czwartek, 3 kwietnia 2014

Rozdział 8


(Niall)
Z moich ust wydostawał się sznur dobrze znanych mi przekleństw, kiedy długie siedzenie plastikowym krześle odbiło się na moim fizycznym samopoczuciu.
- No ile kurwa można naprawiać ten telefon? - wstałem i przeszedłem niecałe 2 kroki przez malutkie pomieszczenie, żeby stanąć przed płytą z twardego szkła dzieląca mnie od serwisanta.
Mężczyzna spojrzał na mnie i poprawił swoje czarne okulary.
- Już gotowe. - wysunął mój telefon przez mały otwór u dołu płyty.
Zgarnąłem telefon z lady i przyjrzałem się mu.
- Co było nie tak?
- Zawirusowane oprogramowanie. Wszystko jest naprawione, wystarczy włączyć. - powiedział i spojrzał na mnie wyczekująco.
Od niechcenia wyjąłem z kieszeni odpowiednią sumę pieniędzy i wsunąłem mu niedbale przez otwór. Mężczyzna schował pieniądze do szuflady i kiwnął na mnie głową, kiedy do pomieszczenia wszedł kolejny klient. Pewnym krokiem opuściłem serwis, nerwowo przyciskając przycisk włączający mój nowiusieńki smartphone, który akurat teraz musiał się zepsuć. Ekran zabłysnął jasnym światłem, które zdawało się już tak nie zadziwiać, kiedy mieszało się z silnymi promieniami słońca. Moje oczy uderzył wielki komunikat o 4 nieodebranych połączeniach od Harrego i 1 od Liv. Mimo wszystko, Harry miał dla mnie informacje, których za żadne skarby nie mogłem zignorować. Zdawałem sobie sprawę, że Olivia dzwoniła do mnie w sprawie listu który jej wysłałem. Na prawdę, nie chciałem robić jej krzywdy. Ale okoliczności, w jakich postawił mnie Adam przed własną śmeircią nie dawały mi żadnego innego wyboru, niestety. Pracował dla mnie, sprzedając narkotyki. Nie oddał mi pieniędzy, a kiedy po dobroci się po nie zgłosiłem, bezczelnie zaprzeczył, że je posiada. Musiałem sięgnąć po radykalne środki. Mimo, że byliśmy przyjaciółmi, nie miałem innego wyboru, i gdy wyszedł wraz z Liv do parku zaczaiłem się na nich za drzewami. Jeden krótki strzał, i miałem kolejnego buntownika z głowy. Ale to mi nie wystarczało. Chciałem więcej. Zemsta na Liv jeszcze bardziej by mnie zadowoliła, ale uciekła mi z pola widzenia, więc zabiłem wtedy Adama. Ale poprzysiągłem sobie, że Olivię też wykończę. Dla własnej satysfakcji.
Szyderczy uśmiech wkradł się na moją twarz, kiedy kliknąłem przycisk oddzwoń tuż obok imienia Styles. Przyłożyłem telefon do ucha i zaraz usłyszałem jego ściszony głos.

