(Niall)
Z
moich ust wydostawał się sznur dobrze znanych mi przekleństw,
kiedy długie siedzenie plastikowym krześle odbiło się na moim
fizycznym samopoczuciu.
-
No ile kurwa można naprawiać ten telefon? - wstałem i przeszedłem
niecałe 2 kroki przez malutkie pomieszczenie, żeby stanąć przed
płytą z twardego szkła dzieląca mnie od serwisanta.
Mężczyzna
spojrzał na mnie i poprawił swoje czarne okulary.
-
Już gotowe. - wysunął mój telefon przez mały otwór u dołu
płyty.
Zgarnąłem
telefon z lady i przyjrzałem się mu.
-
Co było nie tak?
-
Zawirusowane oprogramowanie. Wszystko jest naprawione, wystarczy
włączyć. - powiedział i spojrzał na mnie wyczekująco.
Od
niechcenia wyjąłem z kieszeni odpowiednią sumę pieniędzy i
wsunąłem mu niedbale przez otwór. Mężczyzna schował pieniądze
do szuflady i kiwnął na mnie głową, kiedy do pomieszczenia wszedł
kolejny klient. Pewnym krokiem opuściłem serwis, nerwowo
przyciskając przycisk włączający mój nowiusieńki smartphone,
który akurat teraz musiał się zepsuć. Ekran zabłysnął jasnym
światłem, które zdawało się już tak nie zadziwiać, kiedy
mieszało się z silnymi promieniami słońca. Moje oczy uderzył
wielki komunikat o 4 nieodebranych połączeniach od Harrego i 1 od
Liv. Mimo wszystko, Harry miał dla mnie informacje, których za
żadne skarby nie mogłem zignorować. Zdawałem sobie sprawę, że
Olivia dzwoniła do mnie w sprawie listu który jej wysłałem. Na
prawdę, nie chciałem robić jej krzywdy. Ale okoliczności, w
jakich postawił mnie Adam przed własną śmeircią nie dawały mi
żadnego innego wyboru, niestety. Pracował dla mnie, sprzedając
narkotyki. Nie oddał mi pieniędzy, a kiedy po dobroci się po nie
zgłosiłem, bezczelnie zaprzeczył, że je posiada. Musiałem
sięgnąć po radykalne środki. Mimo, że byliśmy przyjaciółmi,
nie miałem innego wyboru, i gdy wyszedł wraz z Liv do parku
zaczaiłem się na nich za drzewami. Jeden krótki strzał, i miałem
kolejnego buntownika z głowy. Ale to mi nie wystarczało. Chciałem
więcej. Zemsta na Liv jeszcze bardziej by mnie zadowoliła, ale
uciekła mi z pola widzenia, więc zabiłem wtedy Adama. Ale
poprzysiągłem sobie, że Olivię też wykończę. Dla własnej
satysfakcji.
Szyderczy
uśmiech wkradł się na moją twarz, kiedy kliknąłem przycisk
oddzwoń tuż obok imienia Styles. Przyłożyłem telefon do ucha i
zaraz usłyszałem jego ściszony głos.
*
* *
(Harry)
Spojrzałem
na domy sąsiadów i bez żadnych skrupułów wystrzeliłem z broni w
stojącą na płocie na końcu podwórka butelkę, która przeszyta
na wylot przez kulę upadła na ziemię. Ostentacyjnie dmuchnąłem
na lufę i uśmiechnąłem się z tryumfem, kiedy sąsiadka wyjrzała
przez okno i zaczęła machać na mnie ręką, popiskując
przeciągle.
Uwielbiałem
wkurzać te starą raszplę.
Dobrze
wiedziała, że mam pozwolenie na broń i nie zakłócam ciszy
nocnej, ale i tak musiała na mnie powrzeszczeć. Krzyczałam tak
długo, aż wałki z jej pomalowanych na burgundowo włosów nie
pospadały na trawnik. Trzasnęła oknem, które zatrzęsło się
wraz z moim jabłkiem Adama, gdy śmiałem się z niej wniebogłosy.
