokręciła głową i zaczęła cofać się sporymi krokami. Nie zrobiła ich zbyt dużo, ponieważ potknęła się o nagrobek. Szybkim susem stanąłem przed nią i objąłem ją w talii tak, żeby nie upadła. Postanowiłem wykorzystać sytuacje jej szoku i nieuwagi.
Uniosłem ja do góry chwytając ją w talii i przerzuciłem jej drżące i ociekające woda ciało przez ramię tak, że jej stopy znajdowały się na wysokości moich ud.
Od razu poczułem mocne uderzenia pięściami w plecy. Zastanawiało mnie skąd taka kruszynka może wykrzesać tyle siły.
- Przestań i tak cię nie puszczę – powiedziałem, i ruszyłem mokrą trawą w stronę wyjścia z cmentarza.

* * *
(Olivia)
Harry wyciągnął mnie z auta tak samo jak wcześniej przed cmentarzem mnie do niego wepchnął mimo tego, że bez przerwy się opierałam. Nawet z samochodu nie udało mi się uciec, mimo że na każdym czerwonym świetle szarpałam za rączkę drzwi. Zablokował je... Jejku jestem taką cholerną hipokrytką – raz chcę, żeby Harry przy mnie był, a potem próbuje mu uciekać.
Kurwa.
Gdy Styles przekroczył próg swojego niedużego domu, do mojego nosa dotarł ten znajomy z jego auta mdły zapach papierosów i mięty, która stała w doniczce na szafce w korytarzu... Nie wiem po co. Może Styles pijał z niej napar? Nie zastanawiałam się nad tym dłużej. Moje ciało delikatnie podskakiwało na ramieniu bruneta, gdy szybko wchodził po schodach. Odetchnęłam gdy stanął na równej podłodze korytarza. Odchyliłam boleśnie szyję i spojrzałam na długi, mokry ślad, który zostawiał za sobą Styles.
Harry otworzył nogą drzwi sypialni, które odbiły się od ściany z impetem, rozbryzgując z niej odrobinę beżowej farby. Brunet, nie zważając na moje protesty położył mnie na łóżku i nachylił się nade mną. Chłodna woda z jego włosów skapywała na moją twarz. Patrzył przez chwilę w moje oczy, hipnotyzując mnie swoimi zielonymi tęczówkami, po czym wstał i bez słowa wyszedł z sypialni. Zamknął za sobą drzwi a ja usłyszałam zgrzyt zamykanego zamka. Zrzuciłam z siebie płaszcz i podbiegłam do drzwi.
- Harry! - wychrypiałam, mimo to, że chciałam krzyczeć.
Deszcz dał po sobie znać. Zaczynałam powoli łapać jakieś przeziębienie, powoli traciłam głos.
Uderzałam słabo pięściami w drzwi. Moje ręce powoli odmawiały mi posłuszeństwa, a kolana miękły z bezsilności.
- Harry! Harry... - mój głos słabł z każdym uderzeniem, aż w końcu w ogóle przestałam uderzać i krzyczeć.
Osunęłam się po drzwiach na ziemie siadając na dywanie. Woda ściekająca z moich ubrań moczyła go jednostajnie a ja zaczęłam cicho płakać. Co on do cholery wyprawiał? Dlaczego nie pozwolił mi robić tego co chce? Palant! Pieprzony, popierdolony palant!
Nagle w pokoju rozbrzmiał stłumiony dzwonek telefonu. Dochodził z płaszcza Harrego. Podczołgałam się do niego, wymacałam telefon w kieszeni i wyciągnęłam go. Spojrzałam na spory ekranik smart fona. Numer prywatny? Odebrałam niepewnie. Po drugiej stronie usłyszałam męski głos, zanim zdążyłam powiedzieć głupie „halo” :
- Przykro nam Styles, Horan cię ostrzegał.
Analizowałam przez chwilę to, co właśnie usłyszałam. Przestałam, gdy po drugiej stronie słuchawki usłyszałam strzał a następnie męski krzyk.