* * *

(Harry)
Spojrzałem na domy sąsiadów i bez żadnych skrupułów wystrzeliłem z broni w stojącą na płocie na końcu podwórka butelkę, która przeszyta na wylot przez kulę upadła na ziemię. Ostentacyjnie dmuchnąłem na lufę i uśmiechnąłem się z tryumfem, kiedy sąsiadka wyjrzała przez okno i zaczęła machać na mnie ręką, popiskując przeciągle.
Uwielbiałem wkurzać te starą raszplę.
Dobrze wiedziała, że mam pozwolenie na broń i nie zakłócam ciszy nocnej, ale i tak musiała na mnie powrzeszczeć. Krzyczałam tak długo, aż wałki z jej pomalowanych na burgundowo włosów nie pospadały na trawnik. Trzasnęła oknem, które zatrzęsło się wraz z moim jabłkiem Adama, gdy śmiałem się z niej wniebogłosy.
- Harry? - usłyszałem za sobą cichy głos Liv.
Odwróciłem się. Miała na sobie moją bluzę . Mimo nieskładnie ułożonych w kok włosów i o wiele za dużej bluzy, wyglądała jak młoda bogini. Jej lekko zapadnięte policzki dawał mi znać, że jest wykończona po prawie nieprzespanej nocy.
Krzyczała.
Nie mogłem sobie wybaczyć, że przytulałem ją i pocieszałem, kiedy w tym samym czasie miałem informować Grave'a o tym co robi, gdzie jest. Dążyłem do tego, żeby stała się jej krzywda. Nie chciałem, ale nie miałem też innego wyboru.
Próbowałem się dziś do niego kilka razy dodzwonić, ale nie odbierał telefonu. Kurewsko mnie to irytowało, zważywszy na to, że sam kazał mi codziennie do siebie dzwonić i informować o przebiegu spraw. Chuj z tym, że miałem zamiar mu nakłamać. Wiedziałem, że ryzykuje zdrowie i życie Louisa, ale poniekąd Louis oszukał Grave'a, został, można to tak nazwać, dosyć sprawiedliwie osądzony. A Liv? Ona nie jest niczemu winna. Mała, bezbronna istotka, zaledwie 19 letnia, która jeszcze nie wie nic o niebezpieczeństwach i okrucieństwach współczesnego świata, który ją otacza.
Liv podeszła do mnie chowając swoje małe, gładkie dłonie do kieszeni bluzy, umiejscowionej na jej środku.
- Co robisz? - szepnęła drżącym głosem patrząc na pistolet w mojej dłoni.
Zaraz przypomniałem sobie o jej fobii do strzałów i uderzyłem się otwartą dłonią w twarz.
- Przestraszyłem cię? - zapytałem cicho, na co odpowiedziała mi nieskładnym skinieniem głowy.
Odłożyłem pistolet na marmurowy parapet od zewnętrznej strony okna i rozprostowałem palce.
- Miałem nadzieję, że urządzimy sobie lekcję strzelania w plenerze, ale... - zacząłem, lecz z pantałyku zbił mnie dźwięk dzwonka telefonu.
Prychnąłem pod nosem i wyjąłem telefon z kieszeni. Spojrzałem na Olivię błagalnie, a ona chyba zrozumiała i weszła w ciszy do środka. Gdy zamknęła za sobą przeszklone drzwi tarasu, odebrałem telefon.
- Grave. - rzuciłem formalnie z tonem irytacji w głosie.
- Harry. - odgryzł się tym samym – Jak tam nasz cel.
Przełknąłem ślinę. Analizowałem w zawrotnym tempie wszystkie za i przeciw – powiedzieć mu, czy nie powiedzieć.
Kurwa mać, dlaczego to musi być takie trudne.
- Harry... - usłyszałem w słuchawce jego zniecierpliwiony głos i przygryzłem nerwowo wargę.
- Jest u mnie. - powiedziałem szybko.
Zapadła cisza. Ta cholerna cisza nie wróżyła niczego dobrego.
- Co kurwa? - krzyknął podirytowany – Chcesz żeby Louis dostał kulkę w łeb? - warknął, na co moje mięśnie spięły się.
- Nie... - szepnąłem potulnie jak baranek, tracąc przy nim resztki mojej męskości.
- A więc posłuchaj. Za 15 minut widzimy się tam gdzie zwykle. Musimy pogadać. - warknął, a ja przełknąłem ślinę zdenerwowany.
- Okej. - szepnąłem i rozłączyłem się.
Przez moje palce przebiegły znajome „mrówki”. Zacząłem je uginać w pięści, byle by tylko pozbyć się tego cholernie przerażającego uczucia.
Bałem się. Bałem się Nialla Horana.