-
Harry? - usłyszałem za sobą cichy głos Liv.
Odwróciłem
się. Miała na sobie moją bluzę . Mimo nieskładnie ułożonych w
kok włosów i o wiele za dużej bluzy, wyglądała jak młoda
bogini. Jej lekko zapadnięte policzki dawał mi znać, że jest
wykończona po prawie nieprzespanej nocy.
Krzyczała.
Nie
mogłem sobie wybaczyć, że przytulałem ją i pocieszałem, kiedy w
tym samym czasie miałem informować Grave'a o tym co robi, gdzie
jest. Dążyłem do tego, żeby stała się jej krzywda. Nie
chciałem, ale nie miałem też innego wyboru.
Próbowałem
się dziś do niego kilka razy dodzwonić, ale nie odbierał
telefonu. Kurewsko mnie to irytowało, zważywszy na to, że sam
kazał mi codziennie do siebie dzwonić i informować o przebiegu
spraw. Chuj z tym, że miałem zamiar mu nakłamać. Wiedziałem, że
ryzykuje zdrowie i życie Louisa, ale poniekąd Louis oszukał
Grave'a, został, można to tak nazwać, dosyć sprawiedliwie
osądzony. A Liv? Ona nie jest niczemu winna. Mała, bezbronna
istotka, zaledwie 19 letnia, która jeszcze nie wie nic o
niebezpieczeństwach i okrucieństwach współczesnego świata, który
ją otacza.
Liv
podeszła do mnie chowając swoje małe, gładkie dłonie do kieszeni
bluzy, umiejscowionej na jej środku.
-
Co robisz? - szepnęła drżącym głosem patrząc na pistolet w
mojej dłoni.
Zaraz
przypomniałem sobie o jej fobii do strzałów i uderzyłem się
otwartą dłonią w twarz.
-
Przestraszyłem cię? - zapytałem cicho, na co odpowiedziała mi
nieskładnym skinieniem głowy.
Odłożyłem
pistolet na marmurowy parapet od zewnętrznej strony okna i
rozprostowałem palce.
-
Miałem nadzieję, że urządzimy sobie lekcję strzelania w
plenerze, ale... - zacząłem, lecz z pantałyku zbił mnie dźwięk
dzwonka telefonu.
Prychnąłem
pod nosem i wyjąłem telefon z kieszeni. Spojrzałem na Olivię
błagalnie, a ona chyba zrozumiała i weszła w ciszy do środka.
Gdy zamknęła za sobą przeszklone drzwi tarasu, odebrałem telefon.
-
Grave. - rzuciłem formalnie z tonem irytacji w głosie.
-
Harry. - odgryzł się tym samym – Jak tam nasz cel.
Przełknąłem
ślinę. Analizowałem w zawrotnym tempie wszystkie za i przeciw –
powiedzieć mu, czy nie powiedzieć.
Kurwa
mać, dlaczego to musi być takie trudne.
-
Harry... - usłyszałem w słuchawce jego zniecierpliwiony głos i
przygryzłem nerwowo wargę.
-
Jest u mnie. - powiedziałem szybko.
Zapadła
cisza. Ta cholerna cisza nie wróżyła niczego dobrego.
-
Co kurwa? - krzyknął podirytowany – Chcesz żeby Louis dostał
kulkę w łeb? - warknął, na co moje mięśnie spięły się.
-
Nie... - szepnąłem potulnie jak baranek, tracąc przy nim resztki
mojej męskości.
-
A więc posłuchaj. Za 15 minut widzimy się tam gdzie zwykle. Musimy
pogadać. - warknął, a ja przełknąłem ślinę zdenerwowany.
-
Okej. - szepnąłem i rozłączyłem się.
Przez
moje palce przebiegły znajome „mrówki”. Zacząłem je uginać w
pięści, byle by tylko pozbyć się tego cholernie przerażającego
uczucia.
Bałem
się. Bałem się Nialla Horana.