alisjailfhasilfilajfilasjfila już mamy tu na blogu 4000 tysiące wyświetleń
WOW
mówiłam już, ze was kocham? bo kocham pyśki
jutro mam wolne aklsfhalfhsilahfila
i w czwartek też
i w piątek
takie uroki 15 latka
XD
nowy rozdział w piątek :)
Nadal zachęcam do komentowania i dodawania się do informowanych (zakładki)

14 komentarzy:

  1. Ostatnio narobiłam sobie zaległości w czytaniu tego opowiadania :/ Dużo się dzieje i to mi się podoba :) Bardzo podoba mi się postać Harry'ego :) Świetna praca :)
    @foryoudear7

    OdpowiedzUsuń
  2. No nie nie nie powiedz ze oni chcieli go tylko nastraszyć błagam noo no poprostu nie mogli zabić Lou no nie po prosty jedno wielkie stanowcze NIE ZGADZAM SIĘ
    Świetny rozdział ale czemu kinczysz w takim momencie?!?!
    No dobra moze wytrzymam do piątku x
    Huehuehue ja tez mam 15 lat czuje sie zaszczycona xxx

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow ,super ,kocham to opowiadanie

    OdpowiedzUsuń
  4. alishfilahsfilashfilahfilhas k o c h a m t o t a a a a a a a a a k b a r d z o

    OdpowiedzUsuń
  5. Zajebiste tak jak mówiłam skoro ktoś krzyzał chyba Lou to chyba rzyje moze postrzelili go w kolano? Nie umiem sie doczekac nexta :) @wilk_julia

    OdpowiedzUsuń
  6. Fuck miało byc żyje a nie rzyje fuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu @wilk_julia

    OdpowiedzUsuń
  7. NIE NI NIE WIERZE. NAWET NIE WIESZ JAK W TYM ENCIE CIR STRASZNIE NIE LUBIE:( NORMALNIE. .... JAK MOGLAS???! JAK??!!!! W TYM MOMENCIE MI PRZERWAC?! :''( NO KURDE. OCZYWISCIE ZARTUJR ZE CIR NIR LUBIE. KOCHAM CIE. JESTES SWIETNA TWOJE FF JEST SJJSGAIABGJAJAHSHS *.* BO NIE DA SIE TEGO WYJASNIC SLOWAMI JAHAJAHAHA <3 JEZU. JESTEM PSYCHICZNA FANKA TEGO. OMOMOM :D


    N I G D Y ALE TO NIGDY WIECEJ MI NIE. ROB CZEGOS TAKIEGO BO JA SIE ZABIJE MOJA CIEKAWOSC DO NASTEPNEGO ROZDZIALU>>>>>>>>

    OdpowiedzUsuń
  8. OMFG ... Lou :'(
    @emili_sd

    OdpowiedzUsuń
  9. O boże *o* jezu to nie może być prawda :'( on nie mógł zabić louisa :'(
    on musi żyć :'( MUSI do cholery :'(
    Nie wytrzymam do kolejnego rozdziału :'( ja nie wytrzymam :'(
    IDĘ SKOCZYĆ Z DACHU :'(

    OdpowiedzUsuń
  10. O boże *o* jezu to nie może być prawda :'( on nie mógł zabić louisa :'(
    on musi żyć :'( MUSI do cholery :'(
    Nie wytrzymam do kolejnego rozdziału :'( ja nie wytrzymam :'(
    IDĘ SKOCZYĆ Z DACHU :'(

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak mogłaś przerwać w takim momencie ?? A rozdział cudowny w sumie jak każdy

    OdpowiedzUsuń
  12. CZY. TY. ZABIŁAŚ. LOUISA. KURWA. MAĆ.

    OdpowiedzUsuń
  13. Przepraszam, że tak późno ale... HJHDSKJABSJDFCHBASJHD OMG nazwał ją jego i wziął ją do siebie ale.. aaaaaaahhhhh czy Louis umrze?!?! jaaaaa nooooooooo :<<<<<<<<<<<<< dobra lece do następnego !! Kocham cię to jest wspaniałe <33

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K