* * *



(Liv)

Zobaczyłam, jak Harry nerwowo chodzi w kółko po ogródku, gdy siedziałam w kuchni pijąc gorącą wodę z cytryną i miodem, którego Styles miał w domu, o dziwo, pełno. Znalazłam chyba 4 słoiki.
     Nie ważne.
    Harry przeniósł na mnie wzrok, a jego spojrzenie przeszyło na wskroś. Prawie upuściłam kubek z herbatą, gdy się tak na mnie patrzył.
Wszedł do domu i trzasnął drzwiami tarasowymi.
- Muszę gdzieś pojechać. Wracam niedługo, nigdzie nie wychodź. - rzucił sucho.
Gdy wyszłam z kuchni, żeby tylko powiedzieć mu „do zobaczenia Harry”, już go nie było. Zostałam sama. Pobiegłam i zakluczyłam dom na wszystkie możliwe sposoby, żeby poczuć się samotna chociaż odrobinkę bezpiecznie. Prychnęłam niezadowolona, kiedy włączyłam telefon i nie dostrzegłam żadnego łącza wifi, które byłoby aktywne. Tak samo z telewizorem – żadnej kablówki. Nic nie rozumiałam, po co mu była wielka plazma, skoro i tak nie miał co na niej oglądać do cholery!
Pokręciłam z niesmakiem głową i podeszłam do półki na książki. Również nic sensownego, tylko „Gra o Tron”. Burknęłam coś pod nosem i mimo wszystko sięgnęłam po 1 tom.

* * *

Minęło mi całe popołudnie na czytanie książki. Leżałam w łóżku i nadal czytałam. Chciałam jakoś zabić zmartwienie wiedząc, że Harry nie wraca już od 7 godzin. Mała wskazówka zegara nieubłaganie zbliżała się do 22, a ja co chwila zerkałam na czarny zegar po przeciwnej stronie łóżka, oblizując wargi.
W końcu odłożyłam książkę, nie widząc sensu w dłuższym czekaniu. Gdy upewniłam się, że dom jest zamknięty, wróciłam do sypialni i wsunęłam się pod cieplutką kołdrę, po czym zasnęłam twardym snem.
Zanim jednak odpłynęłam myślałam o tym, że najwyższa pora wybrać się na grób Adama. Bałam się tego momentu jak cholera, ale kiedyś musi być ten pierwszy raz. Wiedziałam, że będę płakała. Oh, na pewno będę płakała. Ale on na to zasługuje. Na każdą moją łzę.



Rano zerwałam się z łóżka jak poparzona widząc przed sobą perspektywę popołudniowej zmiany, a że wstałam nieco po 12, nie bardzo wiedziałam, jak wyrobię się ze wszystkim do 14. Myśli tak pochłonęło mi przygotowanie do pracy, że nawet nie poszłam sprawdzić, czy Styles wrócił wczoraj do domu.
Wbiegłam do łazienki i ledwo co wyhamowałam przed lustrem. Wyglądałam dziś o wiele lepiej – policzki zaróżowione, ale oczy nieco podpuchnięte. Pewnie od tego czytania.
Westchnęłam i przetarłam oczy dłońmi, po czym położyłam je na kantach umywalki. Usłyszałam cichy plask i rozejrzałam się. Lewą dłonią strąciłam przypadkowo biały, przyozdobiony szkarłatnymi plamami ręcznik.
Zakryłam usta dłońmi, żeby stłumić pisk przerażenia. Bateria kranu, pokryta kilkoma czerwonymi plamkami wprawiła mnie w osłupienie.
- Ha-Harry? - za jąkałam się i wybiegłam z łazienki.
Szybkim biegiem popędziłam w stronę jego sypialni. Ku mojej uciesze leżał w łóżku., a pościel, którą był okryty unosiła się miarowo. Oddycha. Dzięki Bogu.
Na palcach podeszłam do łóżka i odchyliłam jego pościel. Moim oczom ukazała się piękna twarz Harrego w licznych szramach i zadrapaniach. Ta samo jego tors – poraniony i posiniaczony.
- Harry! - pisnęłam.
Jego powieki uniosły się. Zamrugał kilkakrotnie i skrzywił się, gdy zobaczył, że jest odkryty.
- Liv, ja... - zająkał się i usiadł.
Kręciłam głowa z niedowierzaniem. Po chwili przerażenia wyciągnęłam do niego dłoń.
- Chodź, przemyję ci to. - szepnęłam widząc brzydko zasklepione rany, a moje usta ułożyły się w cienką linię.
Styles podniósł się z trudem i poszedł za mną do łazienki, powoli stawiając każdy krok.