*
* *
(Liv)
Zobaczyłam,
jak Harry nerwowo chodzi w kółko po ogródku, gdy siedziałam w
kuchni pijąc gorącą wodę z cytryną i miodem, którego Styles
miał w domu, o dziwo, pełno. Znalazłam chyba 4 słoiki.
Nie
ważne.Harry przeniósł na mnie wzrok, a jego spojrzenie przeszyło na wskroś. Prawie upuściłam kubek z herbatą, gdy się tak na mnie patrzył.
Wszedł
do domu i trzasnął drzwiami tarasowymi.
-
Muszę gdzieś pojechać. Wracam niedługo, nigdzie nie wychodź. -
rzucił sucho.
Gdy
wyszłam z kuchni, żeby tylko powiedzieć mu „do zobaczenia
Harry”, już go nie było. Zostałam sama. Pobiegłam i zakluczyłam
dom na wszystkie możliwe sposoby, żeby poczuć się samotna chociaż
odrobinkę bezpiecznie. Prychnęłam niezadowolona, kiedy włączyłam
telefon i nie dostrzegłam żadnego łącza wifi, które byłoby
aktywne. Tak samo z telewizorem – żadnej kablówki. Nic nie
rozumiałam, po co mu była wielka plazma, skoro i tak nie miał co
na niej oglądać do cholery!
Pokręciłam
z niesmakiem głową i podeszłam do półki na książki. Również
nic sensownego, tylko „Gra o Tron”. Burknęłam coś pod nosem i
mimo wszystko sięgnęłam po 1 tom.
*
* *
Minęło
mi całe popołudnie na czytanie książki. Leżałam w łóżku i
nadal czytałam. Chciałam jakoś zabić zmartwienie wiedząc, że
Harry nie wraca już od 7 godzin. Mała wskazówka zegara nieubłaganie
zbliżała się do 22, a ja co chwila zerkałam na czarny zegar po
przeciwnej stronie łóżka, oblizując wargi.
W
końcu odłożyłam książkę, nie widząc sensu w dłuższym
czekaniu. Gdy upewniłam się, że dom jest zamknięty, wróciłam do
sypialni i wsunęłam się pod cieplutką kołdrę, po czym zasnęłam
twardym snem.
Zanim
jednak odpłynęłam myślałam o tym, że najwyższa pora wybrać
się na grób Adama. Bałam się tego momentu jak cholera, ale kiedyś
musi być ten pierwszy raz. Wiedziałam, że będę płakała. Oh, na
pewno będę płakała. Ale on na to zasługuje. Na każdą moją
łzę.
Rano
zerwałam się z łóżka jak poparzona widząc przed sobą
perspektywę popołudniowej zmiany, a że wstałam nieco po 12, nie
bardzo wiedziałam, jak wyrobię się ze wszystkim do 14. Myśli tak
pochłonęło mi przygotowanie do pracy, że nawet nie poszłam
sprawdzić, czy Styles wrócił wczoraj do domu.
Wbiegłam
do łazienki i ledwo co wyhamowałam przed lustrem. Wyglądałam dziś
o wiele lepiej – policzki zaróżowione, ale oczy nieco
podpuchnięte. Pewnie od tego czytania.
Westchnęłam
i przetarłam oczy dłońmi, po czym położyłam je na kantach
umywalki. Usłyszałam cichy plask i rozejrzałam się. Lewą dłonią
strąciłam przypadkowo biały, przyozdobiony szkarłatnymi plamami
ręcznik.
Zakryłam
usta dłońmi, żeby stłumić pisk przerażenia. Bateria kranu,
pokryta kilkoma czerwonymi plamkami wprawiła mnie w osłupienie.
-
Ha-Harry? - za jąkałam się i wybiegłam z łazienki.
Szybkim
biegiem popędziłam w stronę jego sypialni. Ku mojej uciesze leżał
w łóżku., a pościel, którą był okryty unosiła się miarowo.
Oddycha. Dzięki Bogu.
Na
palcach podeszłam do łóżka i odchyliłam jego pościel. Moim
oczom ukazała się piękna twarz Harrego w licznych szramach i
zadrapaniach. Ta samo jego tors – poraniony i posiniaczony.