Uffff... Skończone! Zachęcam do zostawiania komentarzy pyśki <3 Strasznie wam dziękuje za 2000 wyświetleń. WOOOOAH.

16 komentarzy:

  1. z a j e b i s t e

    OdpowiedzUsuń
  2. miło się czyta, myślałam że Niall chce jej zapewnić bezpieczeństwo, a tu takie coś.....

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow cuuudowne <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Omg.nie wiedzialam ze Niall ma cos z tym wspolnego .
    Lubie takie straszne opowiadania <3
    To było super

    OdpowiedzUsuń
  5. o kufa o_O niall to grave omfg tego się nie spodziewałam O.o biedny hazz :(
    nw co napisać :) brak mi słów :/ po prostu napisze JEST ŚWIETNY CZEKAM Z UTĘSKNIENIEM NA NEXTA XD

    OdpowiedzUsuń
  6. Niall to świnia ..
    Czekam na nexta <3

    OdpowiedzUsuń
  7. jejku ale Niall jest chujem. nie spodziewałam się tego. czekam z niecierpliwieniem na nexta kochanie

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wierze ze to Niall. Niall Horan x
    Super rozdzial - @emili_sd

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo miło się to czyta :)
    Nigdy bym się nie domyśliła,że to Niall zabił Adama! Kompletne zaskoczenie :)
    Czekam na więcej ;)
    @foryouder7

    OdpowiedzUsuń
  10. Zajebiste jak zwykle
    Ale jprdl Horan Niall Horan to ten zły a Harry Styles sie go boi haha nie moge
    Nieprawdopodobne ale prawdziwe haha
    Uwielbiam to ff

    OdpowiedzUsuń
  11. o kufaa nie wierze... Grave = Niall co kurwa?! Harry się go boi - jeszcze większe WTF??! OMG nie mogę się doczekać następnego to jest suuuuuuper <3

    OdpowiedzUsuń
  12. O-MÓJ-BOŻE! Nie spodziewałam takie zwrotu akcji! Jak to możliwe?! Niall!? Dziewczyno, przyprawiłaś mnie o palpitacje!
    Biedny Harry i Liv, która nie ma o niczym pojęcia :C
    Czekam na nowy rozdział z niecierpliwością!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciekawe dlaczego "Grave"... Kto tak nazywał Nialla, był w jakimś gangu czyco? Myślałam że chce ją chronić. Wow. On pobił Harry'ego? Wow. Gdzie Liv się zatrzyma? Harry ją puści do domu? Nie sądze żeby chciał... Chyba że Horan go zmusi. Czekam na kolejną część!
    @Gagrasia

    OdpowiedzUsuń
  14. rozdział świetny, styl pisania jest okej, fabuła bardzo ciekawa ale.. DZIEWCZYNO CO TY ZROBIŁAŚ Z TEGO SŁODKIEGO IRLANDCZYKA?! Niall się do takich ról nie nadaje, jest za słodki XD
    ale i tak będę czytać dalej :) <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Omg. Ja tez chce takiego Harrego no!!!! :( /@i_cant_sleep_
    Chyba bede sie podpisywala nickiem z tt albo jego skrotem[@ i_c_s_] bo caly czas z anonima pisze :p

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K