-
Harry! - pisnęłam.
Jego
powieki uniosły się. Zamrugał kilkakrotnie i skrzywił się, gdy
zobaczył, że jest odkryty.
-
Liv, ja... - zająkał się i usiadł.
Kręciłam
głowa z niedowierzaniem. Po chwili przerażenia wyciągnęłam do
niego dłoń.
-
Chodź, przemyję ci to. - szepnęłam widząc brzydko zasklepione
rany, a moje usta ułożyły się w cienką linię.
Styles
podniósł się z trudem i poszedł za mną do łazienki, powoli
stawiając każdy krok.
Uffff...
Skończone! Zachęcam do zostawiania komentarzy pyśki <3
Strasznie wam dziękuje za 2000 wyświetleń. WOOOOAH.

z a j e b i s t e
OdpowiedzUsuńmiło się czyta, myślałam że Niall chce jej zapewnić bezpieczeństwo, a tu takie coś.....
OdpowiedzUsuńWow cuuudowne <3
OdpowiedzUsuńOMG :D cudne
OdpowiedzUsuń@wilk_julia
Omg.nie wiedzialam ze Niall ma cos z tym wspolnego .
OdpowiedzUsuńLubie takie straszne opowiadania <3
To było super
o kufa o_O niall to grave omfg tego się nie spodziewałam O.o biedny hazz :(
OdpowiedzUsuńnw co napisać :) brak mi słów :/ po prostu napisze JEST ŚWIETNY CZEKAM Z UTĘSKNIENIEM NA NEXTA XD
Niall to świnia ..
OdpowiedzUsuńCzekam na nexta <3
jejku ale Niall jest chujem. nie spodziewałam się tego. czekam z niecierpliwieniem na nexta kochanie
OdpowiedzUsuńNie wierze ze to Niall. Niall Horan x
OdpowiedzUsuńSuper rozdzial - @emili_sd
Bardzo miło się to czyta :)
OdpowiedzUsuńNigdy bym się nie domyśliła,że to Niall zabił Adama! Kompletne zaskoczenie :)
Czekam na więcej ;)
@foryouder7
Zajebiste jak zwykle
OdpowiedzUsuńAle jprdl Horan Niall Horan to ten zły a Harry Styles sie go boi haha nie moge
Nieprawdopodobne ale prawdziwe haha
Uwielbiam to ff
o kufaa nie wierze... Grave = Niall co kurwa?! Harry się go boi - jeszcze większe WTF??! OMG nie mogę się doczekać następnego to jest suuuuuuper <3
OdpowiedzUsuńO-MÓJ-BOŻE! Nie spodziewałam takie zwrotu akcji! Jak to możliwe?! Niall!? Dziewczyno, przyprawiłaś mnie o palpitacje!
OdpowiedzUsuńBiedny Harry i Liv, która nie ma o niczym pojęcia :C
Czekam na nowy rozdział z niecierpliwością!
Ciekawe dlaczego "Grave"... Kto tak nazywał Nialla, był w jakimś gangu czyco? Myślałam że chce ją chronić. Wow. On pobił Harry'ego? Wow. Gdzie Liv się zatrzyma? Harry ją puści do domu? Nie sądze żeby chciał... Chyba że Horan go zmusi. Czekam na kolejną część!
OdpowiedzUsuń@Gagrasia
rozdział świetny, styl pisania jest okej, fabuła bardzo ciekawa ale.. DZIEWCZYNO CO TY ZROBIŁAŚ Z TEGO SŁODKIEGO IRLANDCZYKA?! Niall się do takich ról nie nadaje, jest za słodki XD
OdpowiedzUsuńale i tak będę czytać dalej :) <3
Omg. Ja tez chce takiego Harrego no!!!! :( /@i_cant_sleep_
OdpowiedzUsuńChyba bede sie podpisywala nickiem z tt albo jego skrotem[@ i_c_s_] bo caly czas z anonima pisze :p